Czy Holender Leo Beenhakker zdaje sobie sprawę z tego, że nasi zawodnicy powołani do reprezentacji często myślą o problemach klubowych i to przy kufelku piwka, lub "kielonku gorzały"?
Jan Tomaszewski piłka nożna felieton Holender Leo Beenhakker
Brawo Michał , decyzja podjęta przez ministra Sportu o odwołaniu komisarza i odwieszeniu zarządu potwierdza obiegową opinię o tym, że PZPN jest państwem w państwie i ta swoista enklawa bezprawia nie podlega polskiej jurysdykcji.
Skonstruowany przez komisję składającą się przedstawicieli FIFA, UEFA, ministra Sportu, PZPN i firmy Orange – Ekstraklasa - akt prawny, który skandalista, nadal pełniący funkcję szefa polskiego sportu, nazwał wspaniałym statutem, a którego wprowadzenie w życie miało automatycznie poprawić wizerunek PZPN w oczach opinii społecznej, okazał się „potworkiem legislacyjnym”, jak najbardziej słusznie odrzuconym przez Sąd Rejestrowy w Warszawie.
Planowane zwycięstwo reprezentacji nad Azerbejdżanem i niespodziewana porażka naszych rywali, Serbów w Kazachstanie, pozwala – po stracie pięciu punktów w dwóch pierwszych meczach – realnie myśleć o pierwszym w historii awansie do finałowych rozgrywek o mistrzostwo starego kontynentu.
sport piłka nożna Leo Beenhakker Maciej Żurawski Michał Tomczak