Facebook Google+ Twitter

Życie w stylu hardcore

Autobus nr 181. Godzina 9.24. Odwiozłam właśnie córkę do przedszkola i wracam do domu-biura. Autobus nafaszerowany jest młodzieżą z pobliskiej uczelni (UKSW). Chcąc nie chcąc słyszę rozmowę dwóch studentów.

Mały w czarnej czapce i chudy blondyn w ”leonkach”. Ten drugi mówi: „Ale hardcore, stary. Bla bla bla bla…”. Pierwszy odpowiada: "Stary, hadcorowe to było bla bla bla bla". Słowo "hardcore" bije rekordy popularności. Nie tylko wśród młodzieży. Również od dorosłych. Słyszę je z radio, telewizji, własnych ust.

Wg. Słownika „Hardcore to określenie ekstremum w jakiejś dziedzinie (…) Hardcore to słowo używane w slangu młodzieżowym na określenie czegoś wyjątkowego w swoim rodzaju, wywierającego duże wrażenia.”

Chudy blondynie w „leonkach” powiem ci kwestią aktora Lindy z kultowego filmu reżysera Pasikowskiego "Co Ty wiesz o zabijaniu!?". Życie na poziomie hardcore to nie jest to, co myślisz. Ja prowadzę je na bieżąco, co dzień. Nie wierzysz? Zaraz ci udowodnię.

Żyję w kulturze mocno sfeminizowanej, ale nie feministycznej. W kraju gdzie jestem kobietą, czyli polem walki dla polityków, mediów, specjalistów od marketingu czy patologii rodzinnych. Dorastam do siebie, dojrzałam do kobiecości świadomej i wolnej, chociaż nie niezależnej. Oto ja - 37-latka, kobieta, auto-kreatorka. Ale właśnie osiągnęłam środek. Środek życia. Połowę.Teraz to już równia pochyła. Znaczy się „starość”.

Starość to podobno efekt starzenia się w wymiarze biologicznym. Siła grawitacji, z którą walczymy operacjami podnoszenia biustu i wstrzykiwaniem botoksu. Wymiar społeczny, gdy zaczną ci ustępować miejsce w autobusie (na szczęście nie grozi nam to w społeczeństwie lekceważącym takie standardy wychowania, jak ustępowanie kobietom i starszym). Wymiarze poznawczym, gdy już mi się nic nie chce poza oglądaniem polskich seriali. No i emocjonalnym. Co dla kobiety oznacza naprzemienne pojawianie się gorąca i zimna czyli menopauzę a dla faceta kupowanie motocykla i chodzenie na siłownię. Cóż, powinnam się cieszyć, że średnia długość życia, a przez to moment przejścia w starość wydłuża się od XVIII, przez co dziś można mnie nazwać, co najwyżej kobietą w kwiecie wieku a nie matroną (starożytność). Dziękuję wynalazcom kanalizacji, szczepionek i ogólnemu rozwojowi medycyny również. Dzięki nim dziś nie jestem „stara”. Ale nikt nie wie, jaki przeżywam, hardcore. 15 lat temu, po całonocnej imprezie, rano cerę miałam „porcelanową”. Delikatnie nieprzytomne oczy, bladość przydającą tajemniczości i oczy o źrenicach rozszerzonych niczym atropiną. Dziś, jeśli drobiazgowo nie zmyję makijażu na drugi dzień odrywam go razem ze zmarszczkami. Przekrwione oczy przypominają zombie a nie fairy (wróżka). Cera …ech… szkoda gadać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Jest piękne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem, a owszem, i uśmiecham się pod moim siwiejącym wąsem. Uśmiecham się, jak zawsze, gdy małolaty mówia o starości :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

cyt: "Mając 15 lat nie miałam wpływu na to, jaką będę 30-latka".
Podobno jest jednak inaczej. Tylko do pewnego młodzieńczego wieku kształtują się przywyczajenia, stosunek do otaczającego świata i innych ludzi. Wówczas jeszcze nie jesteśmy tego świadomi, ale pozostawia to trwały ślad na całe późniejsze zycie. W myśl hasła: "czym skorupka za młodu nasiąknie.."

