Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2333 miejsce

Życie w konkubinacie. Sprawdź, czym różni się od małżeństwa

Decydując się na wspólne życie bez ślubu, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że oprócz niewątpliwych pozytywów, konkubinat skażony jest kilkoma, istotnymi dla sytuacji prawnej osób go tworzących, wadami.

 / Fot. Musaromana, własność publicznaŻycie "na kocią łapę" staje się w Polsce coraz powszechniejsze. Związki nieformalne z roku na rok otrzymują coraz większe przyzwolenie społeczne. Według badań przeprowadzonych przez CBOS ("Społeczne oceny alternatyw życia małżeńskiego", 11.03.2013r.), 63 proc. naszego społeczeństwa akceptuje fakt, że młodzi ludzie odkładają decyzję o małżeństwie lub w ogóle z niego rezygnują, a 37 proc. jest zdania, że status związku nie ma większego znaczenia, jeśli ludzie się kochają. Być może instytucja małżeństwa rzeczywiście nie wpływa na siłę uczucia zakochanej pary, ale na pewno zmienia jej sytuację prawną. Małżonkowie mają wobec siebie o wiele więcej obowiązków, ale też praw niż osoby pozostające w konkubinacie.

Ale zacznijmy od początku. Czym w ogóle jest konkubinat? Zwykle to określenie kojarzy się z czymś negatywnym, jest wiązane z ludźmi doświadczonymi przez los: rozwodnikami, żyjącymi w patologicznych warunkach. Tymczasem niekoniecznie musi tak być. W dzisiejszych czasach wielu młodych ludzi decyduje się na wspólne mieszkanie, które z czasem przeradza się w trwałe pożycie, niezalegalizowane jednak w Urzędzie Stanu Cywilnego. Dlaczego coraz częściej rezygnujemy ze ślubu? Wyjaśnić to próbuje psychoterapeutka Ewa Chalimoniuk, w wypowiedzi opublikowanej na stronie CBOS: "Kobiety nie odczuwają niepokoju w wieku lat 20, a nawet 30, ponieważ będąc wtedy samotne lub w doraźnych związkach, nie czują się inne czy gorsze od rówieśniczek. Mężczyźni też nie. To zmiana socjologiczna, która niesie zmianę psychologiczną. Kiedyś stygmat starej panny lub starego kawalera był bardzo obciążający, w tej chwili zaś taki życiowy status staje się niemal normą".

Jeżeli chodzi o definicję konkubinatu, nie została ona jasno i oficjalnie sformułowana. Wynika to z faktu, że instytucja ta, inaczej nazywana kohabitacją, nie doczekała się w polskim ustawodawstwie formalnego uregulowania. Sąd Najwyższy w jednym ze swoich orzeczeń definiuje konkubinat jako "wspólne pożycie analogiczne do małżeńskiego, tyle że pozbawione legalnego węzła. Oznacza to istnienie ogniska domowego charakteryzującego się duchową, fizyczną i ekonomiczną więzią, łączącą mężczyznę i kobietę". Co warto podkreślić, jako pozostające w konkubinacie nie mogą być postrzegane pary homoseksualne. Wyraźnie określa się bowiem, że kohabitacja odnosi się do faktycznego, trwałego, nieformalnego związku osób odmiennej płci.

Kiedy więc kobieta i mężczyzna zgodnie uznają, że "papierek" z urzędu nie jest im potrzebny do stworzenia szczęśliwego związku, zaczynają, de facto, życie w konkubinacie. Zalet takiej sytuacji jest wiele: w świetle prawa stan cywilny konkubentów pozostaje wolny, nie są oni ograniczeni w swoich działaniach, wszelkie transakcje mogą przeprowadzać samodzielnie i niezależnie od współmałżonka, nie są zobowiązani do spłaty ewentualnych długów partnera, a co być może najważniejsze, w każdej chwili mogą zakończyć związek - bez długotrwałych i kosztownych spraw rozwodowych.

Nie wszystko jednak w świecie konkubenckim wygląda tak różowo. Sprawdźmy, z jakimi problemami niejednokrotnie muszą zmierzyć się osoby żyjące razem bez zawartego związku małżeńskiego.

