Facebook Google+ Twitter

Życie po życiu

  • Ela .
  • Data dodania: 2009-04-14 21:23

Życie pozagrobowe - bajka czy nagroda za drogę krzyżową na ziemi?

Od małego wychowujemy się w przekonaniu, że coś w tym jest. Rodzice straszą swoje dzieci duchami, bądź innymi nadprzyrodzonymi istotami w nadziei, że strach najlepiej i najszybciej przywoła pociechy do porządku.

Osoby myślące racjonalnie uważają to za bajkę, przed wiekami wymyśloną przez Kościół w celu zgromadzenia wiernych. Ale jak wyjaśnić zjawy na zdjęciach i liczne historie, które przytrafiły sie niejednemu z nas, choć trzymamy to w tajemnicy, by nie uznano nas za "czubków". Każda religia ma innego Boga i inne priorytety, jednak wszystkie w pewnym stopniu wszyscy wierni wierzą w "życie po życiu". Niektórzy nazywają to "wędrówką dusz", gdyż po raz przeżytym życiu, dostajemy kolejne, nie wiadomo czy za karę czy w nagrodę, aby najprawdopodobniej oczyścić swoją duszę i uwolnić ją od ziemskiej duchoty i męczeństwa.

W strukturze Kościoła istnieją grupy egzorcystów, po co? Czy naprawdę jest się czego bać?

Wielu ludzi spośród tych, którzy przeżyli śmierć kliniczną, bądź na krótki czas utracili kontakt ze światem, potwierdza obawy, a zarazem nadzieje na istnienie życia pozagrobowego. Były to dla nich najpiękniejsze chwile. W "jednej sekundzie" dokonało się podsumowanie ich życia, czuli się beztrosko i bezpiecznie, jak dziecko w łonie matki. Nie czuli upływającego czasu, nie dbali o nic, po prostu rozkoszowali się tą chwilą, chcieli, aby trwała wiecznie. Niestety niektórzy byli w stanie popełnić samobójstwo, a wszystko po to, aby wrócić tam gdzie byli chwilę. Z pewnością nikt z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić jak to jest nie myśleć, nie czuć - nie żyć. Czy naprawdę warto się przekonać? A jeśli to życie jest pierwszym i ostatnim, jeśli nie ma nic potem. Może dusza to energia, która ulatnia się z nas, bez świadomości, imienia i nazwiska. Czy warto poświęcić to życie w walce o inne, "lepsze". Pytanie brzmi: "czy można w obu żyć szczęśliwie, czy można kochać Boga, innego człowieka i siebie naraz? Co się dzieje z ludźmi niewierzącymi? Czy przed nimi św. Piotr zamyka bramę do nieba, bez możliwości dorobienia klucza? Wielu ludzi, którzy zagubili sie na łące życia, szuka, a raczej oczekuje na znak od Boga, ale jak on ma wyglądać? Ma to być napis na ścianie, czy może list "Od Boga" z napisem: "Człowieku nie grzesz"?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Życie po życiu to może i śmierć po śmierci?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, obiecuję mieć to na względzie odpisując na cokolwiek, chociaż głównie utrudzić ma się Autorka w przetrawieniu tego;).

Niebieska_84 napisała coś o czym zapomniałem, a też istotne dla zrozumienia doktryny katolickiej w tej kwestii.

Książka zapewne dobra do przeczytania. Zobaczymy, jak wyjdą te doświadczenia zaplanowane. W końcu dla niektórych empiryzm i racjonalizm to jedyne 'prawomocne' metody poznania;].

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.04.2009 14:29

Coz... nic w tym odkrywczego.

Książka Raymonda Moody - http://pl.wikipedia.org/wiki/Raymond_Moody - mówi na ten temat dużo więcej. Nosi również taki sam tytuł - Life after Life - jak powyższy artykuł.

