Plus i litania -
1. Wszyscy wiedzą, że to Niemcy stosowali masowo egzekucje i inne formy ludobójczego unicestwiania wrogich narodów. Ani Francuzi, ani Bryci, Amerykanie czy Polacy, a nawet Rosjanie po wejściu na dawne i obecne tereny niemieckie, nie mordowali na masową (niemiecką) skalę. Owszem, zdarzały się incydenty, jednak piętnowane i karane,...
Plus i litania -
1. Wszyscy wiedzą, że to Niemcy stosowali masowo egzekucje i inne formy ludobójczego unicestwiania wrogich narodów. Ani Francuzi, ani Bryci, Amerykanie czy Polacy, a nawet Rosjanie po wejściu na dawne i obecne tereny niemieckie, nie mordowali na masową (niemiecką) skalę. Owszem, zdarzały się incydenty, jednak piętnowane i karane, zdarzały się zbrodnie, zwł. przez Rosjan, ale nigdy nie osiągnęły one "niemieckiej" skali;
2. Gdybym był Niemcem i znając z filmów dok. i fab. "dokonania" ojców i dziadów moich, nie miałbym wątpliwości, że utracone ziemie powinny pozostać tam, gdzie są teraz, choćby jako zadośćuczynienie zbrodniom. Ponadto - być może (aby spokojnie żyć) musiałbym sobie wypracować pewną filozofię, bowiem bez niej to przeciętnie wrażliwy człowiek w dzisiejszych czasach mógłby przeżyć załamanie nerwowe (jedyny znany przypadek - 2-3 lata temu pewien młodzian z Niemiec widząc piece obozu zagłady w Polsce doznał załamania i zniszczył swój paszport. Nasza Policja jednak odwiozła go do granicy;
3. Niemcy tyle poniszczyli dóbr kulturalnych, że aż bezczelnością jest wołanie o zwrot ich dzieł z naszych muzeów. Co byście powiedzieli, gdyby 10 pseudokibiców (meneli) zniszczyło bramy, siedziska i szyby oraz jupitery stadionowe, zaś klub piłkarski przypadkiem znalazłby ich rzeczy osobiste typu aparat fotogr., komórka, noże i inną broń (w tym o wartości muzealnej), a po kilku latach stateczni już nie menele zgłosiliby się po odbiór tych rzeczy eksponowanych w przystadionowym muzeum (bez wniesienia poprzednich odszkodowań z powodu niewykrycia sprawców)?;
4. Można byłoby rozpatrzyć oddanie im wszystkich niemieckich przedmiotów znajdujących się w naszych muzeach po spełnieniu wymagań -
- zapłacenie za zniszczone wszystkie muzealne i kulturalne obiekty (budowle) w latach wojny w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze,
- zapłacenie za zniszczone obrazy, dokumenty i inne obiekty (poza budynkami, czyli ruchomości), które byłyby przeliczone nie tylko wg wartości dzisiejszej waluty, ale wg dzisiejszych rynkowych cen podobnych obiektów (uzyskiwane na Zachodzie, w USA czy w Japonii),
- zapłacenie za wieloletnie przechowywanie i konserwację tych ruchomych obiektów (choć z pewnymi rabatami, bowiem już raczej cena światowa dzisiejsza niejako by ten problem rozwiązywała);
5. Obywatele sąsiednich krajów nie mogliby nabywać nieruchomości na terenach krajów sąsiednich (budynki, lasy, ziemie itp). Mogliby wydzierżawiać na kilkanaście lat. I to z podziałem na dawne ziemie niemieckie (tu bardziej zaostrzone przepisy) oraz pozostałe (łagodniejsze);
6. Jeśli starsi Niemcy chcieliby autentycznie w spokoju dokonać żywota pośród swych dawnych krajobrazów, to mogliby wynajmować lokale i mieszkania nieopodal tych terenów a nawet u nowych właścicieli pod sztandarami budowy nowej przyjaznej Europy, a nie pod rewizjonistycznymi hasłami;
7. Osoby (przedstawiciele polskich władz) byłyby osadzone i ukarane finansowo za zaniedbania dot. niezałatwienie majątkowych spraw po wyjazdach Niemców (będących polskimi obyw.) w latach 50-80,
8. Wprawdzie granice straciły na znaczeniu, jednak od wieków państw. granice były symbolem niezawisłości narodowej i należy je utrzymać, choćby symbolicznie. Nie ma mowy o zniesieniu granic w każdej dziedzinie;
9. Erika S. oraz inne osoby, które jawnie dążą do zmian granic albo do wypłat poważnych odszkodowań, powinni dostać zakaz wjazdu na terytorium RP. W ruchu bezwizowym jest taka możliwość – jeśli kogoś dane państwo uznaje za niemile widzianego u siebie;
10. Każde zgłoszenie do sądu polskiego, aby otrzymać odszkodowanie za utracone mienie po wojnie (czyli poza przesiedleniami wojennymi i tuż powojennymi) powinno być rozpatrywane pod kątem uzyskanego odszkodowania w markach od rządu N., kiedy to dana rodzina opuszczała Polskę udając się wprawdzie nie w swoje strony, jednak ekonomicznie do korzystniejszych stron. Należy uniknąć podwójnej rekompensaty dla tej samej rodziny. Sprawa znana także skądinąd (dot. nie tylko Niemców) – ktoś nabył przed wojną majątek na kredyt, utracił go nie spłacając z oczywistych powodów, ale wykazuje utratę majątku i chce odszkodowania...