Dodam jeszcze jedną, niezbyt odkrywczą myśl: faceci też się starzeją.Walczą jednak na nieco innym froncie niż kobiety.Bardziej niż zmarszczkami przejmują się słabszą kondycją.
Upływ czasu jest nieubłagany, ale nie warto próbować go oszukać, czy zawracać.To sie nie uda i przyporzy tylko dodatkowych stresów. Fizyczność ludzka jest jaka jest, natomiast duzo wieksze pole do popisu mamy pod wzgędem duchowym, psychicznym. Tutaj nie ma barier, a dobry humor i optymizm zawsze sa w cenie.
Co 5 lat spotykam sie ze swoją maturalna klasą na ubawie.I wciąz tak samo wesoło sie bawimy i tak samo nieomal do rana....

Komentarz został ukrytyrozwiń

i jeszcze dodam, że to co jest twoim hardcore'm ja nazywam hobby lub pasją. Też je mam ale nie o nich był felieton "o niczym" :) pozdrawiam już całkiem wiosennie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

levy - coś co jest o niczym już jest o czymś. Tylko to co jest o wszystkim jest o niczym:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 21.03.2011 07:57

Nie wydziwiam :)
Jasne, że bije, ale ja nie walczę z tego powodu o przetrwanie, tylko doję to moje istnienie aż straci dech :)
Mój hardcor, jeśli używać tego nazewnictwa, to sport, muzyka, teatr, sztuka, podróże, spacer, wycieczka, rower, sam nie wiem co jeszcze.... o umieraniu myślę rzadko.... raczej w kontekście przyjemności.
Dodam, że praca daje mi wielka satysfakcję, lubię ja i często pochłania całe dnie. Nie przeszkadza mi to w niczym, wręcz przeciwnie, pozwala czuć się lepiej :)
Dobra rada : Nie narzekaj na to co masz możesz mieć mniej albo gorzej ( to tak troszkę z Murphy'ego ), to daje siłę i energię.
Faktem jest jednak, ze czas płynie mi coraz szybciej, ale to kwestia długości życia, perspektywy i proporcji dnia do niego(życia) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A nuż naprawimy trochę ten świat? pisaniem! właśnie ;)) ja myślę, że to bliskość księżyca, ta pogoda spowodowała, że wszyscy się jakoś tak rozpisali na szerokość i długość.... ;)) tak dziwne rzeczy dzieją się na świecie a my jak gąbka wchłaniamy te wszystkie hiobowe i apokaliptyczne wiadomości i wizje, że dusza cierpi, no i zaczyna się zastanawiać, co niektórzy chętnie przelewają na klawiaturę aby podzielić się z innymi.

Janne Moreau, a jakże liftowała się nie raz, ma takie ściągi aż do uszu, a Bardotki skalpel nie widział, nie wiem czy dlatego jest taka zgorzkniała, ale zawsze była humorzasta i chyba taka została...droga autorka, to całkiem normalny stan i wiek w którym dojrzałaś do takowych przemyśleń. Jak skończysz czterdziechę odżyjesz na 10 lat. powinno się przeżyć je najintensywniej jak się da. To wspaniałe dziesięciolecie.
Potem już wszystko jest lekko obniżone...i obniża się aż do końca....;)) i tym optymistycznym akcentem..;) życzę powodzenia...( cholera z tą grafomanią ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

@levy - nie wydziwiaj! Tobie też licznik bije :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
levy
  • levy
  • 21.03.2011 06:00

Tekst o niczym. Czy miał wzbudzić litość ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Krystyno! Wspomniała Pani o swojej Babci a to była przecież moja Babcia.
Powtarzała ona nam bardzo często sentencję, którą chętnie umieszczałbym jako motto
do wszystkich komentarzy o zabarwieniu politycznym. Cytuję; "poniekąd obowiązkiem każdego człowieka jest robić na bliźnim estetyczne wrażenie". Przydatne i potrzebne w każdej dziedzinie życia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.