Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1105 miejsce

"Żyję w kraju, w którym każdy chce mnie zrobić w chuja"

Jak widzicie zabieram głos rzadko, ale czasem trzeba. Trzeba, bo siedzę, czytam i nie dowierzam. Mam ochotę płakać i wrzeszczeć jednocześnie. Wrzeszczeć do ludzi i polityków: "Nosz kurwa ogarnijcie się!"

Sejm pracuje obecnie nad ustawą antyaborcyjną. Ustawą, która cofa nas w rozwoju. Nie mogę powiedzieć, ze do czasów średniowiecza, bo tam było lepiej. Nikt przynajmniej nie chciał kamienować i palić na stosie kobiet, które poroniły.
Wokół aborcji od lat narasta wojna. Z jednej strony ludzie, którzy popierają z drugiej osoby przeciwko - głównie ze środowisk katolickich. Osobiście od lat popieram tych pierwszych i uważam, że obecna regulacja jest dobra. Moim skromnym zdaniem, to kobieta ma prawo o sobie decydować, zwłaszcza kiedy zagrożone jest jej życie i zdrowie.

Zwracam się teraz do wszystkich, którzy popierają tę ustawę, zwłaszcza do kobiet. Przedstawię Ci teraz dwie sytuacje, postaw się w roli tych dwóch kobiet i przemyśl, czy chciałabyś/chciałbyś to przechodzić.

Sytuacja pierwsza. Jesienno - zimowy wieczór. Wracasz późną porą, sama do domu. Zmęczona po pracy, zmarznięta i przemoczona. Idziesz najkrótszą drogą z przystanku. Wracasz tędy po raz setny, czy nawet tysięczny. Dwieście metrów od domu czujesz uderzenie w tył głowy, padasz na ziemię, twarzą w kałużę. Na plecach czujesz ciężar, który wgniata Cię w błotniste podłoże. Ktoś wykręca Ci ręce. Otumaniona zaczynasz krzyczeć. W Twoich ustach ląduje brudna szmata, szybko pijąca wodę z kałuży, w której leżysz. Czujesz jej błotnisty smak na języku. Nie możesz się ruszyć. Napastnik nożem rozcina Ci spodnie, zdziera z Ciebie majtki. Twoje szamotanie nic nie daje. Dostajesz tylko kilka kolejnych uderzeń w głowę. Czujesz jak ten zwyrodnialec wpycha się między Twoje nogi i wchodzi w Ciebie. Czujesz ma karku jego oddech. Słyszysz jak sapie i jęczy. Nazywa Cię swoją kurewką, suką, ciągnie za włosy. Jest bezlitosny. Po kilkunastu minutach męczarni zostajesz sama. Obolała, zapłakana. Wyciągasz z ust knebel. Wleczesz sie do domu. Narasta w Tobie przerażenie. W głowie kołacze Ci się milion myśli. Wśród nich jego ostatnie słowa, wypowiedziane tuż po, kiedy stał nad Tobą i przyciskając Cię nogą do ziemi oddawał na ciebie mocz: "Widzisz ten nóż? Piśnij choć słówko komukolwiek a następnym razem to on, nie ja spenetruje Twoją ciasną cipeczkę."
