Facebook Google+ Twitter

Zygmunt Broniarek nie żyje. Dziennikarz miał 87 lat

W wieku 87 lat, zmarł w Warszawie Zygmunt Broniarek.

 / Fot. PAP/Andrzej Rybczyński"Dziś 16 marca 2012 zmarł w Szpitalu Wojskowym w Warszawie (...) Zygmunt Broniarek" - czytamy na stronie internetowej poświęconej dziennikarzowi.

Zygmunt Broniarek był dziennikarzem, publicystą i felietonistą. W zawodzie pracował od 1944 roku, karierę rozpoczął w "Życiu Warszawy". Później współpracował z "Trybuną Ludu", jako stały korespondent m.in. w Azji, Ameryce Północnej i Francji.

Działał również jako członek w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia Dziennikarzy PRL.
W latach 80. Broniarek otrzymał wiele nagród. Za kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego, został uhonorowany Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą OOP, za wybitne osiągnięcia w działalności publicystycznej, oraz wybitne zasługi w pracy dziennikarskiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Ryszard Ulicki
  • Ryszard Ulicki
  • 17.03.2012 16:32

Zygmunt, mój Przyjaciel i Mistrz, pozostawił po sobie miejsce, którego długo nikt nie zajmie. Przez 12 lat co miesiąc pisał cudowne felietony do pisma społeczno-kulturalnego "Miesięcznik" wydawanego w Koszalinie, a czytanego w całej Polsce i w wielu krajach prawie wszystkich kontynentów. Był ozdobą tego pisma – perłą w jego koronie. Kilka dni temu niezawodny Zygmuś przysłał swój ostatni felieton, tak jak zawsze opatrzony wytwornym liścikiem do mojej żony Marii Ulickiej - redaktor naczelnej i wydawcy tego unikatowego na polskim rynku czytelniczym pisma. Broniarek był tytanem pracy. Codziennie, gdy Polska przewracała się na drugi bok, Zygmunt siadał do pisania. Dżentelmen w każdym calu, światowiec, erudyta, ekspert i cudowny kompan. Nikt go nie zastąpi. Kąsającym go, dyżurnym ratlerkom radzę, by przynajmniej raz w życiu coś broniarkowego przeczytali i pomyśleli o swoim unikatowym "wkładzie" w rozwój europejskiej i światowej kultury umysłowej, którego po ich śmierci nie wspomni nawet przysłowiowy „pies z kulawą nogą”. Czekam, kiedy ci kibole politycznej falangi odkryją, że był Żydem, KGB-istą i współpracownikiem sanacyjnej "dwójki". Nie wpadną raczej na odkrycie "dwójki", bo to cienkie… Bolki.
Niedawno odszedł KTT , teraz Zygmunt - zostało jeszcze kilku mu równych: Passent, Stomma, Groński i kilka najnowszych, utalentowanych sierot po „Newsweeku” i „Wproście”. Nie zdziwię się, jeżeli za miesiąc przyjdzie do "Miesięcznika" felieton z nagłówkiem "Blue House Correspondent" . Przecież Zygmunt nie może przestać pisać! Cieszę się, że chyba jako jedyny nosiłem go na rękach. Ach, co to był za bal!!
Ryszard Ulicki - pisarz, dziennikarz wiceprezes ZLP.

Komentarz został ukrytyrozwiń
ad Rem
  • ad Rem
  • 16.03.2012 16:02

To był Człowiek instytucja - szkoda !

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.03.2012 14:10

Miałem okazję poznać go przy kręceniu filmu na jego temat w serii "Wielcy Polacy" dla Program2 TVP przez Interpress Film. Ciekawe, czy jeszcze gdzieś zachowała się kopia. Potem prosiłem go o wypowiedzi na temat profesora Zbigniewa Brzezińskiego i Violetty Villas. Co rok otrzymywałem od niego kartki na święta. Nauczył mnie, żeby pamiętać zarówno o ludziach ważnych, jak i tych mniej ważnych. Umożliwiał mi dostęp do różnych polityków, którzy nie zgadzali się na wywiady. On był bardzo uczynnym, dobrym człowiekiem. Właśnie Człowiekiem. Bardzo mi go żal i będzie brak Zygmunta Broniarka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.