Paulino szanowna, artykuł rzeczywiście potrzebny, ale klasę dziennikarza ocenia się po pytaniach, jakie zadaje (moim idolem jest red. Łasiczka z radia Tok FM). Jako młoda osoba, masz szanse na rozwinięcie swojego talentu, ale na razie widzę, że nie dostrzegasz pewnych rzeczy.
Kim jest Twoja rozmówczyni? Jakąś Twoją koleżanką czy przypadkowo spotkaną...
Paulino szanowna, artykuł rzeczywiście potrzebny, ale klasę dziennikarza ocenia się po pytaniach, jakie zadaje (moim idolem jest red. Łasiczka z radia Tok FM). Jako młoda osoba, masz szanse na rozwinięcie swojego talentu, ale na razie widzę, że nie dostrzegasz pewnych rzeczy.
Kim jest Twoja rozmówczyni? Jakąś Twoją koleżanką czy przypadkowo spotkaną osobą? Tak czy inaczej, najlepiej chyba widzisz, że jest osobą wymagającą pomocy. Rozmowa i co dalej? Tylko "Życzę powodzenia"?
W tym, co mówi "Chuda" widać pewien schemat. Sam wpadłem w taką pułapkę "samozaprogramowania" i do dzisiaj częściowo w głowie pozostało. To bardzo charakterystyczne: na każde pytanie - a przynajmniej takie, jakiego się spodziewa - ma gotową odpowiedź, oczywiście zawierającą sformułowania, jak gdyby, "z tej samej listy", na zasadzie "a teraz twojego monologu rozdział 19: czy byłaś u psychologa?". Widać to naprawdę wyraźnie:
"Nie ma żadnych specjalistów, którzy pomogą nam, motylkom"
"Myślisz, że któryś przeciętny obywatel tego miasta się ze mną umówi? Z tą anorektyczką, której nie ma za co złapać?"
"Pamiętaj, że zawsze mogę uszczęśliwić dzieci z domu dziecka"
"ulubiona dieta? Trzy łyżki powietrza. A tak na serio.. w sumie to było na poważnie"
Druga sprawa to fakt, że w takim myśleniu "pomogły" jej na pewno utknąć "rady" innych osób. Widać, że rodzina działała zbyt mało radykalnie - pozwolili jej wyjść ze szpitala, ograniczyli się do głupich, pustych słów. Nie można mówić po prostu "weź się w garść" - właśnie problem polega na niemożności wyrwania się z nałogu ("Wiesz jakie to wspaniałe uczucie"). Albo: "zacznij jeść, bo jak nie, to żaden facet cię nie zechce".
Bardzo charakterystyczny jest "ekshibicjonizm" - opowiada o szczegółach, bo wie, że i tak jej nic nie pomoże. Zupełnie jak w tym serialu - np.sceny "strzelania w żyłę" w prawie każdym odcinku o narkomanach, a bulimiczka pozwalała się filmować podczas wymiotowania do torby na śmieci: http://www.aetv.com/intervention/index.jsp
Zresztą polecam bardzo ten serial, prezentuje żywe przykłady wyrwania ludzi z nałogów (niestety, nie zawsze udane). Fakt, że serial jest trochę "naciągany", bo bohaterowie umieszczani są w najlepszych, luksusowych pięknie położonych ośrodkach, ale warto zobaczyć sam moment: "Jak mogliście? Wrobiliście mnie, nie zgadzam się na leczenie!" Jednocześnie osoba, która przez cały program opowiada o swoim przypadku, gdy dostaje szansę, nagle zaczyna protestować, że żadnego problemu nie ma. Tyle że niekoniecznie jest w stanie umożliwiającym trzeźwe myślenie.