Boisz się. Chcesz o tym zapomnieć. Wchodzisz pod prysznic i spędzasz tam godzinę. Szorując każdy skrawek swojego ciała, chcesz pozbyć się jego zapachu, pojawiających się siniaków, zadrapań. Siedzisz w brodziku, trzesz ciało pumeksem i płaczesz.
Tej nocy śnią Ci się koszmary, nie możesz przez nie spać. Boisz się ruszyć gdziekolwiek. Bierzesz w pracy urlop na żądanie. Zmartwiona nieodzywaniem się przyjaciółka odwiedza Cię niezapowiedziana po dwóch dniach, kiedy ty w myślach układasz już list pożegnalny i planujesz jak się zabić. Jesteś w opłakanym stanie. Przyjaciółka zabiera Cię na komisariat, gdzie w obecności psychologa opowiadasz co się stało. Później przechodzisz przez mękę badań. Boisz się rozebrać przed lekarzem. Dopiero po lekach uspakajających udaje się przeprowadzić obdukcję.
Następne tygodnie to walka z samą sobą. Rozmowy z psychiatrą i psychologiem. Powoli stajesz na nogi. Wracasz do pracy, starasz się przestać bać mężczyzn. Do domu wracasz okrężną drogą. Wieczorami nie wychodzisz z domu. Jednak są postępy. Z dnia na dzień czujesz się pewniejsza siebie. Mija miesiąc. Przy wieczornej toalecie uświadamiasz sobie pewien fakt. Przełamujesz strach, wychodzisz późnym wieczorem z domu. Jedziesz do całodobowej apteki. W drodze powrotnej modlisz się i dzwonisz do przyjaciółki. Siedzicie obie w łazience gdy zapada wyrok: dwie kreski na teście ciążowym... Tej nocy znów masz koszmary, znów bierzesz urlop na żądanie. Spędzasz pół dnia na rozmowie z psychologiem i płaczu. Masz ponownie ochotę się zabić, zabić to co jest w Tobie. Każda nowa komórka płodu, który się w Tobie rozwija przypomina Ci tego zwyrodnialca, i to co się wtedy działo. I wiesz co? Cierp tak kolejne 8 miesięcy, a następnie w bólu urodź temu psychopacie syna. Podobnego do niego, wręcz wykapany tatuś.
Teraz masz prawo usunąć tak bardzo niechcianą, niszczącą Cię ciążę. Niedługo będziesz musiała urodzić takie dziecko. Każdego dnia i nocy myśląc o tym w jakich okolicznościach zostało poczęte. Niszcząc się psychicznie. A wiesz co? Twój stan psychiczny może spowodować, że poronisz i co wtedy? Wtedy będziesz przestępczynią, Gehenna z policją, kolejnymi badaniami i cała resztą zacznie się na nowo. Tylko tym razem bez wsparcia psychologa, bez opieki za to z szeptanymi komentarzami, ze zwyrodnialec z Ciebie, dzieciobójczyni.... Dasz sobie z tym radę? Da sobie z tym radę Twoja trzynastoletnia córka?

