Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Mówi się, iż komunizm był cywilizacją kłamstwa. Jednak kiedy mówi się dużo, a o komunizmie mówi się dużo, mówi się też prawdę o sobie.
Chciałbym poruszyć kwestie życia codziennego młodzieży w epoce gierkowskiej. Na wstępie spróbujmy zająć się takim aspektem jak start zawodowy tejże grupy. Samo pojęcie startu zawodowego możemy zdefiniować jako okres pomiędzy zakończeniem edukacji a ustabilizowaniem się w zawodzie. Niestety nie zawsze mamy wpływ na to, co będziemy w życiu robić. Nie inaczej jest i tym razem. Tak jak dziś, tak i w latach siedemdziesiątych o wyborze drogi zawodowej decydowały pewne cechy. Były to cechy "przypisane": takie jak miejsce zamieszkania, płeć, pochodzenie, rodzaj ukończonej szkoły. Do drugiej grupy zaliczano uzdolnienia, motywację, zainteresowania oraz aspiracje zawodowe. Obok wyżej wymienionych cech czasami dodaje się jeszcze trzecią, gdzie główną role odgrywają cechy systemu kształcenia i struktury zatrudnienia. Do tej grupy należą selekcje szkolne, sieć szkół, liczba i rodzaj miejsc pracy, a także warunki dojazdu do pracy . O ile miejsce zamieszkania czy szkołę możemy sobie wybrać (choć nie zawsze) to już płeć czy pochodzenie są nam przypisane od początku i nie możemy ich zmienić.
Artykuły
(23)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.80)
Miejscowość: Radom | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 12.10.2010 18:38
Filmy science -fiction to jest zupełnie inna przestrzeń kulturowa. Musimy rozgraniczać pewne aspekty kulturowe. Fantastyka choć bardzo ciekawa nie ma wiele wspólnego z obyczajowością. Chyba że porusza sprawy związane z życiem aktualnym poprzesz pryzmat innej rzeczywistości. Tam było np w filmie seks-misja. Ale to tylko wybrane filmy. Fantastyka ma zwykle na celu pokazać alternatywną przyszłość, nie ma wiele wspólnego z przeszłością.
Robert Ramark 12.10.2010 14:54
Panie Ireneuszu nie zgadzam się z Panem. Film moda itd. A lata XX ? Proszę spojrzeć na tamte filmy science -fiction
Tomasz Osuch 12.10.2010 14:18
Napisał Pan:
"W latach 70. przeciętne kieszonkowe oscylowało w granicy od ok. 50 do ok. 300 zł"
oraz
"za bilet do kina należało zapłacić 8,00 zł, za czekoladę nadal 19,00 zł (w 1980 r. już 25.0000 zł), rower składany „Fleming” (wtedy nowość) kosztował 1900 zł (w 1980 - 2400 zł), aparat fotograficzny (lustrzanka) ceniono na 2500 zł (w 1980 - 2400zł a radio tranzytowe 1750 zł (w 1980–2200 zł). Drogie były też kosmetyki. Za dezodorant, który pojawił się w sklepach w dekadzie Gierka trzeba było zapłacić ok. 35 zł w roku 1975 (w 1980 – 54 zł)."
Dziś przeciętne kieszonkowe oscyluje w granicach od zera (w dużej większości przypadków) do dziesiątków tysięcy złotych (w zależności od zamożności). Za bilet do kina płacimy średnio 15-20 złotych. Czekolada jest w miarę tania, bo nie jest już rarytasem. Dziś za w miarę dobry rower (jakim wtedy był Fleming) trzeba zapłacić 1,5-3 tys., aparat fotograficzny lepszej marki - 1500-2000 zł. Cena radia jakaś kosmiczna, dzisiaj radio zresztą ma każdy w telefonie. A dezodorant dobrej marki (takiej, żeby wie wywietrzał po godzinie, ale trzymał 24 ;)) kosztuje dziś koło 50-100 złotych. Jak widać ani kieszonkowe, ani ceny nie zmieniły się drastycznie od tamtego czasu. By żyło się lepiej!
Autor usunął profil 12.10.2010 14:07
Lata siedemdziesiąte to według mnie najciekawszy okres w XX wieku. Zarówno w Polsce jak i na świecie. Potem już nic nie było takie jak wcześniej. Ciągle powtarzam, że żyjemy tak naprawdę w świecie ukształtowanym przez lata 60. i 70. Moda, muzyka, film - zdecydowana większość współczesnych trendów ma swą genezę właśnie w tym okresie.
BARBARA Romer Kukulska 04.10.2010 15:35
Tak, były. tylko , że po Marcu68 ilość punktów się zmieniła oraz wprowadzono w obowiązkowe studenckie praktyki robotnicze.
Ntb. świetnie się na nich bawiliśmy.
A w ogóle to gierkowa młodzież marzyła o Maluchu. który kosztował 20 , albo i 30 pensji adepta Wyższej uczelni.
Robercie 100 gr. kawy ziarnistej kosztowało od 19 do 25 zł. Kostka masła tyleż samo.
A ja przez rok , jako absolwent- mgr UŚl. zarabiałam 2 tys. zł. a potem 2 lata 2,5 tys.
w 4 roku 3 tys. zł.
BARBARA Romer Kukulska 04.10.2010 14:49
Robercie, Górnik, owszem ale z sobotami i niedzielami. i to ten na przodku, bo nie każdy. Wiem, bo akurat się tym zajmowałam. 8 tys. to już stawka dozoru.
BARBARA Romer Kukulska 04.10.2010 14:47
O. zapomniał Autor dodać , że zasadniczo zmieniła się punktacja w kryteriach przyjmowania na studia od 1968 roku. Konkretnie tzw. wydarzenia marcowe przyczyniły się do uprzywilejowania tych z pochodzeniem p a r t y j n y m, chłopskim i nieinteligenckim. Doskonale wiem, że o każdym kandydacie na studia była opinia partii.. o rodzicach i kręgosłupie partyjnym rodziny.
Robert Ramark 04.10.2010 14:36
Napisał Pan bardzo ciekawy artykuł. Wróciły wspmnienia bo ja maturę zdawałem w 1977 roku. Pisałem na wolny temat. ''Ulubiona lektura'' wybrałem Szuańską Balladę W.Łysiaka.- była jazda bo była to książka nie do zdobycia. Sprawdzająca polonistka była tak miła że postawiła ..co postawiła. Zabrakło mi w tak dużym artykule podania zarobków żeby było z czym porównać ceny i koniecznie kurs dolara. Pensja podstawowa była w granicach 1500złotych. Górnik ok.8000 zł. Dolar 120zł. Wycieczka klasowa trzydniowa ok.300zł/ dużo osób nie było na nią stać/.Kina to różnie od 5zł Kino Czajka do 12 RelaX . Wino 30 zł. warka Półlitra czystej 120 zł. Pozdrawiam
Groźna luka w Windows 7! Uruchamianie aplikacji bez logowania!
(odsłon: +258)