To nie jest kwestia tego, czy ktoś je mięso czy nie, a tego, jak się traktuje zwierze przed zabiciem. Karp, w odróżnieniu od dobrze upasionej świnki, nie jest w stanie się bronić przed czlowiekiem. Nikomu jakoś nie przychodzi do głowy, aby zakładać świni na głowę foliową torbę na kilka godzin. A takie podduszenie przyszłej szyneczki jest fajne, nie? Z...
To nie jest kwestia tego, czy ktoś je mięso czy nie, a tego, jak się traktuje zwierze przed zabiciem. Karp, w odróżnieniu od dobrze upasionej świnki, nie jest w stanie się bronić przed czlowiekiem. Nikomu jakoś nie przychodzi do głowy, aby zakładać świni na głowę foliową torbę na kilka godzin. A takie podduszenie przyszłej szyneczki jest fajne, nie? Z karpiem to już inna bajka - nie będzie się specjalnie rzucał, nie ugryzie, nie kopnie, a nawet nie kwiknie. Można wlożyć do torebeczki ze śmierdzącą wodą, a jak się odpowiednio zabezpieczy, to nawet wsadzić do bagażnika i iść na parę godzin do hipermarketu. Jak nie krzyczy i nie płacze to przecież nie cierpi, nie?