Facebook Google+ Twitter

Życzenie śmierci

10 kwietnia 2010 roku, w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej doszło do tragedii. W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęła polska delegacja, z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.

Tu-154, latająca trumna pochłonęła życie 96 osób / Fot. wikipedia W tym dniu delegacja miała brać udział w obchodach upamiętniających mord dokonany na polskich oficerach w czasie II wojny światowej.

Katastrofy nie przeżył nikt. Zginęli: prezydent Polski – Lech Kaczyński wraz z małżonką,
przedstawiciele kancelarii prezydenta, przedstawiciele partii politycznych zasiadających w sejmie i senacie, wysłannicy kościołów, przedstawiciele NBP, IPN, MKOL, dowódcy wszystkich formacji wojskowych, przedstawiciele związków kombatanckich, rodzin katyńskich, osoby towarzyszące, osobista ochrona prezydenta w postaci pracowników BOR-u, jak również załoga samolotu Tu-154, w sumie 96 osób.

Wróć do materiału: 10 kwietnia 2010 roku. Reakcje i relacje dziennikarzy obywatelskich



Bezmiaru tragedii nie da się opisać. Nikt nie może przejść obok niej obojętnie. Nikt nie chce, o czym świadczą tłumy przed pałacem prezydenckim i przed instytucjami, z których pochodziły pozostałe ofiary katastrofy. W tej chwili nie ważne są podziały polityczne. Naród polski dotknęła niewątpliwie wielka tragedia, o której wie on sam, jak również cały świat, który łączy się z nim w smutku i bólu.

Każdy wcześniej czy później zada sobie pytanie: dlaczego doszło do tej tragedii? Kto jest za nią odpowiedzialny? Czy można było jej uniknąć? Czy warto w tej chwili odpowiadać na te pytania? W czasie trwającej żałoby narodowej i w przededniu ceremonii pogrzebowych? Czy warto jątrzyć i szukać przyczyn, winnych, gdy rodziny, kraj i cały świat wraz z nimi pogrążony jest w smutku i żałobie?

Myślę, że warto. Tylko, że ideą tych poszukiwań nie powinno być szukanie winnych, a tylko i wyłącznie znalezienie przyczyny, by uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. Pracują nad tym specjaliści, zarówno polscy, jak i rosyjscy. Na oficjalne wyniki musimy poczekać. Jaka będzie odpowiedź? Tego nie wiemy. Wiemy jedno, z pewnością będzie trudna. Nie przez wzgląd na niemożność zrekonstruowania ostatnich minut lotu i samej katastrofy. To, jak można się dowiedzieć z informacji podawanych w środkach masowego przekazu jest oczywiste. Ale przez wzgląd na to, że za winę może być odpowiedzialna jednostka, ludzki błąd. To na barki tej jednostki spadnie odpowiedzialność za śmierć osób. 96 osób, które pochłonęła katastrofa lotnicza.

Cokolwiek, by mówić i nie ferować przedwcześnie osądów, patrząc przez pryzmat wszystkich katastrof lotniczych, w większości przypadków winą obarcza się człowieka, a nie maszynę. Dla niektórych sprawa wydaje się oczywista. Myślę jednak, że w tym przypadku, to nie jednostka jest odpowiedzialna za katastrofę. Odpowiedzialność za nią ponoszą wszyscy. Jest to odpowiedzialność zbiorowa. To części składowe poszczególnych zdarzeń wpłynęły na to, że doszło do tak wielkiej tragedii.

Odpowiedzialność ponosi społeczeństwo i ja również


To właśnie społeczeństwo w wolnych, demokratycznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych zdecydowało, aby te osoby reprezentowały je na arenie krajowej, jak i światowej. To my jesteśmy odpowiedzialni za tę bezsensowną śmierć, bo właśnie my dokonaliśmy wyboru. Pogrążając nas bardziej, by uświadomić naszą winę trzeba dodać, że to prawdopodobnie dzięki opinii publicznej nie zdecydowano się na wymianę parku lotniczego głowy państwa. Obawy przed linczem zwyciężyły nad bezpieczeństwem. Społeczeństwo + media, to iście wybuchowa mieszanka, z którą musi się liczyć rząd i pierwszy obywatel III RP. Wystarczy przypomnieć sytuację i oburzenie związane z wylotem Prezydenta i Premiera dwoma samolotami na szczyt Unii Europejskiej. A co dopiero pomyśleć o reakcji na zakup nowego samolotu. Bezpieczeństwo głowy państwa w obliczu opinii publicznej i wzmagającego się kryzysu światowego schodzi na plan dalszy. Chociaż słuchając wypowiedzi ekspertów nawet najnowsza technologia nie zapobiegłaby akurat w tym przypadku katastrofie. Co z tego, że samolot był wyposażony we wszelkie dostępne systemy umożliwiające mu lądowanie w tak złych warunkach, kiedy lotnisko takich systemów nie posiadało? Czy to jednak nas rozgrzesza?

