No cóż, jeśli ktoś wybiera studia dzienne, bo sądzi, że tam się WIĘCEJ nauczy, to chyba raczej nie chodzi mu o "nie przemęczanie się". Trzeba więc, Klaro, wziąć pod uwagę, że tekst jest napisany z lekkim przymrużeniem oka.
Nie sądzę, żeby wynikało z niego przesłanie - życie jest ciężkie, więc po co się męczyć? Nie idźmy w ogóle na studia.
Chodzi raczej...
No cóż, jeśli ktoś wybiera studia dzienne, bo sądzi, że tam się WIĘCEJ nauczy, to chyba raczej nie chodzi mu o "nie przemęczanie się". Trzeba więc, Klaro, wziąć pod uwagę, że tekst jest napisany z lekkim przymrużeniem oka.
Nie sądzę, żeby wynikało z niego przesłanie - życie jest ciężkie, więc po co się męczyć? Nie idźmy w ogóle na studia.
Chodzi raczej o rozpoczęcie dyskusji o tym, jak radzi sobie student w Polsce (w tym przypadku - w Krakowie). Bo że radzi sobie nieźle, to jest jasne. Ograniczenie wydatków nie jest takie trudne, wszystko da się zrobić.
Ja bym powiedziała, że tekst jest jednak, mimo wszystko, optymistyczny - oczywiście moim, autora, zdaniem. :)
A że w Warszawie jeszcze drożej - cóż, stolica. ;)