I. Wg. mnie gościnność zdecydowanie przewyższa nieufność. Ludzie z natury są dobrzy i mili. Należy sobie zadać pytanie, czemu w Polsce jest tyle nieufności. W naszym kraju, w ujęciu psychologicznym dominują kary, nie nagrody. Społeczeństwo zaś atakowane jest z mediów informacjami złymi, o których mówi się w informacjach, publicystyce i to nie przez jeden...
I. Wg. mnie gościnność zdecydowanie przewyższa nieufność. Ludzie z natury są dobrzy i mili. Należy sobie zadać pytanie, czemu w Polsce jest tyle nieufności. W naszym kraju, w ujęciu psychologicznym dominują kary, nie nagrody. Społeczeństwo zaś atakowane jest z mediów informacjami złymi, o których mówi się w informacjach, publicystyce i to nie przez jeden dzień a wielokrotnie się do tego powraca. W końcu podświadomie każdy staje się nieufny, ostrożny. Nie ma co się dziwić.
II. Prawda. Ale czy to wina Polaków? Jest to wina komunizmu, który w ogromny sposób opóźnił nasz rozwój. Piłkarze są słabi, ale na najważniejszych imprezach grają, co jest cudem i przykładem niesamowitego serca i ducha narodu. Jest tak ponieważ 90% dzieciaków zapisujących się do klubów nie uprawia piłki nożnej, a piłkę żwirową. To, że mimo przepaści w infrastrukturze i szkoleniu, są później w stanie nawiązać walkę z zachodnimi piłkarzami jest czymś wspaniałym. Ceny, drogi, telewizja- pozostałości komunizmu dają o sobie znać i chyba nie trzeba tej myśli rozwijać. Co do pogody. Pod psem? Bzdura. Warunki klimatyczne w Polsce są niesamowicie przyjazne dla egzystencji człowieka jako gatunku. Naszemu krajowi nie grożą żadne kolosalne klęski żywiołowe (jak w Japonii), mamy morze, góry i cztery pory roku, a dojrzały człowiek powinien dostrzegać piękno każdej z pór roku. Pogoda pod psem to jest prędzej w wywyższanej przez niektórych Irlandii. Aha, jak ludzie mają nie narzekać skoro ciężko pracują, a na tak mało mogą sobie pozwolić? Skoro kończą studia, a zarabiają mniej niż na zmywaku na wyspach? Nie ma co się dziwić. Wg. mnie i tak ludzi stać na wiele humoru i radości.
III. Trzecia myśl podoba mi się najbardziej, bo jest w niej powiedziane co jest nie tak, a co trzeba zrobić by było lepiej. Tego brakowało w poprzednich, ale rozumiem, że cytaty są wyjęte z kontekstu i chyba cała książka nie jest taka negatywna jak dwa pierwsze tematy. Ogólnie popieram te słowa, lecz uważam że są zbyt ostre i prostolinijne. Propaganda to chyba nie do końca to o co nam chodzi. Trzeba też jakoś zdefiniować sukces. Jeśli sukcesem nazywamy wyścig szczurów od przedszkola to emerytury to niezbyt dobrze. Sukcesem jest zdefiniowanie jakiś życiowych, wcześniej założonych celów, które się osiągnęło i jest się szczęśliwym. Ogólnie uważam, że Polska to taki mały bastion USA i nasze społeczeństwo tą propagandę sukcesu, o której mowa zaciągnęło już sobie z hollywoodzkich filmów.
Jak podsumowanie do tych tematów powiem, że potrzeba nam więcej optymizmu, mam nadzieję, że cała ta książka nie jest utrzymana w podobnym tonie jak cytaty. Jeśli tak, znaczy to, że autor dostosował się do swoich przykładów.
Wskażmy ludziom jakie są cele, alternatywy :) a nie narzekajmy, chyba że do siebie, w samotności, nie zatruwając innym życia.
pozdrawiam