1. Przeczytam.
2. Pani Aniu, w 100% nie będziemy wiedzieć, kiedy umrzemy. Jeżeli nawet Pani ktoś powie, że umrze rodząc pociechę, może się mylić: przezyje i Pani i dziecko, i może być tak, że nie przezyje ani Pani, ani dziecko. Może przeżyć tylko dziecko czy tylko Pani.
3. Dokąd sama nie miałam dziecka, nie miałam tej świadomości. Dzisiaj wiem:...
1. Przeczytam.
2. Pani Aniu, w 100% nie będziemy wiedzieć, kiedy umrzemy. Jeżeli nawet Pani ktoś powie, że umrze rodząc pociechę, może się mylić: przezyje i Pani i dziecko, i może być tak, że nie przezyje ani Pani, ani dziecko. Może przeżyć tylko dziecko czy tylko Pani.
3. Dokąd sama nie miałam dziecka, nie miałam tej świadomości. Dzisiaj wiem: jeśli zaistniałaby taka potrzeba, w każdym momencie oddam swoje życie za życie swojego syna: bez żalu, z radością, że mogę mu pomóc. A ponieważ i ja, i Pani o tym już wiemy, nie mamy prawa wmawiać matkom "in spe", że one to lepiej, aby z powodu... nie rodziły.
4. W naszej religii najświętsza tajemnica mówi o wielkości przyjęcia dziecka: Jezusa. Maryja jest dla katolików wzorem kobiecej doskonałości, która polegała przede wszystkim na decyzji - wbrew możliwości ukamienowowania - na słynnym "fiat" - tak w momencie Zwiastowania. W TYM NAJSŁAWNIEJSZYM "TAK" UKRYTA JEST TAJEMNICA NASZEGO ZBAWIENIA. Dzięki temu "tak" mamy zostać zbawieni. Kobieta nie zrealizuje się w swej kobiecości, a mężczyzna w męskości, jeśli zamiast tej akceptacji padnie "nie". Moim zdaniem: nawet jeśli są niewierzący, bo prawda o nas jako kobietach i mężczyznach jest wpisana w nasze człowieczeństwo. A swoją drogą, czy nie okaże się, że i Pani uważa się za katoliczkę - mimo że tej elementarnej prawdy naszej wiary w pełni nie dostrzega?
5. Dlaczego to Pani ma decydować, kiedy zaistniał w Pani łonie człowiek? Przyjęcie z pokorą faktu , że od początku - już w zapłodnionej komórce jest informacja o całym człowieku (kolorze oczu, skłonnościach, płci itd.) wprowadza ład i wyznacza naturalne - także i dla ekologów - granice Pani praw i praw Pani dziecka.
6. Sądzę, że tak dużo szkody robią piszący, bo niewiele liznęli filozofii. (Proszę nie gniewać się za to stwierdzenie). W sferze zagadnień etycznych poruszają się jak dzieci we mgle, a jednocześnie mają olbrzymi wpływ na innych, a przecież wybór między aborcja a urodzeniem wpisuje się w szerokie spectrum zagadnień dotyczących naszych ludzkich postaw wobec wartości. Inny człowiek jest dla nas wyzwaniem. Powinniśmy go miłować dla niego samego, pragnąć jego najwyższego dobra. I dopiero w takim kontekście zastanawiać się, jak owo dobro zapewnić. Elementarnym darem dla innego, naszą najbardziej prymitywną powinnością wobec człowieka jest uszanowanie jego prawa do życia.
7. W każdej kulturze urodzona byłabym poddana systemowi norm etycznych: takich lub innych. Aby czuć się człowiekiem, musiałabym je szanować: mówię o normach niosących dobro. Lekceważąc te normy, niszczymy własne człowieczeństwo. Dlatego sądzę, że - nakłaniajac innych do niegodnych człowieka wyborów, wskazując niegodne możliwości czy choćby nie wspierając w najtrudniejszych chwilach - nie miłujemy.