11. Należy wystąpić do Brukseli o zdelegalizowanie ziomkowskich organizacji bazujących na roszczeniach i chęci powrotu na stare ich ziemie;
12. Nie można dopuścić do stosowania nazw niemieckich na tabliczkach nazw ulic i placów, ale można (należy) w encyklopediach umieszczać obie nazwy – polska i niemiecką (w tym z czasów hitlerowskich, bowiem taka była prawda obiektywna; u nas także Stalinogród – Katowice);
13. Umieszczanie nazw typu Breslau czy Danzig na drogowskazach należy obecnie jeszcze uznać za pretensjonalne i prowokacyjne. Jeśli ktoś z Francji czy Niemiec wybiera się zwiedzać Wrocław czy Gdańsk to powinien znać polską nazwę, choć oczywiście nikt im nie zabroni stosować przedwojennych nazw w mowie i piśmie (korespondencja). My także piszemy Rostok, Lipsk, Drezno, jednak tych nazw nie każemy zamieszczać na drogowskazach w Niemczech, choć dzisiaj więcej pewnie tam żyje Polaków niż Niemców we Wrocławiu czy w Gdańsku;
14. Jeśli ktoś fatalnie jeździ to jest kierowany na (powtórny) kurs i egzamin z prawka. Niemcy powinni zaliczać kursy polegające głównie na oglądaniu filmów dokumentalnych o holokauście. Każdy Niemiec starający się o dłuższy pobyt w Polsce, w ramach zdobywania wiadomości o świecie musiałby obejrzeć u nas cykl filmów na temat zbrodni swych przodków. A już na pewno N. chcący nabyć ziemię (choć – jak napisałem – powinno to być zabronione);
15. Każdy obywatel powinien mieć tylko jedno obywatelstwo. Jeśli będzie w miarę jednolite prawodawstwo to nawet unijne, jednak jedno. Uniemożliwi to branie bonusów z obu tzw. ojczyzn;
16. Amerykanie, Francuzi, Bryci i inni lepiej traktują Niemców niż Polaków, ponieważ dzisiaj liczy się kasa i interesy. I to się nie zmieni, bowiem N. są postrzegani jako pracowitsi, elegantsi, nowocześniejsi i rzadziej kombinujący niż Polacy. Po załatwieniu spraw wojny – zemsta i animozje, zaczęli demokratyzować Niemców i całkowicie ich spacyfikowali przynajmniej na linii N. – Zachód. Polacy dla Zachodu są buforem bezpieczeństwa pomiędzy Rosją i biedną Azją a cywilizacją zachodnią. N. zawsze byli zdyscyplinowani tylko czasami źle historia nimi kierowała. Byli zdecydowani i zjednoczeni (powiedzmy w 90%) w faszyzmie, podobnie w komunizmie i są teraz, ale już w technice, sporcie, nauce, ekonomii, czyli w cywilizacji i demokracji. Większość jawnie lub „poufnie” im zazdrości. Świat woli N. niż Polaków i to z paru powodów;
17. Świat nie czuje animozji polsko-niemieckich i wszelkie napięcia zrzuca na naszą stronę pod hasłem – „jak to, Niemcy to taki kulturalny i demokratyczny naród; czego ci Polacy ich się czepiają?”. Jeśli dwóch naszych znajomych się kłóci o coś, a my dokładnie nie znamy sprawy i nie mamy czasu ni ochoty jej poznać, to w ciemno zakładamy, że rację ma kolega spokojniejszy, dostojniejszy, kulturalniejszy, nawet jeśli w dokładnym postępowaniu okazałoby się, że rację ma większy kmiotek. A my jesteśmy postrzegani jako gorsi w stosunku do N. Podobnie my traktujemy parę innych nacji w stosunku do siebie (nie będę powtarzać opinii zasłyszanych od znajomych nt. niektórych narodów uznawanych za biedniejsze od nas - żenada).