Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37115 miejsce

Żyletka - moja przyjaciółka...

Dojrzewanie to trudny czas dla każdego młodego człowieka. Niektórzy z nich nie wytrzymują stawianych przed nimi wymagań. Dlaczego coraz więcej polskich nastolatków uzależnia się od samookaleczenia?

http://www.flickr.com/photos/smokestack_lightnin/75723814/ / Fot. http://farm1.static.flickr.com/38/75723814_f1393881b5_b.jpgKiedyś po kłótni z rodzicami byłam w strasznym stanie. Rzucało aż mną. Wpadła mi w oczy żyletka... Wzięłam ją do rąk. Zamknęłam się w łazience, zacisnęłam mocno zęby i przeciągnęłam żyletkę po nadgarstku. Krew zaczęła kapać do umywalki, a ja poczułam wielką ulgę. Momentalnie się uspokoiłam. Bólu nawet nie czułam - tak "Migotka" wspomina swoje pierwsze okaleczenie. Niestety, to nie jest odosobniony przypadek zagubionej w życiu dziewczyny ale prawdziwy dramat całego młodego pokolenia, który rozgrywa się tuż pod naszym nosem - w pokoju córki czy siostry.

Ale czym w ogóle jest samookaleczenie się? Jest formą autoagresji oraz umyślnym uszkodzeniem własnego ciała w wyniku m.in. depresji, dowiadujemy się z Wikipedii. Zamierzone samouszkodzenie przy użyciu narzędzia ostrego - tak wygląda pełna nazwa tego zaburzenia psychicznego używana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Jest to problem ogólnoświatowy, który w sposób szczególny dotyka nastolatków, również w Polsce.

Uspokaja mnie widok cieknącej krwi...

Dzieciństwo jest dla każdego z nas niezapomnianym wspomnieniem oraz beztroskim czasem zabawy. Jednak pewnego dnia dziecko zaczyna zauważać zmiany, głównie w swoim ciele, których początkowo nie rozumie. Młody człowiek szybko się też orientuje, że zaczyna inaczej patrzeć na świat. Jest to zwiastun końca okresu dzieciństwa i wejścia w dorosłe życie. Ale zanim się to stanie, nastolatków czeka burzliwy czas dojrzewania.

Niestety, nie będzie on wypełniony sielską zabawą w piaskownicy ale ciągłym stresem, co dla niektórych stanie się trudne do wytrzymania. Bardziej narażone na to są dziewczyny, które dojrzewają wcześniej od chłopaków oraz nie ma co ukrywać - patrzą na świat z całkiem innej perspektywy niż ich rówieśnicy. Presja rodziców na lepsze wyniki w nauce, brak akceptacji w szkole, pierwsze zawody miłosne - to tylko niektóre ze stresów jakie czekają na nastolatków. Nałożyć się na to mogą też inne problemy, które mogą być źródłem ogromnych napięć takie jak np. molestowanie seksualne czy przemoc domowa.

Wszystkie wymienione wyżej czynniki kumulują się w psychice nastolatki, która w pewnym momencie nie wytrzymuje. I w tym właśnie krytycznym momencie, dziewczyna szuka sposobu by odreagować swoje stresy. Żyletka, cyrkiel, nożyczki - praktycznie każde ostre narzędzie, które znajdzie się w pobliżu nadaje się do zadania sobie bólu. Czułam jak moja skóra pęka. Po ręce zaczęły płynąć krople krwi, a wraz z nimi uchodził ze mnie cały ból - tymi słowami Marii opisała swoje uczucia podczas samookaleczenia.

http://www.flickr.com/photos/dpade1337/438523829/ / Fot. http://farm1.static.flickr.com/186/438523829_e17951714d_b.jpgProblem ten dotyczy głównie dziewczyn ale również chłopaków. Po raz pierwszy umyślnie zadałem sobie ból w miejscu pracy (...) Byłem w archiwum sam jak palec. Gdy zobaczyłem krew oraz uświadomiłem sobie, że to pomaga ukoić skołatane nerwy postanowiłem, że będę to robił, gdy będzie ze mną źle - wspomina mateusz2280.

W wielu relacjach młodych osób "tnących się" można zauważyć poczucie samotności, bezsilności, brak nadziei w rozwiązanie problemów ale również depresyjne nastroje oraz stany irytacji. Uzależnieni od autoagresji nienawidzą siebie coraz bardziej przez to co robią ze swoim ciałem ale jednocześnie czują ogromną ekscytację wraz z zadaniem sobie kolejnej rany. Ale każda osoba dotknięta samookaleczeniem się to indywidualne cierpienie - nigdy nie wolno oceniać wszystkich jedną miarą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

x. x.
  • x. x.
  • 10.07.2012 14:31

walcie się wszyscy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! skąd możecie wiedzieć co ny mamy w głowie????????

