Ale "Tata" był jeden, a domyślam się, że ludzi więcej. Myślę, że "Tata" nie odważyłby się na jakieś rękoczyny, co najwyżej bluznąłby swoją wiązanką. Myślę, że w tej sytuacji zadziałałaby presja tłumu. Ale może się mylę.
Ja w takich sytuacjach zazwyczaj reaguję (chyba, że jest to banda łysych, wtedy – przyznaję – boję się). Zazwyczaj mówię...
Ale "Tata" był jeden, a domyślam się, że ludzi więcej. Myślę, że "Tata" nie odważyłby się na jakieś rękoczyny, co najwyżej bluznąłby swoją wiązanką. Myślę, że w tej sytuacji zadziałałaby presja tłumu. Ale może się mylę.
Ja w takich sytuacjach zazwyczaj reaguję (chyba, że jest to banda łysych, wtedy – przyznaję – boję się). Zazwyczaj mówię tak (obowiązkowo z przylepionym uśmiechem): Przepraszam pana/panią, ale państwa słownictwo bardzo mnie razi. Czy byliby państwo łaskawi zaprzestać używać słów wulgarnych lub wyrażać się ciszej?
Może się zdziwisz, ale to działa w 8 przypadkach na 10. Ludzie się zazwyczaj czerwienią i szybko wysiadają. Może przynajmniej jeden pomyśli o tym w domu i zastanowi się nad swoim zachowaniem. Nie jestem naiwna, wiem, że nie naprawię świata. Ale to nie znaczy, że mam przestać próbować :)