Facebook Google+ Twitter

Życie w kenijskim St. Anthony Women Centre

W Limuru, o którym Kenijczycy wiedzą, że jest miejscem zimnym, Córki Serca Jezusowego (Daugthers Of The Secret Heart) zajmują się dwoma projektami: sierocińcem dla dziewcząt oraz szkołą krawiectwa.

Ania z dziewczynkami z sierocińca / Fot. Ela WiejaczkaW sierocińcu przebywa na stałe 58 dziewcząt. Założyciele kładą nacisk na relacje dzieci z rodzinami, zazwyczaj dalszymi: wujkami, kuzynami, dziadkami; bez familii byłyby jak bez nazwiska. Połowa dziewcząt jest w tej chwili na wakacjach, w ośrodku spotkałyśmy zatem dziesięć, które chodzą do szkoły (klasy VII i VIII; młodsze dzieci mają miesięczne wakacje między 7 sierpnia a 7 września) oraz te, które nie mają dokąd pojechać. Najmłodsza dziewczynka Irene Mumii zwana Angel (anioł), ma 10 miesięcy, najstarsza, Lydia Wageci, 22 lata, uczy się właśnie w college’u (I rok). Wychowanki powinny przebywać w ośrodku tylko do osiemnastego roku życia, ale jeżeli zaczną szkołę wcześniej i nie mają możliwości ukończenia jej bez pomocy sióstr, pozostają pod ich opieką. Lydia może kontynuować naukę dzięki hojności sponsorów.

Najpierw obowiązki

Widać, że dziewczyny są niezwykle samodzielne. W ośrodku dla dzieci spędziłam z Anią, która przyjechała ze mną do Kenii, jedynie kilka dni, ale zdążyłam zauważyć, że nie trzeba im przypominać o obowiązkach. Rano, kiedy szłyśmy na śniadanie, już zmywały podłogę w pokoju najmłodszych i na korytarzach (w roku szkolnym robią to zaraz po pobudce, która jest o 5.30). Po śniadaniu dziewczęta przygotowują warzywa na obiad: obierają fasolkę szparagową, kroją kapustę czy sukuma wiki. Zaraz potem któraś przynosi lunch dla najmłodszych: ugali ze skuma albo spaghetti i karmi je na świeżym powietrzu. Dopiero potem sama idzie na posiłek. Po lunchu dziewczyny mają chwilkę dla siebie, a zaraz po niej piorą ubrania i myją najmłodsze dzieci – nie wieczorem, bo wieczorem jest naprawdę zimno. Przed kolacją oraz po niej mają czas na naukę własną.

Jak się tu znalazły? Niektóre z nich opuszczono w szpitalu czy na polu, inne pochodzą z biednych lub patologicznych rodzin. Czasami sąsiedzi przychodzą do ośrodka mówiąc, że w pobliskim domu jest bardzo biednie albo rodzice nie zajmują się dziećmi. Czasem rodzice nie żyją, czasem są chorzy albo znęcają się nad dziećmi. Siostry nigdy nie zabierają ich bez wizyty w domu, dzięki której mogą się upewnić, jak naprawdę wygląda sytuacja. Tylko jeden raz zdarzyło się, że dziewczynka chciała wrócić i wróciła do domu. Zamieszkała z babką, która jej nie akceptowała, więc dziewczyna zaczęła kraść. Złapano ją, ale ponieważ była za młoda (13 lat) na więzienie, posłano ją do poprawczaka.

Dom działa od 2000 roku. Wówczas dzieci przychodziły na zajęcia w ciągu dnia. Od 2002 roku dziewczyny przebywają tu na stałe. Ośrodek utrzymuje się głównie z pomocy sponsorów, a nadzoruje go siostra Regina Mutiso (Kenia).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 29.08.2009 21:17

Wypada tylko podziwiać i oczywiście wspierać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejny interesujący materiał,pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.