Facebook Google+ Twitter

Żywiołak "Nowa Ex-Tradycja" - własnymi słowami

Pod koniec ubiegłego roku miała miejsce premiera debiutanckiego albumu warszawskiej formacji Żywiołak - "Nowa Ex-Tradycja". O utworach z płyty, specjalnie dla czytelników Wiadomości24.pl, opowiada lider formacji - Robert Jaworski.

1. Oj a na Jana Kupała

To tradycyjny kawałek ukraiński, który usłyszałem kiedyś na demo moich zacnych koleżanek z Teatru Kotelioty. One zrobiły go po maksie tradycyjnie. Czyli wyczesane ukraińskie białe głosy w ilości sztuk paru (przepiękne). Nie mogłem się powstrzymać, aby kontynuować dzieło dalszego publikowania tego utworu. Jak się potem dowiedziałem i sobie posłuchałem (odpowiednio) kawałek ten znany jest w całej Rosji, a także na Litwie i być może też na Łotwie. Treść prosta - przekaz niekiepski: "Ona dwa chlopca lubiła i onym sinoczka rodiła" (nie zazdroszczę). Słyszałem, że według jakichś starych słowiańskich tradycji, nadawano dzieciom imiona po ojcach. Tak też zrobiła ona. I to na Jana Kupała? W prawdziwe słowiańskie święto miłości? Wszystko by się zgadzało.

2. Wojownik

Izucha powiedziała mi kiedyś, że ma pomysł na taki jeden utwór, ale nie jest do końca przekonana jak to powinno wyglądać. Posłuchałem strzępów melodii i przeczytałem tekst. Wziąłem fidel i zagrałem najniższego riffa, jakiego można było zagrać. Reszta była w zasadzie formalnością. Melodyjka skrzypcowa, która leci w międzyczasie - już od dawna chodziła mi po głowie i tak naprawdę nie wiedziałem gdzie ją wetknąć... Tak powstał "Wojownik". Na płycie nie jest tym, czego przynajmniej ja oczekiwałem. Kiedy skończyliśmy robić go na próbie, wiedziałem już, że przypomina mi pewien odcinek Robin Hooda, kiedy czarownica lepi z gliny człowieka, którego za chwilę wcieli w życie... Brakło czasu, ale miały być odgłosy plaskającej gliny i płomieni ogniska pod garem w chatce czarownicy, na kurzej stopce oczywiście.

3. Epopeja Wandalska

To jeden z pierwszych utworów: ich troLe... Nie zapomnę kiedy powstał... Graliśmy niesamowity jam na bębny (baraban, djembe), gitkę i lirę oczywiście. Niesamowity trans! W pewnym momencie Wojtek Pęczek zaczął grać coś, co przypominało mi KZWW, ale miało zupełnie inny wydźwięk. Z kolejnymi dwoma djembe brzmiało to już jak pieśń oprychów, którzy uciekli z więzienia, aby od razu wcielić się do armii i rżnąć wroga? Melodia wyszła spod palców jakiś tydzień po kupieniu przeze mnie liry. Czekała, czekała i się doczekała.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.