Odpowiedzialność ponosi rząd


Pomimo swej niezaprzeczalnej i niepodważalnej władzy nie był w stanie zdobyć się na odwagę, by na przekór prawdopodobnym głosom sprzeciwu ze strony opinii publicznej dokonać wymiany parku lotniczego głowy państwa i rządu. Przecież od wielu lat była ona koniecznością, patrząc na „zaawansowanie” wysłużonych samolotów. Mówiono już o tym w 2003 roku, kiedy miała miejsce katastrofa lotnicza rządowego śmigłowca z Leszkiem Millerem na pokładzie. Do takiej zmiany jednak nie doszło, ponieważ sam poszkodowany będący ówcześnie premierem rządu obawiał się, jak sam przyznał w jednym z wywiadów, opinii publicznej. Dzięki obecnej tragedii, z informacji podawanych w środkach masowego przekazu dowiedzieliśmy się, że żaden kraj, żadna głowa państwa w Europie nie posiada, posiadała tak starych maszyn latających. Te informacje są wstrząsające.
Samolot transportowy CASA stał się trumną dla 16 oficerów wyższych rangą i 4 członków załogi / Fot. wikipedia

Odpowiedzialność ponoszą piloci


To oni byli odpowiedzialni za bezpieczny przelot osób znajdujących się na pokładzie wysłużonej maszyny. To oni zgodzili się taką maszyną polecieć. Nie powiedzieli stanowczego „NIE”. To oni zdecydowali się również na lądowanie w tak trudnych warunkach pogodowych. Choć prawdę mówiąc, tego akurat pewni być nie możemy. Pomimo, że eksperci przekonują nas, że na pokładzie samolotu najważniejszy jest pierwszy pilot, to mając na nim głowę państwa, głównych dowodzących wszystkich formacji sił zbrojnych, a w szczególności lotnictwa, opóźnienie i miejsce zdarzenia, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jednak pierwszy pilot najważniejszy na pokładzie być nie musiał. Czy zatem można mówić o jego odpowiedzialności? W historii lotów prezydenta znalazł się jednak taki, który odmówił, mimo otrzymania na piśmie rozkazu podpisanego przez generałów Wojska Polskiego i to z niego niech biorą przykład następcy tych, którzy zginęli.

Odpowiedzialność ponosi prezydent


Jako głowa państwa polskiego zdecydował się wsiąść po raz kolejny na pokład wysłużonej maszyny i zaprosił na niego towarzyszące mu osoby. Jawił się nam jako osoba silna, trzymająca się pewnych zasad, mająca swoje zdanie, które prezentował i którego bronił, a jednak okazał się bezsilny w starciu z prawdopodobną opinią publiczną i mediami w przypadku wymiany parku lotniczego. Nie zdecydował się na zmianę, nie zażądał tego, a przecież mógł, bo jak widać chodziło o jego życie. Na własne życzenie igrał ze śmiercią i kusił los.

Odpowiedzialność ponoszą osoby towarzyszące


One również, bo przyjęły zaproszenie prezydenta, aby wziąć udział w locie na uroczystości katyńskie, a przecież mogły mu odmówić i tak jak inni dotrzeć na miejsce za pomocą transportu kolejowego.

Odpowiedzialność ponoszą dyspozytorzy lotu


To oni mieli za zadanie sprowadzić w bezpieczny sposób na ziemię samolot prezydencki. Podobno, z tego, co przekazują nam media, dyspozytorzy lotów w Smoleńsku odradzali lądowanie, ze względu na złe warunki atmosferyczne. Związane z gęstą mgłą, która panowała na lotnisku i w jego okolicach. Można ich winić za to, że nie potrafili wyperswadować polskiej jednostce lądowania i skłonić ją do lądowania na lotnisku w Mińsku czy też Moskwie. Taka propozycja podobnież padła i została odrzucana przez pilotów prezydenckiego samolotu.

Odpowiedzialność ponoszą oficerowie polscy, którzy zostali zamordowani w Katyniu, jak również ich oprawcy


Absurdalne? A jednak. Takie absurdy można mnożyć, bo przecież gdyby nie oni, to do tej katastrofy by nie doszło. Po co zdecydowali się bronić wschodnich granic II Rzeczy Pospolitej? Idąc dalej takim tokiem myślenia, to samo możemy powiedzieć o ich oprawcach, bo to oni doprowadzili do tego, że polscy oficerowi znaleźli się w rosyjskiej ziemi.

