Święto dla ateisty nie oznacza nieróbstwa (jak dla katolików, kórzy np. domagają się ustanowenia święta trzech legendarnych magików z Persji! - jako dnia wolnego od pracy tak!!!). Dla mnie to nieco smutny dzień zadumy z jednej strony, z drugiej wesoły - że żyję w czasach, kiedy mogą mówić, to co myślę...
Dlaczego 30 marca? Dl;atyego, ze tego dnia 1689...
Święto dla ateisty nie oznacza nieróbstwa (jak dla katolików, kórzy np. domagają się ustanowenia święta trzech legendarnych magików z Persji! - jako dnia wolnego od pracy tak!!!). Dla mnie to nieco smutny dzień zadumy z jednej strony, z drugiej wesoły - że żyję w czasach, kiedy mogą mówić, to co myślę...
Dlaczego 30 marca? Dl;atyego, ze tego dnia 1689 r. został zamordowany za krytyczne myślenie o religii i boguex-jezuita Kazimierz Łyszczyński, który napisał traktat "O nieistnieniu boga". Łyszczyński był dość majętnym człowiekiem. Z przekazów historycznych wiemy, że bezpośrednią przyczyną oskarżenia były... pieniądze. Łyszczyński pożyczył bowiem, jak mówi jedno ze źródeł historycznych „sto tysięcy fortun" sąsiadowi Janowi Kazimierzowi Brzosce, który był według jednych źródeł — stolnikiem bracławskim, a według innych — łowczym brzeskim. Kiedy zbliżał się termin zwrotu pożyczki, Brzoska, by nie oddawać pieniędzy wpadł na pomysł, by wykraść ateistyczny rękopis i książkę z rękopiśmiennymi uwagami na marginesach Łyszczyńskiego. Na podstawie tych materiałów napisał donos na Łyszczyńskiego. W świetle obowiązujących wówczas praw donosiciel otrzymywał część majątku skazanego. Brzoska mógł więc skorzystać podwójnie - nie dość, że nie musiałby zwrócić Łyszczyńskiemu długo, to do tego mógłby otrzymać połowę jego majątku!
Nie wiemy dokładnie, komu Brzoska wręczył napisany przez siebie donos. Wiemy tylko, że pod koniec 1687 r. wojewoda wileński, Kazimierz Jan Sapieha (wojewoda w latach 1682-1712), wtrącił Łyszczyńskiego do więzienia, przekazując jego sprawę sądowi kościelnemu. W ten sposób Łyszczyński znalazł się w więzieniu kościelnym biskupa wileńskiego, którym był wówczas Konstanty Kazimierz Brzostowski (1644-1722). Później Brzoska pojawił się na procesie Łyszczyńskiego w Warszawie, gdzie potwierdził przysięgą złożony donos. Za to jednak, co zrobił, nie zyskał sławy, ale odnoszono się do niego z pogardą.