Facebook Google+ Twitter

Życie we włoskim stylu...

- Lewa ręka nie wie, co robi prawa – powiedział swojemu klientowi właściciel włoskiej agencji pośredniczącej w rejestracji pojazdów – rozwiążemy pana problem w dwa dni. Proszę się nie przejmować, wszystko będzie legalnie.

http://flickr.com/photos/millionsofcolours/873196180/ / Fot. millionsofcoloursGiovanni parę dni temu został zatrzymany przez policję drogową. Niestety przegląd techniczny samochodu stracił ważność dwa tygodnie temu. Policja dopatrzyła się tego kontrolując dokumenty pojazdu. Poprosili go na bok i przez dobre pół godziny rozmawiali z nim dwuznacznymi zdaniami. Dawali do zrozumienia, że jeśli coś im da, to zapomną o wygaśnięciu przeglądu i puszczą go. Pech chciał, że Giovanni nie miał przy sobie pieniędzy a bankomat był daleko.

Skończyło się na tym, że Giovanni dostał mandat, a jego samochód został skonfiskowany. Ale tylko na piśmie, Policjanci byli na tyle mili, źe pozwolili mu wrócić do domu samochodem i zostawili dokument, który potwierdzał konfiskatę samochodu. Zabrali mu jednak kartę rejestracyjną, bez której nie mógł prowadzić samochodu. Aby rozwiązać problem, Giobanni musiałby pojechać do stacji kontroli pojazdów i zrobić przegląd. I tu pojawił się problem - samochód był tak zniszczony, że nigdy nie przeszedłby pozytywnie przeglądu. Gdyby zrobił to wcześniej u jakiegoś mechania, płacąc parę euro więcej, otrzymałby zaświadczenie, że samochód jest w perfekcyjnym stanie.

Ale co teraz? Giovanni udaje się zatem do stacji kontroli pojazdów z zamiarem wyrejestrowania samochodu. I tak miał zamiar kupić nowy. Rozmawiając z właścicielem agencji o swojej decyzji nagle słyszy: - Proszę pana, prawa ręka nie wie, co robi lewa. Kto zabrał panu kartę rejestracyjną? Policja? Dobrze, pójdzie pan do karabinierów i zgłosi, że zgubił kartę rejestracyjną pojazdu, po czym przyjdzie pan do nas z tym zgłoszeniem. My udamy się do urzędu i zrobimy duplikat karty. W dwa dni ma pan problem rozwiązany. Tutaj za rogiem jest posterunek karabinierów, może pan iść teraz, albo nie, lepiej żeby zrobił to ktoś z pana rodziny. Przecież mógł pan nic nie mówić w domu, że skonfiskowano panu auto...

Giovanni na drugi dzień wysyła syna na posterunek karabinierów, który zgłasza zagubienie dokumentu. Agencja w przeciągu dwóch dni dostarcza duplikat karty rejestracyjnej, a Giovanni natychmiast zgłasza się do mechanika, który podbija mu wielką pieczątką, że stan techniczny samochodu jest nienaganny. Giovanni jeździł samochodem jeszcze przez dwa lata.

* * *

Krystyna od roku ma prawo jazdy. Zdawała egzaminy w Polsce. Zanim przyjechała do Włoch, wyrobiła sobie międzynarodowe prawo jazdy. Polska nie należała jeszcze do Unii. Będąc w Neapolu, pewna siebie, wsiada do samochodu i ...wielkie bum! - ma wypadek. Zwariowany motocyklista wyjeżdża jej nagle zza zakrętu. Mężczyzna uderza w tylną część samochodu i upada na ziemię. Jest ranny, nie miał kasku. Zbiegają się ludzie. Przyjeżdża policja. Prosi świadków o ich relacje. Nikt nie chce mówić. Jeden właściciel sklepu, który wszystko widział, zaczyna mówić, ale nagle ktoś prosi go na bok. Po chwili wraca i zmienia wersję. Krótko mówiąc, zagrożono mu podpaleniem sklepu. Motorzysta był „znaną” osobą w okolicy, a wielu ludzi, którzy się zbiegli, to jego znajomi... Jednym słowem - Krystyna nie poniosła winy, ale...

Policja prosi ją o dokumenty, spisuje dane i informuje, by jutro stawiła się na posterunku w celu uzupełnienia danych, zapewniając, że nie będzie obwiniona za spowodowanie wypadku. Z powodu zamieszania raport zostanie napisany jutro. Na drugi dzień Krystyna jedzie ze swoim włoskim narzeczonym na posterunek. W drzwiach mijają się z ojcem motocyklisty, który żegna się z komendantem całując go w policzki. Komendant prosi ich do swojego biura i skrupulatnie ogląda przez dobre pół godziny prawo jazdy. Są strony napisane w różnych językach, a na pierwszej wyszczególnione państwa, w których to prawo jazdy jest ważne. W spisie znajdują się również Włochy. Niestety komendant wypisuje jej duży mandat, gdyż według niego, prawo jazdy nie jest ważne w Italii. Stwierdził, że "nic nie pisze tu po włosku..." Na nic tłumaczenie, że Włochy to Italia. Po paru minutach takiego tłumaczenia okazuje się również, że Krystyna jest winna spowodowania wypadku.

