Droga "Wiedni"! Napisałam w moim artykule, że symbolem bulimiczek jest czerwona wstążeczka, ponieważ z taką informacją spotkałam się na blogach typu pro-ana. Za powyższy błąd przepraszam, ale wynika on z tego, że same zainteresowane pro-aną też są czasem niedoinformowane bądź zdezorientowane. Nie zmienia to faktu, że moim (jak i wielu innych osób) zdaniem...
Droga "Wiedni"! Napisałam w moim artykule, że symbolem bulimiczek jest czerwona wstążeczka, ponieważ z taką informacją spotkałam się na blogach typu pro-ana. Za powyższy błąd przepraszam, ale wynika on z tego, że same zainteresowane pro-aną też są czasem niedoinformowane bądź zdezorientowane. Nie zmienia to faktu, że moim (jak i wielu innych osób) zdaniem nawoływanie dziewczyn do katorżniczego odchudzania się jest problemem, z którym trzeba walczyć.
Wiedni skoro wiesz (podobnie jak "joker"), jak strasznie jest w szpitalach i jak okropny jest proces leczenie anoreksji, to zastanów się, czy rzeczywiście warto jest namawiać (drogą internetową lub inną) pozostałe- jeszcze zdrowe- dziewczyny do wyniszczania swojego organizmu.
Mój artykuł nie miał na celu potępiania założycielek stron i blogów typu "pro-ana", ponieważ wiem, że są to osoby dotknięte poważnymi problemami, jakimi są brak samoakceptacji czy zaburzenia żywienia. A takich osób nie można potępiać, można im tylko współczuć.
W moim tekście chciałam jedynie zaznaczyć problem, tak by jak najwięcej osób się nim zainteresowało. Chyba się udało. Mogę tylko sobie jak i innym życzyć, że coraz więcej dziewczyn będzie chciało się zgłaszać po pomoc do prawdziwie bliskich osób i zauważą, że wirtualni przyjaciele zafascynowani chudością i wystającymi kośćmi mogą im tylko przysporzyć problemów.