"Republikanie ze swoją ideologią wolnego rynku są bardzo powiązani z wielkim biznesem. Amerykańskie korporacje hojnie wspierają samych republikanów i ich kampanie wyborcze. Gdyby to wielki biznes miał decydować o tym kto zostanie zwycięzcą w wyborach, to te wybory zawsze wygrywaliby republikanie."
I dlatego Obama zebrał 7 razy więcej na swoją...
"Republikanie ze swoją ideologią wolnego rynku są bardzo powiązani z wielkim biznesem. Amerykańskie korporacje hojnie wspierają samych republikanów i ich kampanie wyborcze. Gdyby to wielki biznes miał decydować o tym kto zostanie zwycięzcą w wyborach, to te wybory zawsze wygrywaliby republikanie."
I dlatego Obama zebrał 7 razy więcej na swoją kampanię od finansjery z Wall Street niż McCain? I dlatego to ma wsparcie takich miliarderów jak Buffet? I dlatego postulaty Demokratów jak podatek spadkowy i inne takie zyskują poklask Gate'sa i kompanów? I dlatego tak miażdżace poparcie od bogatej śmietanki Hollywood dla Obamy i Demokratów?
Republikanie w założeniu właśnie reprezentowali poglądy stojące, paradoksalnie, w sprzeczności z wielkim biznesem. Tworzyli warunki, w których ludzie pokroju założyciela Microsoftu stawali się miliarderami, gdzie ludzie tacy jak Obama mogli odnosić sukces, gdzie biedni mogli stawać się bogatymi, gdzie nikt nie ratował spadających z wysokiego konia kapitalistów? Gdzie z pogardą podchodzono do wielkich, chciwych korporacji, które - dzięki korzystnej polityce gospodarczej - miały trudną konkurencję z małymi rodzinnymi biznesami?
Amerykę zbudowali ludzie tacy jak ideowi Republikanie. Oni zbudowali jej potęgę. Potęgę, która - co oczywiste - ma także mankamenty. Bush nie jest takim Republikaninem, to też trzeba wspomnieć bardzo mocno. A Greenspan? On w założeniu nie mógł być "neo"liberałem z prawdziwego zdarzenia: pracował na państwowym urzędzie finansowym, w jego interesie nie była wolna gospodarka. W jego interesie było to, co było w interesie prezydenta, który go powołał...
"dogmatyczne przywiązanie McCaina do wolnorynkowej ideologii musiało ostatecznie przesądzić o jego porażce."
Ciekawe twierdzenie. Niby jak bodaj najbardziej liberalny (w znaczeniu amerykańskim) Republikanin był niby dogmatycznym wolnorynkowcem? Tym, że stwierdził rzecz oczywistą: po pierwsze, zahamować bezrobocie, utrzymać małą przedsiębiorczość. Nie znam ludzi, którzy bezpośrednio dostaliby pracę od biednego, któremu obniżono podatki. Obama zaproponował, i słusznie, obniżkę dla biedniejszych, ale zapomniał, że biznesowi - przede wszystkim najmniejszemu, bo bogacze płacą raczej podatki w rajach podatkowych, trzeba także dać impuls.
McCain przegrał nie przez to, że był bądź nie był prawdziwym Republikaninem (rzeczywiście, gdyby szedł w środek sceny - pewnie by i wygrał, jak prognozował pan Wołejko). Przegrał, bo administracja Busha sprzeniewierzyła się ideom republikańskim: przede wszystkim przez rozrost wydatków publicznych.
"Warto zwrócić uwagę na to, że tylko w latach 1996-1998 aż 41 amerykańskich firm nie tylko nie płaciło żadnych podatków do budżetu federalnego, ale jeszcze otrzymało zwrot pieniędzy od rządu w wysokości 3,2 miliarda dolarów, pomimo że osiągnęły one zysk wynoszący 25,8 miliarda dolarów."
Warto zwrócić uwagę, że wówczas urzędu prezydenta nie sprawował członek Partii Republikańskiej, tylko Demokrata - osoba popierająca dziś Baracka Obamę, który to otoczył się w dużej mierze doradcami z gabinetu Clintona.