Facebook Google+ Twitter

Żydzi o Polakach, Polacy o Żydach

Amerykańska dziennikarka przyjeżdża do Polski, by doprowadzić do spotkania swojej żydowskiej rodziny i rodziny polskiej, mieszkającej w ich dawnym domu.

 / Fot. "Ukryte Stronice", wydawnictwo ZnakByliście ostatnio na wycieczce w synagodze? A może na Starym Mieście kupiliście drewnianą figurkę Żyda grającego na skrzypcach? Gracie muzykę klezmerską? Wiecie, gdzie znajdowało się getto? A może mieszkacie w pożydowskiej kamienicy? Kto wie, możliwe, że pod osłoną nocy piszecie na murach "Jude raus!", a potem czytacie do poduszki "Jak rozpoznać Żyda?"? Ukończyliście kurs tańców żydowskich i wybieracie się na lektorat z hebrajskiego? Nie jadacie macy? A może nigdy nie zastanawialiście się, skąd się wzięły w Polsce cmentarze z macewami miast krzyży...

Gdyby powyższe pytania były częścią kampanii reklamowej, powinna by ją zakończyć jedyna słuszna odpowiedź - "Jeśli na którekolwiek odpowiedziałeś twierdząco, sięgnij po książkę Erin Einhorn "Ukryte stronice. Opowieść o jednym domu, dwóch rodzinach i Holokauście"".

W krainie stereotypów


Erin Einhorn jest Amerykanką. Jest też świecką Żydówką. Jej mama w czasie II wojny światowej była ukrywana przez polską rodzinę Skowrońskich w Będzinie. W zamian za uratowanie dziecka Skowrońscy mieli dostać na własność kamienicę. Dziewczynka przetrwała wojnę i została przez ojca zabrana do Stanów Zjednoczonych. Do Polski nigdy już nie przyjechała. Zrobiła to jednak Erin - dziennikarka, która nie znała ani słowa po polsku. Wiedziała tylko tyle, ile opowiedzieli jej rodzice i dziadkowie, którzy przeżyli Holokaust. Przekazali następnym pokoleniom nienawiść do Polaków. Ocaleni mówili o Niemcach, którzy byli solidni, inteligentni, a zbrodni dopuścili się tylko dlatego, że dali się wciągnąć w nurt niszczącego nacjonalizmu. Polacy z kolei z entuzjazmem budowali obozy śmierci na swojej ziemi. Jeśli ktoś ratował Żyda - robił to tylko dla pieniędzy. Dobrze tę wizję oddaje kontrowersyjny komiks Arta Spiegelmana "Maus. Opowieść ocalałego", w którym Niemcy są przedstawieni jako bystre koty, a Polacy jako świnie. Można dodać - antysemickie świnie.

Z takim bagażem Erin przyjeżdża do Krakowa. Podejrzewa, że wspomnienia matki mogą odbiegać od rzeczywistości. Chce poznać kraj, język i zrozumieć - cokolwiek. Nie zawsze jest o to łatwo. Dobrym przykładem jest spotkanie z polskim prawnikiem, do którego zwraca się w sprawie uregulowania własności starej rodzinne kamienicy. Poproszono ją o świadectwa śmierci pradziadków.

"- To oczywiste, że nie żyją, moi pradziadkowie zginęli w Holokauście - powiedziałam.
- Wedle polskiego prawa żyją - stwierdził [prawnik]
- Ale mają po 130 lat - zaprotestowałam!
- Muszą się dobrze odżywiać... Jeśli chce pani myśleć logicznie, to pomyliła pani kraje."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.