Facebook Google+ Twitter

Życie Goi według Jacka Dehnela

Jacek Dehnel, autor nagradzanych powieści "Lala" i "Balzakiana", tym razem przygląda się życiu mężczyzn z rodziny Goya w nowej książce "Saturn".

 / Fot. Katarzyna SzydłowskaTrzy monologi, trzy pokolenia różnych mężczyzn, których łączy nie tylko nazwisko, ale również wspólna historia. Każdy z nich widzi ją inaczej i interpretuje odmiennie zachowania bliskich. Toksyczność relacji w rodzinie Goya jest poruszająca. Tytułowym Saturnem w powieści Dehnela jest Francisco Goya, malarz hiszpański żyjący na przełomie XVIII i XIX stulecia. Wielki artysta, doceniany na dworze królewskim i opływający w dostatki, na zawsze zniszczył więź łączącą go z synem Javierem. A może jej nigdy nie było? Od pierwszych stron książki, od pierwszych słów monologu Francisco słyszymy tylko żal i niezadowolenie, że jego jedyny syn nie chce malować, jest apatyczny i zachowuje się jak baba. Jednym słowem jest rozczarowaniem.

Javier nie pozostaje mu dłużny. Nazywa ojca starym knurem i furiatem, piętnuje jego rozwiązły tryb życia i szczerze nienawidzi go za wszystkie upokorzenia, jakich doznał z jego strony. Jak okazuje się później, Javier jest również utalentowanym malarzem, ale nie jest w stanie wyzwolić się spod wpływu ojca. Dopiero śmierć ostatecznie zakończy tę toksyczną więź.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy

Trzecim mężczyzną z rodu Goya jest Mariano, syn Javiera. Chłopiec od najmłodszych lat pozostawał pod urokiem sławnego dziadka. Tak jak i on, wyszydzał Javiera, nazywając go kluchą. Mariano nie maluje, skupia się raczej na prowadzeniu wystawnego i wygodnego życia za pieniądze odłożone dla niego przez dziadka i ojca.

Głównym zadaniem kobiet w tej rodzinie jest urodzenie męskiego potomka. Związki małżeńskie, choć trwałe, wydają się puste i bez znaczenia. Z czasem małżonkowi staja się dla siebie niewidzialni. W tak dysfunkcyjnej rodzinie trudno wychowuje się dzieci. Narastające żale, niedopowiedzenia aż po jawne ataki powodują, że ród Goya chwieje się w posadach.

Jacek Dehnel doskonale przygotował się do napisania swojej książki. Studiując biografie Francesco Goi, analizując jego obrazy, stworzył portret artysty, pożerającego swoich bliskich niczym mityczny Saturn. Język, którym operuje autor, jest bogaty, gęsty. Prowadzenie trzech monologów przez całą książkę jest nie lada wyzwaniem, z którym Dehnel poradził sobie znakomicie.

Zakończenie powieści nieco mnie rozczarowało, ale historia, która do niego prowadzi, jest bez wątpienia warta przeczytania.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.