Odpowiedzialność, czy to jest jednak teraz najważniejsze?!


Biorąc pod uwagę moje wynurzenia, wstrząsające i absurdalne, co z góry było moim zamierzeniem, patrząc na powagę chwili, uważam, że nie można skupić się na jednej osobie jako winowajcy. Odpowiedzialność za tą przerażającą tragedię ponosimy wszyscy. Począwszy od społeczeństwa, niechętnego i wyczulonego na wszelkie przejawy marnotrawienia pieniędzy, przez rząd, prezydenta, dyspozytorach lotu i pilotach feralnej maszyny. To pewne, że eliminując jedno ze zdarzeń wpłynęlibyśmy na efekt końcowy, który mógł być zgoła odmienny. Dlatego też tak ważne jest, aby nie skupiać się na znalezieniu winowajcy, a wynieść z tej lekcji jak najwięcej. Aby ta tragedia nauczyła nas, że społeczeństwo jest ważne, lecz bezpieczeństwo głowy państwa najważniejsze. Że prezydent i rząd w takich przypadkach nie powinien mieć jakichkolwiek skrupułów i nie powinien się uginać, mieć obaw przed opinią publiczną. Że bez względu na rangę, miejsce i czas powinno przestrzegać się procedur, bo zostały ustalone po to, by właśnie takim tragediom zapobiegać.

Czy śmierć prezydenckiej pary i osób towarzyszących pójdzie na marne? W Polsce z pewnością nie. A patrząc na świat? Dzięki tej katastrofie świat już wie, czym jest dla Polaków Katyń i co stało się w Katyniu. Paradoksalnie ich śmierć pokaże światu, że to właśnie w Katyniu NKWD dokonało mordu na polskich oficerach w czasie II Wojny Światowej. Już nikt nie będzie miał najmniejszych wątpliwości.

Nie porównywałbym jednak tej tragedii do mordu dokonanego na polskich oficerach, co już jest czynione w mediach. Kreowanie nowej martyrologii w dziejach III RP. Uważam, że to porównanie jest nietrafione. Jak słusznie zauważył Leszek Miller, obecnej tragedii można było uniknąć. Śmierci tysięcy polskich oficerów w 1940 roku nie. Nie powinno się jej również nazywać bohaterską, bo bohaterstwo ma inny wymiar niż tragiczność, która najlepiej pasuje do zaistniałej sytuacji. Jeśli ta śmierć jest bohaterska, to, dlaczego śmierć 20 oficerów wyższych rangą, których pochłonęła katastrofa samolotu transportowego CASA nazywana jest/była tragedią? Śmierć prezydenta, pierwszej damy, osób im towarzyszących i załogi jest śmiercią tragiczną. Chociaż z drugiej strony znajdą się zwolennicy teorii, iż w czasie pokoju słowa: bohaterstwo i martyrologia nabierają nowego znaczenia i powinny podlegać ewoluowaniu.

Wiele mówi się o misji ludzi, którzy piastują urzędy państwowe, o przeznaczeniu każdej jednostki. Być może właśnie ta katastrofa, ta tragiczna śmierć była misją ludzi, którzy w niej zginęli. Była ich przeznaczeniem. To dzięki nim cały świat usłyszy o Katyniu i nikt już nie powie, że za śmierć polskich oficerów odpowiedzialna jest Rzesza Niemiecka, a li i jedynie radzieckie NKWD.
Mi-8 uległ katastrofie, lecz nie zabrał żadnego życia / Fot. wikipedia
Czy czegoś nas to nauczy, nas Polaków? Czy zmieni się scena polityczna i jej małość, jak nazwał ją Tadeusz Mazowiecki w jednym z wywiadów? Myślę, że nie. Tak jak nic nie wynieśliśmy z próśb papieża Jana Pawła II, tak teraz nic nie wyniesiemy z tej tragedii. A dlaczego? A dlatego, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi, co pokazuje moim zdaniem decyzja miejsca pochówku głowy państwa i pierwszej damy. Każdy normalnie myślący człowiek zada sobie pytanie: dlaczego prezydent Kaczyński? Co z prezydentem Kaczorowskim? Jakie są kryteria doboru patrząc na osoby już tam pochowane? Co z pozostałymi uczestnikami katastrofy?

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że jestem człowiekiem małej wiary, jestem w wielkim błędzie i nie dostrzegam tego, co jest dostrzegane przez innych. Sam sobie tego życzę.

Łączę się w bólu z rodzinami, oddaję hołd wszystkim, którzy zginęli, bo uważam, że pomimo różnic tak trzeba.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.