Panie Marku, czy Pan jakiś imperatyw dyskusji, tudzież krytyki ad personam? Bo że doskwiera Panu brak dystansu do rzeczywistości i poczucia humoru, to pewne. Mój artykuł to raczej życiowa impresja, niż merytoryczna dywagacja niedoszłego polityka, społecznika czy lekarza. A przede wszystkim zabawa słowem... Nie znam Pana, dłuższy czas nie byłem obecny w...
Panie Marku, czy Pan jakiś imperatyw dyskusji, tudzież krytyki ad personam? Bo że doskwiera Panu brak dystansu do rzeczywistości i poczucia humoru, to pewne. Mój artykuł to raczej życiowa impresja, niż merytoryczna dywagacja niedoszłego polityka, społecznika czy lekarza. A przede wszystkim zabawa słowem... Nie znam Pana, dłuższy czas nie byłem obecny w serwisie i mam najlepsze doświadczenia w kontakcie z innymi autorami, którzy nie zawsze podzielają moje zdanie, czasem chwalą, czasem wyrażają rezerwę, co do poglądów lub tekstu. Dość oryginalna forma nawiązania kontaktu, ale pamiętam tu podobne przypadki. Otrzymał Pan ode mnie w przyjaznej formie prywatną korespondencję (na którą Pan nie odpowiedział), taką w jakiej skierowałbym komentarz. Nie wnikam w Pański stan zdrowia, ale po sztubacku pozdrawiam nowego mentora. Jako autor W24, proszę wybaczyć, ale starszy od Pana stażem, mierzę argumenty podług formy, co w przypadku trybunałowej polemiki, skierowałbym do kategorii Portfel/Zdrowie (gdzie z racji braku fachowego przygotowania nie aspiruję). Proszę się rozluźnić:) miczar