U mnie w mieście, rok temu, też była taka sytuacja. Większość szkół próbne matury rozpoczynała o 9, a tylko jedna o 11. W związku z tym, uczniowie tej 'wyjatkowej szkoły' mieli pytania praktycznie ze wszystkich trzech próbnych egzaminów. Ale co z tego? Co z tego, że otrzymali lepsze wyniki niż uczniowie pozostałych szkół? Co z tego, że mieliby mieć lepsze...
U mnie w mieście, rok temu, też była taka sytuacja. Większość szkół próbne matury rozpoczynała o 9, a tylko jedna o 11. W związku z tym, uczniowie tej 'wyjatkowej szkoły' mieli pytania praktycznie ze wszystkich trzech próbnych egzaminów. Ale co z tego? Co z tego, że otrzymali lepsze wyniki niż uczniowie pozostałych szkół? Co z tego, że mieliby mieć lepsze oceny cząstkowe/semestralne? Próbna matura ma pokazać ile NAPRAWDĘ się umie, a nie ile potrafi się ściagnąć. Uczniowie, którzy piszą taką maturę z gotowcami sami sobie robią krzywdę. Teraz udało im się ściągnąć, w maju niestety już tak nie będzie. Ale oczywiście będzie wielkie zdziwienie, że próbną zdali, a normalnej nie. Co do ocen, to tym bardziej nie rozumiem problemu. Przecież większość uczelni przyjmuje na podsatwie wyników z nowej matury, a nie ocen/ pasków/ książeczek, które się dostało w nagrodę 'za wzorowe zachowanie i bardzo dobre wyniki w nauce'. Osobiście znam ludzi, którzy ledwo zdawali w liceum, a teraz studiuja najbardziej oblegane kierunki na najlepszych uczelniach w kraju.