Artykuł bardzo tendencyjny. To wielkie uproszczenie mówić, że młodzi ludzie zamiast do biblioteki pójdą na "Orlik". Prawda jest taka, że każdy pójdzie gdzie będzie chciał - jeden tu, drugi tam, a trzeci i tu i tu.
Nadmiar sportowców nam raczej nie grozi. Podam przykład: W Polsce piłkę ręczną uprawia 18 tysięcy zawodników. W Niemczech 800...
Artykuł bardzo tendencyjny. To wielkie uproszczenie mówić, że młodzi ludzie zamiast do biblioteki pójdą na "Orlik". Prawda jest taka, że każdy pójdzie gdzie będzie chciał - jeden tu, drugi tam, a trzeci i tu i tu.
Nadmiar sportowców nam raczej nie grozi. Podam przykład: W Polsce piłkę ręczną uprawia 18 tysięcy zawodników. W Niemczech 800 tys., a we Francji 500. Myślę, że w wielu dyscyplinach również jesteśmy daleko za innymi krajami jeżeli chodzi o profesjonalne uprawianie sportu.
Jeżeli chodzi o biblioteki to dla przykładu w moim mieście zbiory są bardzo liczne i różnorodne. Można znaleźć nawet najnowsze książki (te wydane w ostatnich latach), a w tym zbiory często interesujące młodzież tzn. fantasy, sci-fi.
Natomiast innym problemem jest mała poczytność książek w naszym społeczeństwie. Książka wymaga poświęcenia jej czasu, książki nie czyta się w parę minut. Mało czytamy, bo jedną z głównych chorób naszej cywilizacji stał się pośpiech. Poza tym sądzę, że młody człowiek chętniej wejdzie na Facebooka lub poserfuje po Internecie zamiast wziąć książkę czy też iść na "Orlik". Do niedawna mówiło się o problemie, że dzieciaki wolą spędzać czas przed "kompem" zamiast ruszyć się na podwórko i pograć w piłkę.
Ważnym problemem , na który powinno się spojrzeć jest podatek VAT (7%), który ma zostać wprowadzony w styczniu 2011 na książki. Jak pokazują badania w Szwecji wzrost podatku jest wprost proporcjonalny to procentu spadku czytelnictwa. Gdy natomiast obniżono podatek to równie proporcjonalnie czytelnictwo skoczyło do góry. W tym kierunku powinny isc działania rządu, aby ludzie sięgali po książki. Natomiast argument "Orlików" moim zdaniem nie trafiony. Droga zwiększania zainteresowania ludzi kulturą jest zupełnie inna - problem leży gdzie indziej. Między innymi szukałbym jej tym tropem: "Szkoły nie stawiają na indywidualny rozwój każdego ucznia, ale wpojenie mu w głowę narzuconego programu nauczania.".
Pozdrawiam serdecznie,
Michał