Jak spędziłeś tegoroczne wakacje? Na pewno tanecznie były udane.Maks: Tak, to prawda. Spędziłem je będąc na najlepszych warsztatach w Polsce, a właściwie w Europie. Szkoliłem się u takich mistrzów jak Tony Czar, Lee Daniel, Tricia Miranda, Erica Sobol, Tucker Barkley, Jan Pierre Louis. Trenowałem to, czym się zajmuję na co dzień - czyli hip hop, ale zdobyłem także kolejne doświadczenia w tańcu współczesnym. Sam obóz trwał dwadzieścia dni, podczas których codziennie spędzaliśmy na sali około pięciu godzin i uważam, że to był świetnie wykorzystany czas.
W co chciałbyś wzbogacić swoje zajęcia po tych nowych doświadczeniach?Maks: To prawda, udało mi się zdobyć kolejne doświadczenia, które poszerzyło moje horyzonty w hip hopie. Dzięki temu na nowo odrodziłem się w swoim stylu. Teraz zupełnie inaczej czuję ciało – oznacza to dla mnie większy zasób ruchów a także bogatsze choreografie. Oczywiście chciałbym to wszystko przekazać moim uczniom. Na zajęciach zamierzam łączyć liryczny hip hop, styl gangsta oraz old school hip hop. Wszystko to wymieszane w odpowiednich proporcjach będzie na pewno spójne i niezwykle ciekawe.
Krążą słuchy, że Twoje zajęcia to nie przelewki - dajesz ogromny wycisk kursantom. Czego mogą się spodziewać Twoi nowi uczniowie?Maks: Nigdy sobie nie odpuszczam i taki też jestem wobec kursantów. Jeżeli ja daję z siebie dwieście procent, od nich wymagam stu. Przyznaję, jestem bardzo wymagający, ale to wynika raczej z tego, ile już sam trenuję i jak postrzegam taniec. Daję z siebie ogromne pokłady inwencji twórczej, energii i wiem, że odpowiednio wykorzystana przez moich uczniów powróci pozytywna w ich tańcu.
Kursanci muszą się przygotować na pracę od pierwszej do ostatniej minuty?Maks: Tak - już same rozgrzewki są dosyć ciężkie, ale to dlatego, że dbam o moich kursantów. Trzeba przecież rozgrzać wszystkie mięśnie, żeby nie pojawiały się kontuzje. Czasami po zajęciach, jeżeli trening był w pełni satysfakcjonujący, robię trochę ćwiczeń relaksacyjnych. Każdemu należy się chwila oddechu po ciężkiej pracy.
Czy po udziale w You Can Dance czujesz się pewniej w roli instruktora? Jak odbierają Cię Twoi uczniowie teraz?Maks: Moi uczniowie już zauważyli, że po powrocie do szkoły, moje podejście do zajęć stało się bardziej profesjonalne. Potrafię już w stu procentach zostawić sprawy prywatne za drzwiami sali a to jest ważne w pracy instruktora. Jako nauczyciel tańca coraz lepiej zauważam osoby, które nie chcą się tylko oderwać od rzeczywistości w tańcu, ale czerpią z niego jak najwięcej dla siebie i taka lepsza zdolność obserwacji na pewno pomaga w prowadzeniu zajęć.