Facebook Google+ Twitter

„Życie na podsłuchu”: Niemcy o swojej historii

Nominowany do Oscara i zdobywca Europejskiej Nagrody Filmowej za 2006 rok obraz Floriana Henckela von Donnersmarcka mierzy się z agenturalną przeszłością Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Fot. Monolithplus „Życie na podsłuchu” opowiada historię funkcjonariusza Stasi, który otrzymuje zadanie inwigilowania znanego pisarza Georga Dreyera. Minister Kultury domaga się znalezienia haka na artystę, gdyż wpadła mu w oko jego partnerka – znana aktorka i musi w jakiś sposób wyeliminować rywala, lubianego przez przywódcę kraju Erika Honeckera.
Z biegiem czasu agent Wiesler (świetna, wyważona rola Ulricha Muehe) nabiera coraz większych wątpliwości co do sensu swojej pracy. Wcześniej oddany służbie socjalizmowi, nagle dowiaduje się, że jego działania prowadzone są dla czyjegoś osobistego interesu. Zaczyna więc sprzyjać pisarzowi. Nie informuje przełożonych o jego antypaństwowej twórczości, pisze nieprawdziwe raporty, pomaga aktorce wybrać między dwoma mężczyznami (oczywiście wybiera ona Dreyera). Podsłuchując rozmowy w mieszkaniu artysty odkrywa też pustkę swojej egzystencji, której symbolem jest poszukiwanie towarzystwa w ramionach prostytutki. Zaczyna czytać i słuchać muzyki klasycznej w fortepianowej aranżacji pisarza. Jednak w pewnym momencie minister Bezpieczeństwa Publicznego zaczyna coś podejrzewać i wówczas zaczynają się kłopoty.

Film warto obejrzeć choćby ze względów dydaktycznych. A nie jest to dydaktyzm sztywny,Fot. Monolithplus akademicki, ale bardzo przejrzysty i przystępny. Obraz znakomicie i dość autentycznie pokazuje sposoby działania służb w NRD. Mamy tu atmosferę wszechobecnego podglądactwa i podsłuchów. Obserwujemy metody zakładania pluskiew i prowadzenia obserwacji, zastraszania niepokornych i nagradzania tych, którzy sprzyjają systemowi. Na ekranie panuje ponury klimat (głównie wizualnie – wiele odcieni szarości w obrazie), bo ponure to były czasy.

Jednak nie tylko dlatego obraz można polecić. Dobrze prowadzona jest akcja, dramaturgicznie spójna i logiczna. W miarę możliwości wszystkie wątki są wyjaśniane i konsekwentnie prowadzone do zakończenia, początkowo wydaje się, że tragicznego, ale bardziej chyba optymistycznego (Mur Berliński w końcu zostaje zburzony). Choć nie o zakończenie w sumie tu chodzi.

Mamy tu także niezłe aktorstwo – bez zbytniego patosu i zbędnej ekspresji, a bardziej kameralne i wyważone, pokazujące sposoby działania bohaterów i ich wewnętrzną przemianę. U agenta Wieslera wszystko musi być formalnie zaplanowane i wykonane, a o jego precyzji świadczy widok niego samego zamkniętego na strychu przy sprzęcie oraz ze słuchawkami na uszach i robiącego dokładne notatki z tego, co mówi się i robi w mieszkaniu Dreyera. Plan lokum oczywiście został już wcześniej narysowany na podłodze „pracowni” funkcjonariusza. Artysta z kolei, początkowo nastawiony obojętnie do państwa, pragnący tylko robić swoje, dopiero po samobójstwie przyjaciela – reżysera z zakazem wykonywania zawodu, stara się przeciwstawiać aparatowi. I w sumie każdy bohater filmu staje się ofiarą – kogoś innego, swoich własnych ambicji, ale przede wszystkim wszech panującego systemu.

Fot. MonolithplusPozostaje sobie życzyć, że filmy dotykające komunistycznej historii Polski, a już planowane przez choćby Andrzeja Kostenkę czy Jerzego Stuhra, równie dobrze poradzą sobie z tym problemem, tak obecnym ostatnio w naszym życiu publicznym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

oby więcej takich recenzji

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Krzysztofie! Cieszę się, że są w W24 ludzie, którym chce się i którzy potrafią napisać porządną recenzję filmową :)
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.