Facebook Google+ Twitter

Życie prywatne a interes publiczny

Czy media mogą być jedynymi sędziami w sprawie granic pomiędzy właściwym i niewłaściwym ingerowaniem w cudzą prywatność? Jak ma się do tego ich rzekoma wolność i niezależność? I co na to my, obywatele?

Pięknie i nadobnie byłoby móc powiedzieć, że media w sprawie jakichkolwiek granic powinny być sędziami jedynymi i wyłącznymi. Do tego potrzebna by im była jednak odrobina taktu i choć szczątkowo rozwinięty zmysł etyczny, co w chwili obecnej pozostaje kwestią dość dyskusyjną. Przykry to oczywiście zabieg, który wszelkie media do jednego wrzuca wora, skoro jednak wszystkim zdarza się ten proceder czy to w większym, czy mniejszym stopniu popełniać, to i my nie róbmy sobie w tej kwestii żadnych ograniczeń. Otóż mit dziennikarza jako człowieka publicznego zaufania, uczciwego i rozsądnego, o ile jeszcze nie runął, to runie lada chwila.

Mieliśmy już smoleńską paranoję, powodziowe szranki i wątpliwych lotów kampanię wyborczą, więc wiemy jako tako, kto, gdzie i jak jest przedstawiany. Tezy o dziennikarskim obiektywizmie i misyjności tegoż zawodu włóżmy więc między bajki, a skupmy się na tym, w jakim stopniu prywatność ludzka jest w naszym kraju respektowana. Otóż - nie jest. Na ile bowiem w interesie publicznym leży publikowanie zdjęć roznegliżowanych sław polskiej sceny politycznej czy rozrywkowej, roztrząsanie informacji o tym, kto pięcioma potomkami kraj polski zasilił, a kto tylko hodowlą zwierząt futerkowych się para, czy w końcu nagłaśnianie większych i mniejszych skandalików, których byśmy za skandale nigdy nie uznali, gdyby nam samym się przytrafiły?

Przyznajmy więc szczerze za Gordonem, że "media nie mogą być jedynymi sędziami w sprawie granic pomiędzy właściwym i niewłaściwym ingerowaniem w prywatność, nawet w odniesieniu do osób publicznych". Tu zdradzę się ze swoim pobożnym życzeniem, aby sędzią tym - absolutnie zresztą jedynym - było samo społeczeństwo. Gdyby doniesienia z życia prywatnego polskich celebrytów nikogo nie interesowały, nie byłoby potrzeby, aby się takich publikacji dopuszczać. Niestety, nasze typowo ludzkie, skrajne wścibstwo, połączone z zamiłowaniem do publicznego linczu, któremu poddawalibyśmy oczywiście wszystkich i wszędzie, byle nie nas i byle nie tu, przejawia się także w statystykach poczytności konkretnych tytułów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (26):

Sortuj komentarze:

Gratuluję Autorce tekstu - to jak przysłowiowy "kij w mrowisko". 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo, w ustach artysty nawet najbardziej obelżywe przekleństwo stanowi piękno w najczystszej formie...

Coraz częściej zastanawiam się na jakich zasadach przyznawany jest tytuł 'artysty'.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale odróżnijmy moralność człowieka, od dzieła artysty. Można być, za przeproszeniem, skończoną świnią, a tworzyć rzeczy genialne.
Nie mówię tu o tym konkretnym przypadku oczywiście. Książki nie czytałem.

W przypadku tabloidów to tylko zwykłe podglądactwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

przepraszam za literówki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspomniał pan Paweł o "kulturze wysokich lotów" i o przyzwoleniu na drobne codzienne przyjemności zwykłym zjadaczom chleba.
W tym momencie, dziwnym biegiem myśli naszło mnie skojarzenie, nieco odległe od tekstu Autorki: oto człowiek wysokiej kultury (znany rezyser filmowy) pisze ksiażkę, a więc coś, co - w przeciwieństwie do kolorowych gazetek, z zasady nie ląduje w śmietniku. Ba! Ma nawet prawo do miejsca w bilbiotece!
I tenże "człowiek wysokiej kultury" bez ogródek, bez żenady i śladu szacunku dla przecietnego czytelnika szpikuje swoje dzieło najgorszymi wulgaryzmami na temat swoich byłych kochanek.
Jedno jest dla mnie pewne - jakikolwiek szmaciarz tabloidalny nie umywa się w swoim braku kultury do owego "człowieka kultury wysokiej".
Mineły więc bezpowrotnie czasy, kiedy podstawową cechą przyzwpoitego mężczyzny było dyskretnwe i konsekwentne milczenie na temat swoich kobiet.
W takim kontekscie pretensje do kolorowych pisemek schodzą na plan drugi, zarówno z powodu przelotnej treści, jak i generowanych zysków. Książka przynosi zysk jednostkowo nieporównywalny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