Polskie prawo uznaje konkubentów jako osoby wobec siebie obce. Nie przysługują im takie przywileje, jakie posiadają małżeństwa. Nie mogą więc korzystać z wielu praw osób pozostających w formalnym związku, zapisanych w Kodeksie prawa rodzinnego i opiekuńczego:

• prawo do noszenia wspólnego nazwiska,
• w razie nieprzyczyniania się do zaspokajania potrzeb związku, prawo do żądania, aby wynagrodzenie za pracę lub inne należności przysługujące jednemu z konkubentów, były wypłacane do rąk drugiego z nich,
• prawo do działania za konkubenta, który nie może z powodu przemijającej przeszkody, np. wyjazdu, samodzielnie dokonywać czynności, w szczególności partner nie może bez pełnomocnictwa pobrać za niego wynagrodzenia za pracę,
• prawo żądania dostarczenia środków utrzymania po ustaniu konkubinatu, jeżeli jeden z konkubentów popadł w niedostatek,
• prawo ustawowego dziedziczenia po jednym z konkubentów,
• prawo do renty rodzinnej po zmarłym konkubencie,
• prawo do wspólnego rozliczania się z podatku dochodowego od osób fizycznych.

W przypadku instytucji konkubinatu nie istnieje wspólność majątkowa. Wszystko, co partnerzy nabywają w trakcie wspólnego pożycia, należy tylko i wyłącznie do jednej ze stron - tej, która dane dobro kupuje albo dostaje. Aby uniknąć nieporozumień po ewentualnym rozpadzie związku, warto wcześniej zawrzeć umowę cywilną określającą sytuację majątkową partnerów.

Problemy pojawiają się również po śmierci jednego z konkubentów. Powiedzmy, że para żyje razem kilkanaście lat w mieszkaniu jednej ze stron. "Strona" ta umiera, po czym druga jest zmuszona w ciągu trzech miesięcy opuścić lokum, na które też ciężko pracowała. W świetle prawa konkubenci nie dziedziczą po sobie, ponieważ nie należą do grona tzw. spadkobierców ustawowych. Dlatego tak ważne jest uprzednie sporządzenie testamentu.

Kolejna ważna kwestia dotyczy rozliczania się z fiskusem. Mimo że niemożliwe jest wspólne rozliczenie się z podatku dochodowego, odpowiedzialność za niezapłacony podatek konkubenta ponosi jego partner. Ordynacja podatkowa w art. 111 podaje bowiem, że członek rodziny podatnika odpowiada całym swoim majątkiem solidarnie z podatnikiem prowadzącym działalność gospodarczą za zaległości podatkowe wynikające z tej działalności i powstałe w okresie, w którym stale współdziałał z podatnikiem w jej wykonywaniu, osiągając korzyści z prowadzonej przez niego działalności. A za członka rodziny uznaje się zstępnych, wstępnych, rodzeństwo, małżonków zstępnych, osobę pozostającą w stosunku przysposobienia oraz pozostającą z podatnikiem w faktycznym pożyciu.

Poważne problemy rodzą się też w przypadku narodzin wspólnego dziecka konkubentów. Jak czytamy na stronie adwokat-rodzinny.pl, "dziecko, które pochodzi z małżeństwa korzysta z domniemania pochodzenia od męża matki w przeciwieństwie do dziecka urodzonego w konkubinacie. Konkubent, aby uznać dziecko, musi złożyć dobrowolne oświadczenie woli o uznaniu dziecka przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, jeżeli nie chce tego zrobić matka może wystąpić do sądu o ustalenie pochodzenia dziecka. Sama władza rodzicielska jako taka sprawowana jest tak samo jak w małżeństwie, bowiem jej źródłem jest pokrewieństwo między rodzicem a dzieckiem, a nie faktyczne związki pomiędzy rodzicami. Odmiennie wygląda sytuacja, gdy jedno z partnerów nie może mieć dzieci i decydują się na adopcję. Zgodnie z polskim prawem wspólnie adoptować dziecko mogą jedynie małżonkowie. Dlatego o adopcję wystąpić może jedynie jeden z partnerów".

Konkubenci mają także utrudniony dostęp do informacji o zdrowiu partnera przebywającego w szpitalu. Trudniej jest im także uzyskać wspólny kredyt w banku.

Decydując się na życie bez ślubu, warto się zastanowić, czy jeden "papierek" nie mógłby skutecznie zapobiec wielu przyszłym, trudnym do rozwiązania problemom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

El Hombre - żeby grać w tenisa, bo partner to do tenisa albo innej gry, to zaraz ustawa potrzebna?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Taki niby popularny ten konkubinat, a jakoś zainteresowanie nim małe ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.