Facebook Google+ Twitter

Zygmunt Bauman: O podziałach wynikających z wołania o jedność

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-05-11 13:28

Gdybyśmy wszyscy byli ze sobą zgodni co do tego, jak nam żyć pospołu wypada i należy, nigdy pewnie pomysł demokracji nie wpadłby ludziom do głowy. Demokracja rodzi się wszak z odkrycia i przyznania, że się od siebie w czynach i myślach różnimy. I z intencji szanowania naszego prawa do naszej odmienności, i z decyzji powstrzymania się przed zmuszaniem nas lub szantażowaniem byśmy się jej wyrzekli lub do trzymania języka za zębami w wypadku, gdybyśmy wyrzec się jej nie chcieli.

We wszystkich tych trzech punktach hasło jedności jest z demokracją na noże: jej odkrycie ignoruje, intencję potępia, a mądrość decyzji podaje w wątpliwość, zaś jej podjęcie stawia demokracji za złe. I istotnie trudno to hasło z demokracją pogodzić. Nasi przodkowie wymyślili wszak demokrację, gdy doszli do wniosku, że różnic naszych poglądów przezwyciężyć się nie da i że alternatywą dla ich uznania nie jest jedność, lecz beznadziejne pogłębianie się podziałów: na mówiących i słuchających, przymuszających i przymuszanych, ignorujących i ignorowanych, upokarzających i upokarzanych. I gdy orzekli nasi antenaci, że w ostatecznym rachunku wolą niewygodę niezgody czy nawet przykrości z niej wynikłe od ich alternatywy.

Zważywszy, że idea jedności kłóci się z realiami ludzkiego współistnienia, hasło zaprowadzenia jedności (niezależnie od motywów i wyobrażeń jego głosicieli) nawołuje do pogwałcenia tych realiów: a więc do powrotu z wygnania tejże przemocy, którą demokracja starała się skazać na dożywotnią banicję. A znów w krajach, w których demokracja nie miała jeszcze okazji do ferowania wyroków, bez tego hasła można się było obejść: przymus i przemoc były przecież milczącym założeniem państwowej praktyki, jako że nigdy się w tej sprawie z ludźmi czy rzeczywistością nie konsultowano.

Z obu powodów hasło jedności przywodzi więc na myśl nieszczególnie apetyczne doświadczenia czasów i miejsc, w których wynoszono na piedestał przemawianie, rozmawianie spychając do lochu albo tolerując li tylko w roli drogi na skróty ku placowi straceń. Na przykład leninowskie pryncypia tzw. centralizmu demokratycznego: „póki co, gadajcie, co wam ślina na język przyniesie, ale po tym, jak was rzecz jasna przegłosujemy, morda w kubeł albo jej właściciel pod ścianę”. Albo maoistowskie wezwanie setki kwiatów do zakwitnięcia, czyli do dobrowolnego „wyjścia z podziemia” dziewięćdziesięciu dziewięciu na sto roślinek dojrzałych do ścięcia. Czy mam mnożyć przykłady?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Demokracja - w takim ustroju, teoretycznie, obywatele mają równy i realny wpływ na wszelkie podejmowane w interesie większości decyzje. Głos ludu wyrażany w jego imieniu przez jego wybrańców powinien byc reprezentatywny... czy jest?
W sytuacji, kiedy zdyscyplinowany elektorat jednej z opcji politycznej zdominuje pozostałe,
trudno przyjąć, że podejmowane decyzje będą w zgodzie z regułami demokracji. Dla większości będzie to dyktat, któremu muszą się podporządkować.
To karykatura demokracji! Winne temu będą te osoby, które uchylają się od uczestnictwa w wyborach. Dopóki każdy z nas nie włączy się w dyskusję, nie uświadomi sobie tego, że oddając walkowerem swój głos, na własne życzenie pozbawia się wpływu na realia polityczne i gospodarcze kraju. Nadal będą kwitły kłótnie, a o jedności będziemy mogli tylko marzyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jesli to jest głos w dyskusji o wyborach, to wchodząc w podany linkiem tekst znalazłam coś bardziej odpowiadającego na zapotrzebowanie dyskusji, gdzie pisze p. Hanna Świda-Ziemba, profesor socjologii, działaczka opozycji w okresie PRL.
Tekst traktuje o jedności w opozycji do pluralizmu. Zawiera taki oto akapit, bezposrednio związany z akcja wyborczą:
..."Te dwa dobre rodzaje jedności niszczy dziś PiS. Uderza mnie ogromny fałsz tej partii, która dowodzi, że oddawanie czci zmarłym tragicznie politykom świadczy o zmartwychwstaniu jakiejś „Polski, którą dotąd uciszano”. Jaka to ma być Polska? Odpowiedź brzmi: ta zjednoczona, która wyklucza inaczej myślącą większość. Ta zadufana, podkreślająca, jak ważna jest na międzynarodowej scenie. Ta odrębna i katolicka, wszystkim się sprzeciwiająca.

Na czele takiej Polski chce dzisiaj stanąć Jarosław Kaczyński." http://kulturaliberalna.pl/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.