->@ a propos ostatnich wpisów- komentów. Znalzłam w przypadkiem w jakimś blogu antykwariusza na onecie.
"Natomiast pozostaje jeszcze kwestia mediów i ich coraz większe prostactwo – to mechanizm, który jest samonaprowadzający się, media są zachłanne i bezideowe, więc schlebiają coraz niższym gustom, aby móc pochwalić się coraz większym wskaźnikiem „O G L A D A L N O S C I” tworzący te media ludzie najpierw maja poczucie śmieszności i gardzą sobą a także tym, co robią, potem powoli, coraz częściej, są wymieniani na tych, którzy już się nie śmieją z własnych produkcji tylko są przekonani, że to właśnie ma tak wyglądać, że to, co mówią i to, co prezentują jest wartością i reprezentuje ich własne poczucie smaku i ich poziom. " ....
...
"Co więc jest prawdziwym elementem, który pozwala się rozpoznać różnym gałęziom rozwoju człowieka na drodze do prostego chama i chamowatej idiotki?

Jest nim bezkrytyczny stosunek do k o n s u m p c j i . Cham i chamka nie są w stanie wyobrazić sobie żadnej innej rekompensaty społecznej za brak jakichkolwiek wartości jak tylko wymierzanie siebie nawzajem ilością posiadanych pieniędzy. Co mówi ta urocza para kiedy na swojej drodze spotyka intelektualistę – „jak jesteś taki mądry to czemu jesteś taki biedny” albo - "filozofujesz". Co ciekawe, słowo filozof stało się rodzajem najbardziej obraźliwej inwektywy na jaką stać naszych bohaterów. "

