Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

23199 miejsce

Życie ma być piękną przygodą

Syndrom Piotrusia Pana - kolejny wymysł pseudopsychologii czy poważny problem dzisiejszych czasów? Ja podchodzę do tego tematu z dystansem i delikatną ironią. Jednak przez myśl przechodzą również poważne przemyślenia...

[Współczesny Piotruś Pan to zwykle mężczyzna zamożny, który otacza się drogimi zabawkami, takimi jak szybkie samochody. Fascynują go sporty ekstremalne. Ciągłe poszukiwanie seksualnych przygód i skłonność do alkoholu tłumaczy potrzebą "wyluzowania się".Znacie tę postać? Sądząc po wieku, jest mężczyzną, sądząc po zachowaniu- dzieckiem. Jako mężczyzna pragnie waszej miłości, jako dziecko oczekuje waszej litości. Jako mężczyzna pożąda bliskości, jako dziecko trzyma się na dystans. Jeśli przenikniecie zasłonę jego dumy, ujrzycie, jaki jest bezbronny. Jeśli przeciwstawicie sie jego arogancji, poczujecie jego lęk.]- tak opisuje wiecznego chłopca Dan Kiley, autor książki Syndrom Piotrusia Pana. O mężczyznach, którzy nigdy nie dorastają."
Jestem tuż po lekturze tej książki. Byłam niemalże pewna, że to kolejny pseudo- psychologiczny poradnik, ale na szczęście trochę się myliłam. Rzeczywiście, książka ma postać poradnika. Jednak czyta się ją jednym tchem, a rady autora w ogóle nie rażą, jak w innych książkach typu "powiem ci, jak żyć". Ten problem został opisany w taki sposób, że miałam ochotę śmiać się i płakać równocześnie. Ile to mi przysporzyło kłopotów z odczytaniem własnych emocji! Wyżej wymieniony cytat w pełni oddaje definicję mężczyzny, cierpiącego na syndrom Piotrusia Pana. Nie używam cudzysłowu w tym zwrocie, gdyż jest to dla mnie idealne określenie dla coraz większej grupy współczesnych Panów Kowalskich. To nie znaczy, że szufladkuję mężczyzn. Dzisiejsze czasy same stwarzają warunki do idealnego rozwoju tego problemu. Oczywiście staram się patrzeć na to również z dystansem. Jest dużo symptomów wspomnianego syndromu. Nie każdy Piotruś posiada wszystkie, to byłoby rzeczą niemożliwą. W każdym z nich kryje się coś innego. Ale, ku mojemu zdziwieniu, łączy ich jedno - samotność. A czemu samotność? Ponieważ pod przykrywką pewnego siebie imprezowicza, młodego duchem podrywacza, bezproblemowego, słodkiego chłopca kryje się człowiek zagubiony, nie wiedzący czego chce - lub wiedzący, lecz nie potrafiący tego realizować. Osamotnienie to duży problem współczesności. Dla osób pokroju Piotrusia Pana, niestabilnych emocjonalnie, samotność jest bardzo dotkliwa. Desperacko walczą o przyjaźń. Wielu bezskutecznie szuka wybawienia w narkotykach, seksualnych perwersjach i podobnych, ryzykownych pocieszeniach.
Osoby nieznające bliżej ofiary syndromu uważają, iż jest człowiekiem miłym i dobrze ułożonym. Ma ujmujący uśmiech. Pierwsze wrażenie bardzo korzystne. Ale się pod tym kryje? Słyszałam już wiele wytłumaczeń. Ja natomiast, starając się zrozumieć ich zachowania, powoli analizowałam każdy symptom 'na swój język'. Niestety okazuje się, że wokół mnie Piotrusiów jest na pęczki. Postrzegają oni życie jako dobrą zabawę i swój "tumiwisizm" uważają za normalną postawę. Obojętność zapewnia im spokój. Cele życiowe są mgliste i nieokreślone, gdyż odkładają myślenie o nich "do jutra". Uważam, że to źle, że ten syndrom został tak rozpowszechniony, bo w pewien sposób broni wszystkich 'luzaków-cwaniaków'. W dzisiejszych czasach terminami z dziedziny psychologii można obronić niemal każde zachowanie.