Przykro mi, nie przekonujesz mnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za temat.
Małe sprostowanie - w życiu wiecznym człowiek nie traci swojej tożsamości istoty stale przekraczającej samą siebie;) (wg Kościoła, oczywiście) Więc i jakaś adrenalina dla tych, którzy faktycznie ją lubią, pewnie sie znajdzie.
Myślę też, co więcej nie jedyna), że dla niejednego niewierzącego miejsce się znajdzie.

Pozdrawiam)

Komentarz został ukrytyrozwiń

BioZ - jestes niesłychanie interesujacym człowiekiem, ale czytanie Twoich wykładów filozoficznych przekracza moja wytrzymałośc, cierpliwośc i lezy daleko poza zainteresowaniami. Dziekuję, ale.... :) daruj

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, nie są;).

Nie wiem czy nie przekraczam swoich kompetencji, ale "zripostuję" w pewnym sensie artykuł. Jednocześnie chciałbym wyrazić swoją aprobatę na widok prób zreflektowania tematu;). Ale krótko, bo dzisiaj kolokwium^^.

"W strukturze Kościoła istnieją grupy egzorcystów, po co? Czy naprawdę jest się czego bać?"
W pewnym sensie tak, Szatana i jego wpływu na człowieka. A egzorcyści to już sprawa ostateczna, kiedy nawet psychiatrzy rozkładają ręce a medycyna/naukowcy mają trudności ze zrozumieniem zjawisk towarzyszących danej osobie.

Co do śmierci klinicznej - niedawno znowu o tym powiedziano, tym razem w Faktach, że jacyś naukowcy z bodaj Wielkiej Brytanii chcą przez kilka lat w porozumieniu z niewiemiloma szpitalami zweryfikować twierdzenia o śmierci klinicznej (głównie opuszczenie ciała i widzenie łóżka szpitalnego z góry, poprzez umieszczenie dużych i rozpoznawalnych kształtów na podłodze, nie widzianych z łóżka; ale nie wiem czy to jedyne objawy śmierci klinicznej, niemniej jednak ciekaw jestem wyników).
http://www.tvn24.pl/2217829,0,0,1,1,smierc-pod-lupa,wideo.html

"Czy warto poświęcić to życie w walce o inne, "lepsze" [życie]."
Jeżeli ktoś wierzy w to, że jest lepsze, to zapewne warto...?

"czy można w obu żyć szczęśliwie, czy można kochać Boga, innego człowieka i siebie naraz?"
Można.

"Co się dzieje z ludźmi niewierzącymi? Czy przed nimi św. Piotr zamyka bramę do nieba, bez możliwości dorobienia klucza?"
Ostro kolorowa metafora, bez urazy, trąca twierdzeniami pozostałymi po nauczaniu religii, bez dalszego rozważania;). Chyba nawet nie ma w doktrynie katolickiej twierdzenia, że Św. Piotr pilnuje nieba.
A, nie zamyka przed nimi. Kwestia bożego miłosierdzia. A przy tym ważne by nie rozleniwić sumienia, ostatnio jedna z denominacji protestanckich w bodajże Danii stwierdziła, że nie ma piekła i Szatana, bo skoro wszyscy będą zbawieni, to po co to. Ryzykowne.

"Wielu ludzi, którzy zagubili sie na łące życia, szuka, a raczej oczekuje na znak od Boga, ale jak on ma wyglądać? Ma to być napis na ścianie, czy może list "Od Boga" z napisem: "Człowieku nie grzesz"?"
Może "Bruce Wszechmogący" jest głupawym filmem ale polecam go obejrzeć. Błędem jest w nim antropomorfizacja Boga i czynności jakie podejmuje główny bohater jako Jego zastępca, ale może na ludzki rozum działa jako liźnięcie tego tematu - jak działa Bóg i dlaczego nie zawsze mi pomaga.
Niemniej jednak moim zdaniem to kwestia wyczulenia się na te znaki, trzeba w tym się wprawiać, jak mnisi w medytacjach. I raczej te znaki zazwyczaj nie są tak namacalne, by zostać uznanymi za poważne przez naukę.

