Facebook Google+ Twitter

"Życie od kuchni", czyli zakochać się... nad garnkiem

"Życie od kuchni" to najnowsza produkcja Scotta Hicksa. Reżyser starał się wnieść do swojego nowego filmu, którego akcja rozgrywa się w barwnym świecie ekskluzywnych restauracji, ten sam realizm, co osiągnął w dramacie "Blask" (nominacja do Oskara).

 / Fot. materiały dystrybutraKate Armstrong (Catherine Zeta-Jones), szefowa kuchni w modnej restauracji na Manhattanie, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym kieruje się podobnymi zasadami. Jest rzeczowa aż do bólu, co urzeka, ale również onieśmiela wszystkich wokoło. Perfekcjonizm Kate zostaje poddany próbie, kiedy w jej życiu niespodziewanie pojawiają się dwie osoby: oddana pod jej opiekę dziewięcioletnia siostrzenica Zoe (Abigail Breslin) oraz niezwykle pewny siebie kucharz Nick Palmer (Aaron Eckhart), który pewnego dnia zaczyna pracę jako jej zastępca. Niezależny i zawsze tryskający humorem mężczyzna jest całkowitym przeciwieństwem Kate, jednak bez wątpienia coś ich do siebie przyciąga. Początkowa rywalizacja przeradza się w romans. Jeżeli Kate chce odnaleźć szczęście w ramionach Nicka, zbudować prawdziwą więź z Zoe i odzyskać apetyt na życie, będzie musiała zebrać się na odwagę, spróbować czegoś nowego oraz nauczyć się wyrażania własnych uczuć poza kuchnią. Dla Kate to jak gotowanie bez przepisu. Przekona się jednak, że najlepszymi przepisami okazują się czasem te stworzone samodzielnie.

Film "Życie od kuchni" jest reklamowany jako komedia romantyczna. Nie brak w nim jednak i tych "gorzkich" momentów. W tym filmie śmiech przeplata się z płaczem, kłopoty z beztroską. Dzięki takiej mieszance, obraz miłości według Hicksa jest bliski współczesnemu odbiorcy. W taki właśnie sposób żyje większość z nas.  / Fot. materiały dystrybutra

Autorką scenariusza (opartego na filmie "Tylko Marta") jest Carol Fuch. Klimat restauracji, jaki udało się jej stworzyć na planie, jest niemalże namacalny w sali kinowej. Dialogi nie są monotematyczne czy zbyt długie. Dzięki temu postacie zyskują na autentyczności, a historia miłości "zrodzonej nad zupą" wydaje się jak najbardziej prawdziwa. Całości dopełnia muzyka skomponowana i dobrana przez Philipa Glassa. Oprócz utworów stworzonych specjalnie na potrzeby filmu, możemy usłyszeć znane piosenki. Wszystko wkomponowane w sytuacje rozgrywające się na ekranie. Dzięki temu reżyser stworzył obraz lekki, przyjemny i jednocześnie przejmujący.

"Życie od kuchni" jest filmem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Starsi odrobinę młodego humoru, 20-latkowie lekcję życia. Produkcja Hicksa nie jest obrazem męczącym. Dwie godziny w kinie mijają w mgnieniu oka. Film nie wymaga też większego skupienia, aby zrozumieć jego przesłanie. A przesłanie jest proste: kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje. Jeżeli więc macie ochotę na chwilę "śmiechu przez łzy", zapraszam do kin od 7 września 2007 r.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

co to znaczy"odrobina młodego humoru"?
czy jest humor "stary"?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto jeszcze wspomnieć, że panowie siedzący ze mną na sali byli zachwyceni figurą, wyglądem i grą aktorską Cathriny Zeta-Jones, ale ta uwaga nie nadawała się do recenzji:) To może być dodatkowy argument, aby obejrzeć ten film:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Wybiorę się. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.