Opuszczają posterunek, a narzeczony Krystyny udaje się do adwokata. Prawnik po dokładnym rozpoznaniu sprawy stwierdza: - Proszę kupić duży bukiet kwiatów dla żony, w imieniu naszego państwa, ona ma rację, ale nic nie możemy zrobić. Prawo jazdy jest jak najbardziej ważne w naszym kraju, ale...

Po dwóch miesiącach nieszczęsny motocyklista otrzymał odszkodowanie i otworzył imponujący sklep odzieżowy....

* * *

Krzysztof mieszka we Włoszech już od 10 lat. Ma tymczasowe zameldowanie, książeczkę pracy,
książeczkę zdrowia, swojego rodzinnego lekarza i od niedawna posiada własna małą firmę. Płaci podatki. Jednym słowem robi wszystko to, co każdy obywatel Italii, z tą różnicą, że nie posiada włoskiego obywatelstwa. Parę miesięcy temu zmienił się rząd, a co się z tym wiąże prawa dotyczące imigracji. Któregoś dnia idzie do urzędu miasta po zaświadczenie o zameldowaniu. Musi otworzyć firmowe konto w banku i potrzebuje tego typu zaświadczenie. Słyszy, że nie ma go w spisie, mimo że jego firma jest zarejestrowana pod domowym adresem...

- Musi pan pojechać do urzędu miasta i zacząć od zameldowania. Krzysztof wysyła swoja włoską narzeczoną do tego samego urzędu, by poprosiła o zaświadczenie o statusie rodzinnym. W tym przypadku Krzysztof figuruje na dokumencie. Mieszka razem z Paolą od 8 lat. Na nic zdały się próby wyjaśnienia kwestii z urzędnikiem.

Zostali odesłani do urzędu miasta. Odłożyli to na koniec tygodnia. Byli wyjątkowo zaskoczeni, kiedy to w międzyczasie Krzysztof otrzymał z włoskiego Ministerstwa Służby Zdrowia elektromagnetyczną kartę zdrowia z kodem fiskalnym. Jednym słowem Krzysztof dla Ministerstwa Zdrowia i fiskusa istnieje, ale dla miejscowego urzędu stanu cywilnego – nie. I kto tu teraz jest lewa ręką – Ministerstwo Zdrowia czy miejscowe urzędy?

Takich historii mogłabym opisać wiele. Jednak czasami lepiej nic nie mówić, bo zamiast poprawić własną sytuację, można ją pogorszyć. Porządny adwokat po paru kieliszkach dobrego wina powie ci: - Nie jest sztuką znać prawo, ale sztuką jest umieć je tak zinterpretować, by...klient był zadowolony. Żyjemy w państwie, gdzie instytucje nie komunikują ze sobą, idą własnymi drogami, bo każda z nich uważa się za ważniejszą od pozostałych. Interpretują prawo na własny pożytek. Jeśli dobrze to zrozumiesz, to nigdy nie będziesz miał problemów. Po prostu dostosuj się i okaż im, jak bardzo ich szanujesz!

We Włoszech jest 150 tys. adwokatów, na prawo może zapisać się każdy i nie ma egzaminów wstępnych. Coś jeszcze dodać?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Takich przykladow jakie tu zostaly przytoczone jest naprawde wiele. Wlochy to dziwny kraj. Kazdy chce miec racje, kazdy interpretuje prawo jak chce.
Dla imigrantow, ktorzy sa tu od krotkiego czasu, robi to wrazenie. Dla innych, takich jak ja, ktorzy sa tu od kilkunastu lat, to chleb powszedni. Z mojego doswiadczenia - jezeli musisz isc do jakiegos urzedu wloskiego - pamietaj o zabraniu wszystkich mozliwych dokumentow!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.02.2008 20:30

Dorzucę jeszcze jedną ciekawostkę o Włoszech :
Ogłoszony przez ONZ Międzynarodowy Dzień przeciw Przemocy wobec Kobiet ściągnął do Rzymu na marsz protestacyjny 150 tys. Włoszek reprezentujących dziesiątki organizacji feministycznych. Idące na czele pochodu panie niosły transparent z napisem: "Przemoc mężczyzn wobec kobiet zaczyna się w rodzinie i nie zna granic" - pisze nasz korespondent z Rzymu.

Z pochodu została wyproszona minister zdrowia i sportu, podobnie jak obecna i była minister ds. równouprawnienia. Zostały oskarżone o zdradę i zaprzedanie się opanowanemu przez mężczyzn parlamentowi. Panie przegnały też obsługujących imprezę dziennikarzy i reporterów, bo byli to mężczyźni.

Na koniec, na Piazza Navona, gdzie miał się odbyć transmitowany przez telewizję wiec, rozpędziły też ekipę telewizyjną, bo chciała przeprowadzić wywiady z parlamentarzystkami.