"A może lepiej wyjść z założenia, że lepiej wierzyć w coś, niż w nic, bo jak się mówi "i tak nie mamy nic do stracenia" , ale czy na pewno?"
Nic do stracenia... Przypomniał mi się zakład Pascala. Ciekawy tok rozumowania, aczkolwiek o tyle błędny, że czyni wiarę interesowną. Nie wiem, na ile taka jest szczera i miła Bogu;). Zresztą pojawia się inny problem - skąd wiadomo w które bóstwo wierzyć? We wszystkie jednocześnie, w razie czego?

"Czy kolejne życie to jest to nic? Życie w szczęściu i rozkoszy, bez pracy, pieniędzy, kłamstw i rozpaczy, bez śmierci. Czyli wynika z tego, że drugie życie jest wieczne, nigdy się nie skończy. Ale czy życie w ciągłej rozkoszy, bez adrenaliny, konkurencji i przygód typowo "ludzkich" może być ciekawe? Nie znudzi się nam po tych stu wiekach?"
Ponoć główną różnicą między tym, a przyszłym życiem ma być brak grzechu w tym drugim. Ponadto bezpośrednia bliskość Boga do tego dochodzi;].
A czy to się nie znudzi... Po stu wiekach pewnie granie w bilard, słuchanie muzyki, spacerowanie, jedzenie i biesiadowanie... możliwe;). Sam czasem wątpię myśląc że to za piękne. Z drugiej strony sam stan ducha ma być sam w sobie tak piękny, że chyba nie ma powodu by to się kończyło;].

"O nic nie będziemy się martwić, bo i tak wszystko jest tam idealne."
Nie wiem, czy to jest takie pewne. Tzn. nie chodzi mi o wyrzucenie tego, po prostu sam nie pamiętam, czy wszystko ma być idealne, czy po prostu ludzie dojrzali do życia bez grzechów.

"Zatracimy znaczenie ludzkiej wartości, nie będziemy w stanie cieszyć sie tym co małe, staniemy się bezdusznymi egoistami, choć czy to możliwe w świecie, gdzie każdy ma wszystko?"
"Pewien człowiek zagadnął kiedyś Boga o niebo i piekło.
- Chodź, pokażę ci piekło - powiedział Bóg i zaprowadził go do sali, w której wielu ludzi siedziało wokół ogromnego kociołka z gulaszem. Wszyscy biesiadnicy wyglądali na wynędzniałych i zrozpaczonych i wydawali się głodni jak wilki. Każdy też trzymał łyżkę, jednak rączka tej łyżki była o wiele dłuższa od ramion biesiadników, toteż żaden z nich nie mógł trafić do swoich ust. Cierpienie wygłodzonych było straszliwe.
- A teraz - odezwał się Bóg po chwili - pokażę ci niebo.
Wkroczyli do drugiej sali, identycznej z pierwszą: był kociołek z gulaszem, byli i biesiadnicy, i te same łyżki z długachnymi rączkami... Lecz tutaj wszyscy byli szczęśliwi i dobrze odżywieni.
- Nie rozumiem - powiedział człowiek. - Skoro obie sale są identyczne, jak to możliwe, że tu każdy tryska radością, gdy tam wszyscy ledwo się trzymają?
- Ach, to proste - odrzekł Bóg, uśmiechając się. -Tutaj nauczyli się karmić nawzajem."
Ann Landers, ktokolwiek to jest.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autorka dywaguje:
" Co się dzieje z ludźmi niewierzącymi? Czy przed nimi św. Piotr zamyka bramę do nieba,..."

Zabawne rzeczy piszesz z punktu widzenia osoby wierzącej w Św,. Piotra, dzierzącego klucze do bram raju.

" Ale czy życie w ciągłej rozkoszy, bez adrenaliny, konkurencji i przygód typowo "ludzkich" może być ciekawe?" - przeciez podobno nic nie czuja poza szczesliwoscią, wiec jak może im sie znudzic?

Oj, chyba powinnas iść do spowiedzi - nie wiem, czy dla wierzacego watpliwosci na temat doskonałości wiecznego życia nie sa aby grzechem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.