Facebook Google+ Twitter

Życia smak

Życie zawsze wydawało mi się smutne i nudne. Nigdy nie wydarzyło się w nim nic takiego, co mogłoby pozwolić mi myśleć inaczej. Każdy dzień był podobny do tego poprzedniego, a noc? Ciemna i głucha.

Wiedziałem, że nie może być tak zawsze. Zmieniło się to, gdy poznałem ją. Pewnego ranka wybrałem się na krótki spacer wokół moich szarych blokowisk. Nic szczególnego. Nie liczyłem też na nic wstrząsającego, ponieważ w życiu prawdziwego człowieka z krwi i kości nie zdarza się nic takiego, co na przykład przytrafia się tym facetom i kociakom w filmach. A jednak mi się zdarzyło. Czarne włosy, niebieskie oczy, czarujący uśmiech. Co więcej mógłbym powiedzieć. Dla mnie była księżniczką pośród tych wszystkich panienek wciąż mnie otaczających. Od słowa do słowa, od godziny do godziny, staliśmy się parą. Nagle i niespodziewanie. I właśnie to było piękne.

Gonił ją, a ona uciekała. Wracała do domu wąską ciemną ścieżką. Miała niedaleko, więc chciała pójść sama. Biegła tak szybko, jak tylko potrafiła. Jej maleńkie stopy uderzały w maleńkie kamienie leżące na nierównej drodze. Zadawało jej to ból. Ogromny. Bała się. On wyglądał jak potwór z najgorszego koszmaru. Upadła. Nie miała sił, by wstać i uciekać dalej. Rzucił się na nią, zakrywając jej usta ręką, aby nie zdążyła wykrzyczeć „pomocy”. Miotała się i szamotała, próbując wyrwać z jego niechcianych objęć. Był za silny. Nie miała szans. W jej myślach pojawiłem się ja - uśmiechający i mówiący te dwa magiczne słowa. Jednak nie mogłem jej pomóc, bo mnie tam nie było. Siedziałem w domu, słuchając ulubionej muzyki i rozmyślałem o naszej cudownej przyszłości, której - teraz wiem - już nie będzie.

Jedno uderzenie, drugie i trzecie... Uspokoiła się, bo straciła przytomność. Z ogromnym zadowoleniem, on robił z nią wszystko co chciał. Kiedy skończył, otrzepując swoje niechlujne spodnie z piasku i tych ostrych kamieni, na których ona teraz leżała, wyciągnął scyzoryk. Miałem taki sam. Z szyderczym uśmiechem stanął za jej głową, pochylając się przed nią powoli. Otworzyła oczy. Ból, który czuła poniżej swojego brzucha, odbierał jej mowę. Nie miała sił. Nie mogła już krzyczeć. Wiedziała, że nic to nie da. Kiedy on wbijał jej swoje ostrze poniżej klatki piersiowej, jej oczy nie miały już tego dawnego wyrazu. Uciekł. Nie złapali go, a ona walczy o swoje życie w szpitalu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

A miało być tak pięknie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.