Komentarz został ukrytyrozwiń

W sytuacji psychicznego konfliktu wewnętrznego agresję można skierować na zewnątrz lub na siebie. Stąd samookaleczenia wydają się korzystniejszym społecznie odreagowaniem niż wyżywanie się na innych ludziach. Najczęściej powodem samookaleczeń jest poczucie winy, wtedy to kieruje się agresję na siebie, w postaci cięć, depresji czy samobójstwa. Ale poczucie winy nie musi wynikać ze świadomości własnych złych czynów, może wynikać np. ze świadomości że nie przeciwstawiło się złu czy kłamstwu innych, w taki sposób w który by się chciało. W okresie adolescencji właśnie dominuje psychiczny motyw panowania (mechanizm reaktancji), z którego wynika że odczuwa się silną potrzebę jawnego przeciwstawienia złu, niesprawiedliwości, zakłamaniu czy hipokryzji świata dorosłych. Odrzuca się wówczas kompromisy i półprawdy, przez co "życie boli". No i dlatego właśnie to głównie młodzież się samookaleczenia. Człowiek dojrzały już nie dąży bezwzględnie do prawdy czy sprawiedliwości, idzie na kompromisy, mówi część prawdy, nie ma już dysonansu poznawczego co innego myśląc, co innego mówiąc i co innego robiąc. Dlatego samookaleczający się nastolatek to osobnik cenny społecznie. I nie przesadzałbym z twierdzeniami że to negatywne oraz patologiczne zachowanie. Tak się ludzie zachowują od wieków, często inicjacje (np. w dorosłość, na człowieka, na wojownika) mają formę właśnie samookaleczeń, niektóre społeczności dbają aby te samookaleczenia były tak silne aby w przyszłości były widoczne przez całe dalsze życie przechodzących inicjację, bywa tak i dziś jeszcze - w krajach afrykańskich, u Indian, itp. Często podpisując jakiś pakt i dorośli się okaleczają (np. w tajnych stowarzyszeniach puszczają sobie krwi), Jezus zwany Chrystusem też miał dać się okaleczyć aby zbawić świat, bushi (samuraj) po demonstracji swojego miecza zacinał się nim aby nie dobywać bez powodu broni i przed schowaniem do pochwy posmakowała ona krwi, powszechnie też ludzie się okaleczają aby poprawić swoje walory estetyczne, np. przekłuwając małżowiny uszne, wyrywając włosy, poddając się operacjom plastycznym, itd. Nie chciałbym żyć w świecie w którym samookaleczenia by zniknęły, oznaczałoby to bowiem że ludzi już nic nie obchodzi poza ich własną wygodą i własnym bezpieczeństwem. Już dziś Polacy są wychowywani na mięczaków, niezdolnych do walki o jakiekolwiek idee, są zalęknieni, niezdolni do niewygody czy cierpienia w jakimś celu. Kształtują to takie bzdury jak np. zakaz dawania klapsów dzieciom, nakazy zakładania kasków i ochraniaczy, znieczulenia przy borowaniu zębów, itd. Proszę sobie wyobrazić jaką wartość bojową mogą mieć w wypadku wojny oddziały przejmujące się swoim złamanym paznokciem. Stąd np. Arabowie, nie wychowywani pod kloszem, mają morale nie do osiągnięcie przez statystycznego człowieka wygodnickiego Zachodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To trudny temat, zawsze było mi żal dziewczyn które na coś takiego się targnęły! Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

P. Małgorzato też miałem przyjaceila który z zazdrości nie chcąc skrzywdzić kochanej kobiety pochlastał się tak że historia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś sznyty na rękach robiło się aby pokazać się, że jesteś w porządku. Były też formy tzw .braterki Wielu ''silnorękich'' nie przyjęto z tego powodu do ich formacji marzeń Legii Cudzoziemskiej. Traktowane jest i było jako niestabilność emocjonalna. I tak chyba jest do dzis

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, ja także uważam, że to poważny problem, tym bardziej, że widziałam go wielokrotnie na własne oczy. I wiem, jak skutecznie ludzie z tymi tendencjami umieją ukrywać rany.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że zająłeś się tym tematem. Małgorzato, może i tak było wcześniej, ale trzeba o tym pisać, bo to poważny problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie powiedziałabym, że coraz więcej, zawsze tak było... Miałam kolegę, który z przedramienia wycinał żyletką całe płaty skóry, ciął uda, łydki i brzuch. Wielu innych znajomych nadgarstki i przedramiona, systematycznie, nawet, jeśli jeszcze poprzednie cięcia nie zagoiły się do końca. Koleżanka miała sznyty na przedramionach szerokości około 2 cm, a długości około 5 cm. To wołanie o pomoc, działanie instrumentalne, a o dziwo często ledwie zauważalne lub wcale nie dostrzegane przez otoczenie (przez najbardziej zainteresowanych). Pisałam kiedyś o podobnym problemie- Samobójstwo – pandemia współczesności: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.