Klaro: Twój post jednoznacznie świadczy, że nie znasz ani biografii Poświatowskiej, ani dobrze jej twórczości, skoro stwierdzasz że: "zbyt wcześnie zakończyła życie, żeby przekonać się, jak "fajnie" jest "oddać się" w opiekę mężczyzny;]". Otóz zdążyła się przekonać jak to jest "fajnie" - była żoną Adolfa Poświatowskiego. Twoje określenie "zbyt wcześnie"...
Klaro: Twój post jednoznacznie świadczy, że nie znasz ani biografii Poświatowskiej, ani dobrze jej twórczości, skoro stwierdzasz że: "zbyt wcześnie zakończyła życie, żeby przekonać się, jak "fajnie" jest "oddać się" w opiekę mężczyzny;]". Otóz zdążyła się przekonać jak to jest "fajnie" - była żoną Adolfa Poświatowskiego. Twoje określenie "zbyt wcześnie" może sugerować czytelnikowi twego postu jakoby popełniła samobójstwo - a zmarła po operacji serca. Przede wszystkim zaznała jak to jest się "oddać" mężczyźnie pod opiekę, była żoną Adolfa Ryszarda Poświatowskiego, którego poślubiła w Częstochowie 30 kwietnia 1954. Po dwóch latach małżeństwa, w wieku 21 lat, została wdową. Żyła 32 lata, a to wcale nie tak mało. Głównymi motywami jej poezji były przeplatające się wzajemnie miłość i śmierć - świadoma swej kruchości Poświatowska dawała wielokrotnie wyrazy sprzeciwu wobec nieugiętego losu; ubolewała nad niedoskonałością ludzkiego ciała, ale i umiała wykorzystać każdy moment przemijającego życia, osadzając swe refleksje w głębokich przemyśleniach filozoficznych. Poezja Haliny Poświatowskiej stanowi studium natury ludzkiej, kobiety pragnącej miłości i kobiety świadomej swej śmierci. Dlatego bardzo płytką interpretacją jest stwierdzenie, że tworzyła niebezpieczne mrzonki dla młodych panien.
W biografiach pisarki sporo mówi się o mężczyznach jej życia. Niektórzy, jak mąż poetki Adolf Poświatowski, Ireneusz Morawski, Jan Adamski, wymienieni są z imienia i nazwiska.
Głęboka miłość połączyła ją z krakowskim aktorem Janem Adamskim, czego ślady pozostały w prozie i korespondencji Poświatowskiej.
W czasie swego pierwszego publicznego występu - "wieczoru powiatowej poezji w powiatowym mieście" (czyli rodzinnej Częstochowie), poznała niewidomego Ireneusza Morawskiego, w przyszłości jedną z najbliższych jej sercu osób, który stał się krytykiem jej twórczości - i adresatem "Opowieści dla przyjaciela".
"serdeczny palec lewej reki ozdobiony raz pierscionkiem odwowiały jest teraz i pozbawiony swej ozdoby" ( fragment wiersza z jej trzeciego tomiku) - myślę że to wystarczający wyraz jej uczucia do mężczyzny (w tym wypadku do męża). To wyraz dojrzałego uczucia, a nie jak to określasz - "mrzonka dla panienek".
Polecam tobie lekturę "Opowieści dla przyjaciela" Poświatowskiej" - zawierają wiele zwierzeń, dotyczących uczuć, miłości. Dziwie się że się z nimi nie zapoznałaś, pisząc tego posta.
Reasumując, powiem brutalnie: Mam nadzieję że dorośniesz, i pewnego dnia wykażesz się wiedzą na temat, na który się wypowiadasz tonem znawcy.