Każdy zna historię Piotrusia Pana. Wieczna młodość, beztroski tryb życia, zabawa, zero zmartwień - to były jego marzenia! Ale czy do tego powinien 'dążyć' młody człowiek? Gdzie zaciera się granica między chłopcem, a mężczyzną? Co o tym świadczy? Do kiedy trzeba się wyszaleć? Kiedy zacząć być poważnym? Odpowiedzialność jest wrodzona, czy możliwa do zdobycia? Czy bycie dorosłym mężczyzna musi być aż tak przykre? Nie sądzę. Wystarczy odrobina samokontroli, odpowiedzialności, ambicji. Oczywiście- wszyscy byliśmy nieodpowiedzialni, to cecha dzieciństwa. Lecz większość z nas wyrasta z niedojrzałości. Ludzie spod znaku Piotrusia Pana żyją chwilą, bez zastanowienia robią głupoty wieku młodzieńczego, tylko że w wieku juz dawno wchodzącym w okres dorosłości! Tacy mężczyźni nie narzucają sobie w życiu żadnych ograniczeń. Wpadają w pułapkę narcyzmu, a po latach nieudanego dopasowywania się do rzeczywistości, w ich życiu zachodzi przewartościowanie. "Chcę" zostaje zastąpione przez "powinienem". Jedynym sposobem dochodzenia do akceptacji samego siebie jest poszukiwanie akceptacji u innych. Napady złości mają dowieść ich męskiej stanowczości. Przyjmują uczucia innych jako rzecz naturalną, ale nigdy nie nauczyli się ich odwzajemniać. Dużemu chłopcu potrzebna jest partnerka uzależniona od niego, gdyż dzięki temu czuje się opiekuńczy. Kobieta, z którą Piotruś się spotyka, musi go adorować i doceniać. Jego zdanie jest przecież najważniejsze. Oczywiście powinna być też dla niego opiekuńcza, czuła, wyrozumiała, niewymagająca, zawsze zadowolona, ale też koniecznie atrakcyjna. Kiedy kobieta zaczyna stawiać Piotrusiowi jakiekolwiek wymagania i granice, on najczęściej odchodzi. Tak jak Piotruś z książki, który zostawił Wendy, kiedy zaproponowała mu, żeby został u niej i dorósł razem z nią.
Syndrom Piotrusia Pana nie pojawia się nagle, np. w wieku 25 lat. Swoje korzenie musi mieć już za młodu, nastolatka. Co może być tego przyczyną? Nadopiekuńcza mamusia, rozpuszczający rodzice, zamożność rodziny, przywódcza rola wśród rówieśników. Warto pamiętać, że dla mężczyzny nigdy nie jest za późno by dorosnąć.
Piotruś nie chce mieć nic wspólnego ze szkołą, pracą i w ogóle ze wszystkim, co choć z daleka przypomina dorosłość. Większość z nas przeżywała w życiu takie chwile. To zupełnie normalne, że człowiek ma głowę obsypaną magicznym pyłem, zwłaszcza, gdy jest młody. Tacy mężczyźni, choć w dzieciństwie byli wyjątkowo wrażliwi, w późniejszym wieku bywają egocentryczni do bólu, zdają sie wyzbyci uczuć. Lęk przed odrzuceniem sprawia, ze pragną skryć swoją wrażliwość pod maską okrutnego i bezdusznego macho. W rzeczywistości tracą wieź z emocjami i po porostu "nie wiedzą" co tak naprawdę czują.
Wiele osób mówi, że wymysły pokroju syndromu Piotrusia Pana to jakieś bzdury - być może, ale coś w tym musi być. Ludzka psychika jest tak niezrozumiałym tworem, że wszelkie próby jej wyjaśnienia muszą mieć w sobie odrobinę prawdy. Ja jednak z przymrużeniem oka patrzę na problemy współczesnej psychologii, mając w głowie słowa swojego kolegi, który woli "jak w kimś jest trochę szaleństwa i takiego Piotrusia niż jakiegoś muła zasmarkanego". Takie podejście jest moim zdaniem jak najbardziej słuszne. Natomiast jeśli chodzi o prawdziwe objawy syndromu , który nie jest już żartem znajomych i faktycznie jego konsekwencje są dokuczliwe, to patrzmy na sprawę poważnie i z szeroko otwartymi oczami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.