Urodził się w Ciechocinku, tu się uczył, tu miał i ma wielu przyjaciół. Przez dwanaście lat uczył języka polskiego w liceum w Radziejowie, miasteczku w sercu Kujaw. Potem życie rzuciło go do Opola.
Miasteczko miało swoich koryfeuszy, którzy pod różnymi sztandarami, jak Danko z noweli Gorkiego, gorejącym sercem oświetlali mu drogę życiową. Byli różni ludzie w tym poczcie. Wśród nich pełni poczciwości i charyzmy: Wieczorki, Gonery, Brudzicze, Grosmany, Prusiny i Pernaki - enzymy przemian, uduchowieni apostołowie postępu. I byli hochsztaplerzy, pasujący do rzeczywistości jak garbaty do bląga - zgarniający do kabzy brzęczące srebrniki za różnorakie wszeteczeństwa. Ale najwspanialszym koryfeuszem, godnym najwyższej pochwały, był Jan Kalafus - soczysta winorośl tej ziemi, trybun Oppidum, który nie premiował maniery i układów, lecz kulturę, życzliwość i twórczy umysł człowieka.
Tusk uspokaja: Nikt w Polsce na Euro 2012 nie będzie zagrożony
(odsłon: +697)