Panie Szymonie... Szanuję pana poglądy, ale przyrównywanie podważenia niezaprzeczalnego faktu "kulistości ziemi", który jest poparty setkami empirycznych dowodów, do podważenia opinii (tak, to tylko opinia!), że homoseksualizm nie jest chorobą świadczy o dużej dozie hipokryzji i niedoinformowania z Pana strony.
Radzę zajrzeć do publikacji na temat...
Panie Szymonie... Szanuję pana poglądy, ale przyrównywanie podważenia niezaprzeczalnego faktu "kulistości ziemi", który jest poparty setkami empirycznych dowodów, do podważenia opinii (tak, to tylko opinia!), że homoseksualizm nie jest chorobą świadczy o dużej dozie hipokryzji i niedoinformowania z Pana strony.
Radzę zajrzeć do publikacji na temat kulis wycofania homoseksualizmu z listy chorób przez ATP i późniejszej lawiny podobnych decyzji innych organizacji tego typu, które są owiane atmosferą tajemniczości i zewsząd pobrzmiewającej opinii, że działania te w dużej mierze podyktowane były naciskiem tęczowego lobby. Zdanie, że homoseksualizm nie jest zaburzeniem nie jest poparty jasnymi, niezaprzeczalnymi dowodami i co do tego nie ma nawet pełnej zgodności w środowisku naukowym, więc w moim przekonaniu jest to kwestia ocenna.
A skoro traktuje Pan decyzje WHO za niezaprzeczalne, to rozumiem, że uważa Pan, iż do 17 maja 1990 (tego dnia WHO usunęło homoseksualizm z listy chorób i problemów zdrowotnych) homoseksualizm chorobą był, a od tego dnia już nią nie jest. Hmm, ciekawa opinia...
Dalszą dyskusję uważam ze zbędną, gdyż w moim przekonaniu nie ma realnych szans na dojście do konsensusu.