Kobiety domagały się, by parlament zajął się wreszcie złożonym rok temu projektem ustawy przewidującej nowe, ostre sankcje za przemoc w rodzinie.

Problem nie jest błahy. 32 proc. dorosłych Włoszek (7 mln) doznało gwałtu lub pobicia. Aż 12 mln padło ofiarą molestowania i tortur psychicznych ze strony mężczyzn.
Piotr Kowalczuk

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.02.2008 20:16

No ja bym dorzucił tą ciekawostkę:
1.Jedno dziecko z 9 ojców
Ciężarna kelnerka z miejscowości Val Venosta w Górnej Adydze na północy Włoch chcąc ustalić, kto jest ojcem jej dziecka, zwróciła się do adwokata, by złożył wniosek o poddanie testom DNA sześciu piłkarzy z miejscowej drużyny piłkarskiej, dwóch radnych miejskich i jednego przedsiębiorcy.


Informuje o tym w piątek lokalny, niemieckojęzyczny dziennik "Bolzano Tageszeitung". Według gazety, dzięki badaniom genetycznym i ustaleniu ojcostwa kelnerka chce zażądać alimentów na utrzymanie dziecka, które niebawem się urodzi. Jak zauważa dziennik, wszyscy potencjalni ojcowie mieszkają w tej samej miejscowości i często odwiedzali lokal o nazwie "Bar dello sport" w którym pracowała kelnerka.
WŁOCHY Wpadł dzięki transmisji wyścigu
2.Nieudana ucieczka niewiernego męża

Dzięki transmisji telewizyjnej z Giro d'Italia i esemesowi od "życzliwego" Włoszka z La Spezii odkryła, że zdradza ją mąż. Ta historia trafiła do wszystkich mediów


Był 22 maja. Dziesiąty etap Giro d'Italia z Lido di Camaiore do Santuario Nostra Signora della Guardia wygrał - po efektownej ucieczce na ostatnim podjeździe - Włoch Leonardo Piepoli.

Zupełnie nie udała się natomiast ucieczka innego mężczyzny - 40-letniego męża i ojca z kochanką na plażę. Wszystko przez kamery telewizji RAI, które ze względu na ogromne zainteresowanie wyścigiem we Włoszech towarzyszą kolarzom od startu do mety. Gdy peleton jechał wzdłuż pięknego wybrzeża La Spezii, realizator znudzony pokazywaniem jednostajnie pedałujących kolarzy pokazał widzom plażowiczów.

Jeden z kibiców rozpoznał na ekranie swego przyjaciela, jak mu się wydawało, z żoną. Wysłał kobiecie niezwłocznie esemesa, informując, że właśnie wystąpili w telewizji. Niestety kobieta była w domu, przekonana, że mąż jest w pracy.

Gdy tylko niewierny wrócił do domu, żona rozpętała karczemną awanturę. Wyrzuciła przez okno na ulicę całą zawartość kredensu, część mebli, komputer z drukarką, a przede wszystkim telewizor. Jako że przy okazji uszkodzone zostały zaparkowane samochody, pojawiła się policja i sprawa trafi do sądu.

Od tej pory skłóconego małżeństwa nie odstępują paparazzi, a lokalna prasa donosi o rozwoju sytuacji. Ostatnie wiadomości są takie, że państwo C. z La Spezii już się pogodzili, choć ciche dni trwają. Mąż wraca teraz punktualnie z pracy z bukietem w ręku, robi wszystkie zakupy, a w piątek 25 maja paparazzi zrobił mu zdjęcie u jubilera.

Tym zabiegom trudno się dziwić szczególnie we Włoszech, gdzie, jak mówią statystyki, w 2005 roku zanotowano 201 morderstw w afekcie, przy czym w 40 przypadkach pani zabiła pana, a ponad 300 mężczyzn z powodu rodzinnych awantur z zazdrością w tle trafiło do szpitala.

Włoscy znawcy tematu skarżą się, że wraz z postępem elektroniki, a szczególnie w czasach telefonów komórkowych, coraz trudniej utrzymać grzeszny związek w tajemnicy. Choć w ogólnym odczuciu społecznym skok w bok nie jest grzechem poważnym. O wiele poważniejszy to dać się złapać.
Piotr Kowalczuk
ttp://www.skylife.it/html/skylife/tg24/articolo/Febbraio%202007/07 202
_test_dna_donna_bolzano.html

http://www.magictv.tv/2007/05/25/tradimento-allitaliana-inquadrato-dal
le-telecamere-del-giro/

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny artykuł. czysta masochistyczna przyjemność dla kogoś kto zna choć ułamek włoskiej rzeczywistości. dorzuciłabym też historię Fabio: aby dostać się do Guardia di Finanza wydał fortunę na "prezenty" dla przełożonych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ samo życie! Po włosku :))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.02.2008 23:28

plus za obiektywny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

taki włoski urok...:)))

plus bo bardzo dobrze się czytało:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może nie tyle z przyjemnością, co z zaciekawieniem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z przyjemnością przeczytałem +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.