Sytuacja druga.
Jesteś zadowoloną z życia kobietą, wszystko Ci się układa. Masz dom, wspaniałego męża i trzyletnią córeczkę. Twojemu mężowi właśnie wypalił duży projekt i stabilni finansowo na długie lata decydujecie się na drugie dziecko. Przez pół roku przygotowujesz się do tego jak możesz, robisz wszystkie badania, bierzesz witaminy i kwas foliowy. Jesteście pewni siebie i „bierzecie się do roboty”. Moja miesiąc, dwa, trzy… i udaje się! Zachodzisz w upragnioną ciążę. Cieszysz się jak małe dziecko i pamiętasz by o siebie dbać, by nie było problemów. Stała opieka lekarza, USG i wszystkie badania w terminie. Wszystko jest świetnie. W drugim miesiącu informujesz rodzinę. Babcie płaczą ze wzruszenia, dziadkowie żartują, że może w końcu wnuk, będzie z kim na ryby jechać. Jesteś cała w skowronkach, nie straszne Ci nudności i opuchnięte kostki, bo widzisz jak Twoja córka buja w wózku lale i śpiewa jej do snu, ciesząc się że niedługo będzie miała siostrzyczkę. Antosię – takie jej wybrała imię. Potwierdzasz, ze to śliczne imię i już w głowie masz obrazem jak Twoja Amelka bawi się z młodszą Tosią w księżniczki i herbatki u królowej. Sielanka. Szef i koledzy z pracy dają Ci w prezencie ogromną wyprawkę, bo mimo rosnącego brzucha z energią i wigorem przekazujesz swoje projekty osobie na zastępstwo. Jesteś w piątym miesiącu. Teraz już z górki, nie możesz się wręcz doczekać, aż przytulisz swoje maleństwa. Tak to bliźniaki! Antosia i Antoś. Sama nie wiesz jak, ale cieszysz się, że pod serduchem nosisz bliźniaki. To jakby wygrać los na loterii.
Budzisz się nagle pewnej nocy a raczej budzi Cię ogromny ból w podbrzuszu. Zapalasz światło i całą rodzinę budzi Twój krzyk przerażenia. Cała pościel we krwi, a ty masz coraz mocniejsze skurcze. Zaczyna się bitwa o zdrowie i życie Twoich upragnionych dzieci. Szpital, badania, leki, kroplówki. Nad ranem słyszysz wiadomość najgorszą z możliwych: „Strasznie mi przykro, nie udało się ich uratować”. Rozpacz. Szok. Ból. Niedowierzanie. Płacz. Wpadasz w depresję. Każdy stara się Ciebie wspierać. Po pogrzebie zamykasz się w domu. Dni zlewają się w jedno, pogrążasz się w beznadziei. Terapia u psychologa, próba normalnego życia. Pewnego dnia słyszysz dzwonek do drzwi. Otwierasz ubrana tylko w piżamę, ostatnio nic innego nie nosisz. Za drzwiami para mundurowych. Przyszli zabrać Cię na przesłuchanie w sprawie: „nienależytej ostrożności w czasie ciąży i doprowadzenia do poronienia”. Próbujesz zrozumieć co się dzieje, gdy starasz się ubrać słyszysz jak Amelka pyta się kim są i po co przyszli, po słowach: „widzisz musimy zabrać twoją mamusię, bo pójdzie do więzienia za to, ze zabiła twoją siostrzyczkę i braciszka” do zarzutów dochodzi napaść na policjanta na służbie. W głębi duszy cieszysz się jednak, że ta suka ma podbite oko jednym z tomiszczy Tolkiena. Po tym wszystkim masz już siłę walczyć o swoje.
Może te przypadki są przejaskrawione, podkoloryzowane, ale takie mają być. Bo to są skrajne przypadki, do których prędzej czy później dojdzie. I jak przemyślałeś/łaś co nie co? Jesteś w stanie cokolwiek zmienić w swoim myśleniu? Ja tak. Jestem w stanie wyjść na ulicę i wyciągnąć rękę do wszystkich kobiet, które kiedykolwiek znajdą się w podobnej sytuacji. W sytuacji kobiet mi bliskich, które z tęsknotą myślą o tym, ze poroniły i utraciły cząstkę siebie. Kobiet zastraszonych i bojących się jeszcze bardziej ciąży, bo ta może zagrażać ich życiu, bo np. mają chore serce. Wszystkich zgwałconych, które nie zgłoszą tego na policję, bo będą się bały, że w razie ciąży będą musiały urodzić. Kobiet, które zmuszono do skorzystania z podziemia aborcyjnego. Kobiet bojących się zajść w ciążę.
A wiecie Co mnie w tym wszystkim najbardziej przeraża? Niedługo po wejściu w życie ustawy będą newsy, ze spadło bezrobocie, spadła przestępczość na tle seksualnym. Nie, nie. One nie spadną to ludzie wyjadą z tego kraju, lub nie będą zgłaszać takich przestępstw. Ja osobiście mam dość. Mam ochotę spakować walizki i wyjechać z tego kraju. Bo nie o taką Polskę walczyli moi dziadkowie, nie taką Polskę budowali moi rodzice. Nie w takiej Polsce chcę żyć i wychowywać moje dzieci. Więc serio ludzie ogarnijcie się, bo niedługo nie będziemy mieli prawa o niczym decydować. To państwo będzie nam wyznaczało kiedy możemy zajść w ciążę, ile dzieci urodzić, jak je nazwać i do jakiej szkoły posłać. Bo przecież im zrobić pranie mózgu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.