Za niespełna miesiąc we Wrocławiu zostanie zrealizowany nowatorski w kraju projekt, mający na celu pomoc w przełamywaniu stereotypów i uprzedzeń, powodujących wykluczenia społeczne. Żywa Biblioteka stwarza szansę bezpośredniego dotarcia do osób zamkniętych w przeróżnych stereotypach i zweryfikowania wielu krzywdzących i fałszywych przekonań na ich temat.
Jak to działa? Po prostu - przychodzimy do Żywej Biblioteki i jeśli wiemy, kto nas najbardziej interesuje, udajemy się do bibliotekarza. Na czym polega "czytanie"? W tym przypadku na dialogu. Możemy zapytać się "wypożyczonej" osoby o nurtujące nas kwestie. Sprawdzić u źródeł, czy faktycznie jest tak, jak nam się wydawało. Działa to oczywiście i w drugą stronę; nasz partner także przecież może chcieć się czegoś dowiedzieć. Na tym właśnie polega idea Żywej Biblioteki - zrozumienie poprzez dialog.
Idea Żywej Biblioteki narodziła się w Danii. To właśnie tam w 2000 roku podczas festiwalu w Roskilde grupa młodych ludzi skupionych wokół organizacji „Stop the Violence” po raz pierwszy zorganizowała takie przedsięwzięcie. Wyszli z założenia, że prawne umocowanie praw człowieka to za mało i o ich respektowanie powinni zadbać sami ludzie. Akcja odniosła sukces i w efekcie dużego zainteresowania jednorazowy projekt stał się wydarzeniem cyklicznym, które odbywa się w Danii corocznie. Żywa Biblioteka była organizowana ponadto w Norwegii, Szwecji, Finlandii, Islandii, Portugalii a także na Węgrzech.
We Wrocławiu organizatorem Żywej Biblioteki jest centrum edukacyjno-wychowawcze Dom Spotkań im. Angelusa Silesiusa oraz multimedialna biblioteka dla młodzieży, Mediateka. Wrocławska odsłona przedsięwzięcia to dwudniowy projekt, który odbędzie się w ramach Młodzieżowej Kampanii Rady Europy na rzecz Różnorodności, Praw Człowieka i Uczestnictwa „Każdy inny – wszyscy równi”. Oprócz samej Biblioteki organizatorzy przewidzieli rozmaite warsztaty, spotkania, pokazy fotografii i filmów, które wiążą się z tematyką praw człowieka i różnorodnością kulturową.
Miejsce: Mediateka, pl. Teatralny 5
Czas: 22 – 23 czerwca 2007
Na temat Żywej Biblioteki rozmawiałem z koordynatorką projektu, Dorotą MołodyńskąCzym dla Ciebie jest projekt Żywa Biblioteka? – Przede wszystkim pewną pozytywną formą ekspresji niezgody na rzeczywistość, w której wiele osób jest dyskryminowanych i wykluczanych z życia społecznego. To przedsięwzięcie, które pokazuje, że spotkanie z osobą, którą zazwyczaj mijamy szerokim łukiem, jest możliwe, co więcej, że takie spotkanie może być doświadczeniem, które zmieni nasze spojrzenie na świat. Przede wszystkim jednak ten projekt traktuje o magii spotkania dwojga ludzi. Rolą osób, które przygotowują projekt Żywa Biblioteka jest stworzenie jak najlepszej przestrzeni do takiego spotkania i przede wszystkim dialogu.
Wiemy, że przygotowania do projektu trwają już od dłuższego czasu. Wróćmy więc może zatem do początków – skąd wziął się pomysł, by przenieść na polski grunt tę ideę?– Bo to genialna idea! Jest tak prosta w formie, a jednocześnie tak bogata w doświadczenia, jakie może przynieść, że porzucenie tego pomysłu było po prostu niemożliwe. Poza tym uważam, że ten projekt jest naprawdę potrzebny. Prowadząc różne warsztaty z młodzieżą i studentami zwróciłam uwagę, że w Polsce brakuje edukacji, która byłaby realizowana poza szkołą czy uczelnią. Poza tym oryginalność i innowacyjność tej metody, przekonanie, że robimy coś zupełnie nowego na taką skalę w Polsce (podobne przedsięwzięcie, w okrojonej formie i o mniejszych wymiarach było organizowane już w Warszawie – przyp. red.) było dla nas impulsem do bezgranicznego zaangażowania się w projekt. Czuliśmy również, że Wrocław jest genialnym miejscem na jego realizację, gdyż formuła projektu wpisuje się w filozofię tego miasta jako miejsca spotkań, miejsca pozytywnych zderzeń różnych kultur.
Czy w związku z tym, że Żywa Biblioteka to w Polsce niemal kompletna nowość, mieliście problemy z pozyskaniem ludzi, którzy będą w czasie trwania projektu Książkami? Oznacza to przecież nie lada próbę – przez dwa dni trzeba będzie zmagać się z niemal wszystkimi mitami, dotyczącymi grupy społecznej, zawodowej czy etnicznej. Ci ludzie będą w pewien określony sposób postrzegani – to, jakimi Książkami się staną, sprowadzi ich osobowość niemalże wyłącznie do tej roli.– Tak, to prawda, emocje były przeróżne. Z jednej strony odczuwaliśmy naprawdę ogromny entuzjazm ze strony wszystkich osób, do których dotarła informacja o Żywej Bibliotece. Równocześnie muszę jednak zaznaczyć, że nie brakowało sceptycyzmu związanego z udziałem w projekcie, zwłaszcza wśród Książek, co jednak wydało mi się zrozumiałe. Zgoda na zredukowanie własnej osobowości do jakiegoś jednego wymiaru, zgoda na okrojenie swojej tożsamości do jednej i tylko jednej roli społecznej, jaką reprezentują Książki, jest niezwykle trudna. Ale to właśnie te trudne dla nich rozmowy stworzą im szansę, aby mogli mówić o grupie, którą reprezentują w taki sposób, w jaki chcą, aby inni tę grupę widzieli – z całą jej złożonością i różnorodnością. To jest właśnie główna motywacja Książek, do udziału w tym projekcie.
Wyobraźmy sobie, że ktoś wpadł na pomysł zorganizowania Żywej Biblioteki w innym mieście. Ten ktoś przyjeżdża do Wrocławia i stwierdza, że byłabyś idealną Książką. Jak myślisz, jakie stereotypy dotyczą Ciebie? Innymi słowy – jaką Książką mogłabyś być?– Pracoholikiem. (Śmiech)
Czy chciałabyś spróbować swoich sił jako taka Książka?– Sądzę, że byłoby to bardzo ciekawe doświadczenie. Jednak naprawdę to chciałabym, żeby taki projekt w ogóle nie musiał się odbywać, żebyśmy nie musieli zapraszać Książek, które są przecież autentycznymi, na co dzień dyskryminowanymi przez nasze społeczeństwo ludźmi; marzę, aby takie projekty nie były w ogóle potrzebne.