coś w tym jest, nieprawdaż?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam, iż warto spojrzeć na ten problem również z punktu widzenia tych, którzy czytają tego typu artykuły. Co tak bardzo pociąga ich w tego typu magazynach - plotki. Nie jest to nic nowego. To było, jest i będzie. Sa różne sposoby, żeby poznać najnowsze plotki - wybrać się na rynek, postać w kolejce do kasy, włożyć głowę pod suszarkę u fryzjerki, albo usiąść wygodnie w fotelu i otworzyć gazetę. Jest to tak samo potrzebne jak seriale telewizyjne - prości ludzie zapominają na moment o własnych problemach. Ludzie czują się lepiej, kiedy widzą, że komuś wiedzie się gorzej, wtedy ich własne problemy maleją. Ludzie czują się lepiej, kiedy przez chwilę mogą żyć życiem 'wielkich'. Plotka poprawia samopoczucie ludzi zmęczonych własnym życiem, działa na nich jak narkotyk (owszem poprawia nastrój ale i uzależnia).
Dla ludzi wykształconych, obytych z kulturą wysokich lotów, tego typu artykuły to niepotrzebne nikomu brednie. Nie zapominajmy jednak, że nie mamy prawa mierzyć wszystkich wedle naszej miary. Uważam, iż lepiej aby ludzie czytali plotkarskie artykuły, niż żeby nie czytali w ogóle. Nie można nikogo zmusić, aby polubił literaturę piękną, jeśli nie potrafi jej docenić. Może więc należy podnieść poziom edukacji społeczeństwa, tak aby wszyscy byli wysoko wykształceni? Piekne ale nierealne. Jeśli więc nikomu to krzywdy nie czyni, pozwólmy prostym ludziom cieszyć się z prostych przyjemności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To już "weszło w krew" tak, jak inne idiotyzmy w ramach tzw. zachodniego stylu zycia.
Jak bożenarodzeniowa dekoracja sklepu w lipcu. A do tego napędza handel - ubiory, kosmetyki, bizuteria itp. Odwrotu nie będzie, bo ani celebryci by nie zniesli pustki medialnej, ani dziennikarze, nie mający nic do powiedzenia - utraty zarobku.
Zawsze sie znajdą ci, ktorzy wystawią przysłowiowe tyłki na widok publiczny, oraz ci, dla ktorych tabloidy są jedynym, dostepnym "oknem na świat".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanno, istnieje jeszcze coś takiego jak kreowanie popytu. A więc Panie Rafale nie ryzykowałbym twierdzenia, że najpierw był popyt. Mieczysław słusznie wskazuje na globalne zagrożenie. Uważam, że należałoby przygotowywać już dzieci do czytania i rozumienia oraz własciwego postrzegania.
Tak jak za komuny, szukaliśmy prawdy między wierszami, tak teraz, za demokracji też trzeba się nielicho natrudzić by ją odnaleźć. Tylko komu się chce, skoro nie sprecyzowano jeszcze wroga. Zgroza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale, jestem przekonany, że znajomość inkryminowanej teorii kultury wystarczyłaby do powstrzymania się od wypisywania tu swoich skojarzeń, które akurat pozostają w zdecydowanej sprzeczności z jej dość dokładnie uzasadnionymi tezami.
Chcę jednocześnie podkreślić, że nie uprawiam tutaj dziennikarskiego powierzchownego przyczynkarstwa, zawsze próbuję głębiej wniknąć w dyskutowane treści i pokazać konstruktywne rozwiązania problemów w ramach ujęcia całościowego, a więc systemowego ( w rozumieniu teorii systemów, bez której dzisiaj nie sposób prawidłowo rozwiązać żadnego poważnego problemu).
Nie podawałem linku, lecz nazwę internetową prawii, bo zbyt często na stronie pojawiały się nieoczekiwane efekty, po części tylko przez mnie zawinione. W swych dotychczasowych artykułach podawałem dokładne przypisy, więc w komentarzu starałem się tego uniknąć, bo przecież wpisanie na wyszukiwarce hasła prawia org łatwo daje dokładny adres ( http://www.prawia.org ).
Cieszy mnie bardzo, że miał Pan ochotę sięgnąć do źródła. Jestem całkowicie przekonany, że znajomość koncepcji prawii może być przydatna praktycznie właśnie w uprawianiu dziennikarstwa obywatelskiego, które jak rozumiem nie powinno ograniczać się do prostego przedstawiania i komentowania tego co gdzieś dzieje, lecz także, w miarę możliwości, starać się wnikać właśnie w systemowe źródła dostrzeganych nieprawidłowości społecznych i poszukiwać skutecznych sposobów ich przezwyciężania. Jest też pewne, że bez znalezienia dobrej i dostatecznie ogólnej podstawy teoretycznej całości kultury, dziennikarstwo obywatelskie będzie pełniło rolę kolejnego kontrolowanego wentyla bezpieczeństwa dla podtrzymania chorego systemu społeczno- gospodarczego i uprawiania wesoło- miasteczkowej popkultury, zamiast kultury wysokiej czy tzw kultury wysokiego kontekstu, przez ludzi, których potencjał intelektualny jest dla takiego establishmentu po prostu groźny.
Kultura, podobnie jak natura, dla swego rozwoju potrzebuje bogactwa różnorodności, ale na poziomie rozumnej cywilizacji także pewnego całościowego, ogólnego planu, właśnie po to, by nie została ona zawłaszczona właśnie prze tych, których ideologie i doktryny pan wymienił i jeszcze innych, pominiętych. W właśnie faszyzm, socjalizm oraz pełen hipokryzji watykański katolicyzm uprawiany w Polsce (kultura) ale także radykalny korporacyjny kapitalizm zawierają wiele wspólnych elementów zdecydowanie totalitarystycznych, a wszelkie próby ich demaskowania w zamaskowanych współczesnych autorytarnych ich formach bardzo ochoczo określają albo komunistycznym materializmem, komuszeniem, albo mianem spiskowych teorii dziejów dość łatwo znajdując poklask tłumów i ich aktualnych, często sprzedajnych, liderów.
Jeśli miał Pan miał okazję poczytać np. N.Chomsky'ego, czy Naomi Klein ( No Logo, Doktryna szoku) to z pewnością w końcu jesteśmy w stanie się zrozumieć. Właśnie te syntezy są odpowiednim tłem do rozważenia ważnych spraw, także podjętych przez p. Joannę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.