Szczerze mówiąc, to właśnie na trzecią część przygód pana Oceana czekam najmniej. O ile pierwsza część była wysmakowana i z humorem, zachowała styl dawnych filmów tego typu, to w drugiej człowiek się gubi i ginie pod natłokiem intryg, fajerwerków i miejsc, w których cała akcja się odgrywa. No cóż, już przed premierą gazety się rozpisywały, że plan...
Szczerze mówiąc, to właśnie na trzecią część przygód pana Oceana czekam najmniej. O ile pierwsza część była wysmakowana i z humorem, zachowała styl dawnych filmów tego typu, to w drugiej człowiek się gubi i ginie pod natłokiem intryg, fajerwerków i miejsc, w których cała akcja się odgrywa. No cóż, już przed premierą gazety się rozpisywały, że plan "Ocean's Twelve" to jedna wielka impreza i sequel jest tylko pretekstem do objazdu po europejskich stolicach. Jakie będzie "Thirteen", zobaczymy.
Czekam natomiast z utęsknieniem na "Piratów" i "Shreka". Owszem, komercja. Ale dobra. Nie mam nic przeciwko kręceniom kolejnych części, jeśli widz się na nich dobrze bawi i ciągle zaskakują świeżością. Gdyby nie Depp, nie byłoby cyklu o Sparrowie i jego kompanach - to ten aktor przeforsował swoją wizję postaci, ratując produkcję przed staniem się kolejnym familijnym filmikiem na niedzielne przedpołudnie. Obawiam się jednak, że czwarta część to już za wiele i jeśli nie okaże się dobra, jeden z moich ulubionych aktorów odmówi.
"Shrek" natomiast bawi nieustannie. Znam pierwszą część na pamięć, a i tak zwijam się ze śmiechu oglądając ją. Jeśli tylko Wierzbięta nie stracił swojej świeżości i błyskotliwości, szykuje się kolejny świetny film animowany na który zawitam do kina nie raz i nie dwa.
Tak więc maj szykuje się kinowo.
Pozdrawiam