Nie wydaje mi się, by wolno było nazywać jakąkolwiek tradycję czy kulturę wynaturzeniem. Edukacja - owszem, niech będzie, niech zmienia, ale powoli. Nie możemy na siłę pokazywać jakie praktyki są słuszne, a jakie nie. Aborcja też powoduje powikłania psychiczne u kobiety, dokonana w niewłaściwych warunkach kończy się często infekcjami no i bądź co bądź...
Nie wydaje mi się, by wolno było nazywać jakąkolwiek tradycję czy kulturę wynaturzeniem. Edukacja - owszem, niech będzie, niech zmienia, ale powoli. Nie możemy na siłę pokazywać jakie praktyki są słuszne, a jakie nie. Aborcja też powoduje powikłania psychiczne u kobiety, dokonana w niewłaściwych warunkach kończy się często infekcjami no i bądź co bądź zabija się człowieka. I o to walczymy my, ludzie cywilizowani, bo takie jest prawo do wolnego wyboru. To czemu mamy zabraniać wycinać afrykańskim kobietom łechtaczki - to także ma znaczenie kulturowe, ma pozbawić je najmniejszego podobieństwa do mężczyzn (przynajmniej tak twierdzi część antropologów badających tamte kultury). W tych samych plemieniach zreszta działa to najczęściej w dwie strony - kobietom wycina się łechtaczki a mężczyznom brodawki sutkowe. Kultura pozostanie kulturą. Edukujmy innych, pokazujmy, dzielmy się osiągnięciami, ale nie nazywajmy barbarzyńcą kogoś kto trzyma się własnej tradycji.