Facebook Google+ Twitter

Zwykła literówka czy grupa krwi?

Dostałam do ręki wyniki analiz i wraz z inną pacjentką udałam się na dalsze badania. Po drodze moja towarzyszka nagle wykrzyknęła, "o mamy tę samą grupę krwi". Spojrzałam na świstek papieru i stwierdziłam, że jest błąd.

Trafiłam do szpitala. Podczas pewnego porannego obchodu lekarskiego oświadczono mi, że konieczna jest operacja. Po czym szybko nastąpiło pytanie: Czy dzisiaj lub jutro przyjdzie ktoś oddać krew? Zgodnie z prawdą, odpowiedziałam, że nie. Wówczas ktoś z grupy wizytujących lekarzy powiedział - to w takim razie wypis.

Wróciłam do domu. Byłam trochę osłabiona, ale pomyślałam sobie "Wszystko rozejdzie się po kościach i wkrótce dojdę do normy".

Niestety mój stan zdrowia uległ pogorszeniu i w ciągu niespełna pół roku znów znalazłam się w klinice. Tym razem jednak postarałam się o dawcę krwi, żeby wszystko było w porządku zgodnie z wymogami.

Przed operacją poddana zostałam różnym rutynowym badaniom w tym oczywiście krwi.

Dostałam do ręki wyniki analiz i wraz z inną pacjentką udałam się na dalsze badania. Po drodze moja towarzyszka nagle wykrzyknęła, "o mamy tę samą grupę krwi". Spojrzałam na świstek papieru i stwierdziłam, że jest błąd.

Pofatygowałam się do laboratorium w celu wyjaśnienia sprawy. Kobieta, którą tam zastałam nie miała bynajmniej ochoty na rozmowę ze mną. Powiedziała mi tonem nie cierpiącym sprzeciwu, że nie znam się na badaniu krwi. Miała w tym względzie rację, jednak ta literka na tym niepozornym papierku mi się nie zgadzała. W końcu kilka lat wcześniej miałam transfuzję i przy tym zbadaną nie tylko grupę, ale inne drobne szczegóły dotyczące krwi. To już jednak ową panią nie interesowało. Na koniec stwierdziła z wyraźną irytacją, że pewnie gdzie indziej się pomylili, ale nie tutaj.

Usadowiłam się w sali w swoim łóżku i nie miałam ochoty na żadne dalsze rozmowy. Po chwili jednak przyszła pacjentka znająca sprawę i poradziła mi, abym poszła jeszcze do dyżurki pielęgniarskiej. Bardzo nalegała, więc zwlokłam się z łóżka i poczłapałam. Niestety niepotrzebnie, ponieważ panie oznajmiły, że to nie ich sprawa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

To jakiś horror! Niestety zdarza się często. Chory człowiek jest bezbronny. Można mu dokopać, by wyładować swoją frustrację. Nie wiem, kto jest bardziej winny, czy ten który się pomylił, czy ten kto nie zareagował na uwagi pacjentki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.