"Oglądamy więc festiwal pomówień, kłótni, przepychanek, połajanek z których nic konstruktywnego narodzić się nie może."
Demokratyczna polityka polega m. in na ciągłym sporze który relacjonują , w poważny albo sensacyjno bulwarowy sposób, wolne media.
Pani Stefania , tak jak wielu ludzi, w widoczny, ale pewnie podświadomy sposób, tęskni za jednością z...
"Oglądamy więc festiwal pomówień, kłótni, przepychanek, połajanek z których nic konstruktywnego narodzić się nie może."
Demokratyczna polityka polega m. in na ciągłym sporze który relacjonują , w poważny albo sensacyjno bulwarowy sposób, wolne media.
Pani Stefania , tak jak wielu ludzi, w widoczny, ale pewnie podświadomy sposób, tęskni za jednością z małym marginesem koncesjonowanej krytyki i to pod warunkiem jaj "konstruktywności".
Nie jest to wyłącznie tęsknota za czystym PRLem. Jednośc medialna i polityczna oraz dopuszczanie do dyskursu publicznego jedynie "konstruktywej krytyki" widoczna była , jako zjawisko mniej wyraźne niz za czasów komuny, przez bardzo wiele lat po 89 roku. Wszystkich wychylających się marginalizowano i przypinano im łate "oszołomów", wykazujących znamiona obłedu, lub konsekwentnie zmilczano. Nikt nie śmiał podejmować z nimi poważnej dyskusji. Sankcja za to była czasem gorsza niż wyrok karny - ostracyzm.