Za moją ścianą dzieją się złe rzeczy. Tak po sąsiedzku. Odbieram przekaz na żywo. Fonię mam w stereo, a czasem nawet w dolby surround. Nośnikiem wizji jest jedynie moja wyobraźnia. Jedynie albo aż.
Zobacz także:
Artykuły
(60)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.64)
Wiek: 27 | Miejscowość: Chorzów | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jadwiga Kowalczyk 02.12.2008 16:04
Sytuacja kwalifikuje sie do interwencji, chociazby z powodu hałasu.
Na etapie, kiedy masz watpliwosci, czy interweniowac - byc może własnie "siała zewnetrzna" uswiadomilaby tym mlodym ludziom, że robia coś nie tak, jak nalezy.
Zyja bowiem po swojemu, nie dostrzegając, że ich obyczaje przekraczają granice miedzy wychowywaniem dzieci, a terrorem domowym.
Jakub Lepiorz 02.12.2008 15:08
Rodzice może nie tyle "terroryzują" dzieci, co po prostu zachowują się tak samo jak one. Ich krzyki starają się przerwać jeszcze większym krzykiem, zamiast im cokolwiek wytłumaczyć. Wszystko odbywa się głośno i wielkim chaosie. Byłem świadkiem (tj. słyszałem) paru większych kłótni, słyszałem od sąsiadów o dwóch przypadkach, kiedy dzieci wybiegały na schody. Chodziło mi raczej o ukazanie niedojrzałego podejścia do dzieci- to tutaj mieście się tytułowa "patologia", patologia jako brak rozmów, jako krzyk, jako brak poczucia bezpieczeństwa dzieci podczas kłótni. Sytuacja moim zdaniem nie kwalifikuje się jak na razie do interwencji. Wiem, że to nie mnie dane jest osądzać, ale w tym przypadku chodzi o moją interwencję, więc pozwolę sobie na taki osąd. Kłótnie i wrzaski zdarzają się wszędzie, ale nie wszędzie są powszechnym sposobem porozumiewania się. Straż miejska czy policja może być pomocna w przypadku rażącej przemocy. O ile słyszę i widzę, dzieci nie są bite, katowane itp. Krzywda, jaka im się dzieje, to brak uwagi rodziców, ich wzajemny brak porozumienia, wybuchowość.
Jakub Lepiorz 02.12.2008 14:35
Szczerze mówiąc, poprzedni sąsiedzi zachowywali się podobnie i skończyło się na eksmisji i sprawie w sądzie, mającej na celu odebranie im praw rodzicielskich. Nie wiem, jaki był wyrok, ani jak dalej potoczyły się ich losy. Przyznam, że nie interweniowałem, ale myślę, że jak sytuacja nie ulegnie zmianie, na pewno podejmę jakieś kroki. Mam nadzieję, że to może przejściowy kryzys, rodzina ta wprowadziła się obok dość nie dawno, więc może nie jest to sytuacja trwała.
Jakub Lepiorz 02.12.2008 13:07
Do milamilo: Czy pani komentarz to ironia? Tekst nie był pisany z myślą o zaszczytach i wywiadach, jest efektem mojego przerażenia sytuacją, której jestem świadkiem.
Krystyna Wierzbicka 02.12.2008 12:55
Bardzo odważny tekst ,zmuszający do refleksji na temat odważnej postawy dziennikarza obywatelskiego w24.
Pewnie będzie nagroda roku 2008 od wszystkich polskich internautów, wywiady w radio i telewizji z autorem tego tekstu na wszystkich możliwych licencjach, a nawet specjalne podziękowania od wymienionych w tekście zespołów i wokalistów .
Bravo, moje gratulacje.
Autor usunął profil 02.12.2008 12:34
+) I te obserwacje przez Ciebie zebranie - nie są mi obce. Powiem więcej: nade mną mieszka młoda para seksoholików.... Pierwsze odgłosy aktów miłosnych słyszę już od 7 rano.... Dziewczyna ma bardzo głośne i liczne orgazmy.... Jest to niezwykle drażniące dla osobnika samotnego - nie z własnej winy - eremity... Zaś pod moim mieszkankiem jest knajpa wietnamska czynna do 24, a czasem i dłużej.... I te zapachy..... Obserwacja... - gdy zaczęła działać ta wietnamska knajpa - poznikały wszystkie psy i koty w mojej okolicy........ Oczywiście, muzyka do późnej nocy - na full..... No i jak ja mogę skupić się na pisaniu?...... Marr