a więc zaczęło się, haha (Incipit znaczy: zaczyna się; była to formułka, którą benedyktyni umieszczali na początku przepisywanych przez siebie rękopisów - uwaga adresowana do tych, którzy zlecili napisanie swoich prac dyplomowych).
Szanowny Panie!
rynek prac naukowych (jak świat światem) był otwartym rynkiem handlowym. Nie ma znaczenia czy był on...
a więc zaczęło się, haha (Incipit znaczy: zaczyna się; była to formułka, którą benedyktyni umieszczali na początku przepisywanych przez siebie rękopisów - uwaga adresowana do tych, którzy zlecili napisanie swoich prac dyplomowych).
Szanowny Panie!
rynek prac naukowych (jak świat światem) był otwartym rynkiem handlowym. Nie ma znaczenia czy był on realizowany poprzez korepetycje, pomoc w pisaniu prac czy też całkowite pisanie prac za innych. Społeczny podział pracy jest tu realizowany jak nigdzie indziej. Ja piszę, inkasuję pensję; student broni pracę, która jest mu potrzebna jedynie w celu uzyskania dyplomu. Ten bowiem daje mu szansę poprawy sytuacji życiowej.
Niezbyt wiele znam osób, które w praktyczny sposób wykorzystują wiedzę nabytą podczas studiów humanistycznych w codziennym, zawodowym życiu. Inaczej ma się oczywiście rzecz z lekarzami czy inżynierami. Wróćmy jednak do "humanistów", bo to im pomagam w pisaniu prac. Socjolog, pedagog, filozof, historyk czy politolog nie staje się sprawny zawodowo, tylko dlatego, że napisał jakąkolwiek pracę zawodową. Podstawą jego sukcesów jest intelekt i wiedza, a nie dorobek publicystyczny. Życie w ostatnich 20 latach nie jest łatwe. Młodzi ludzie MUSZĄ wylegitymować się dyplomem wyższej uczelni. Ażeby móc studiować, muszą pracować - studia bowiem, jak Pan wie, kosztują. Połączenie pracy zarobkowej i nauki nie jest proste. Stąd rozszerzający się rynek na usługi "najemnych pisarczyków". A skoro już taki rynek istnieje, to ja z tego korzystam. A robię to ponieważ: 1. jestem leniwy; 2. nie potrafię wykonywać żadnej pożytecznej pracy (kopanie, młotkowanie, spawanie, stemplowanie); 3. lubię pomagać ludziom; 4. pisanie sprawia mi przyjemność; 5. nie wyobrażam sobie pracy pod kierownictwem ludzi, którym napisałem prace dyplomowe.
Podsumowując: wybieram oszustwo, połączone wszakże z wdzięcznością licznej grypy absolwentów.
Gotów byłbym jednak nawrócić się na drogę cnoty, gdybym znalazł zatrudnienie, w zawodzie zbliżonym do mojego wykształcenia (historia, filozofia, politologia). Niestety, Urząd Pracy miał mi wczoraj do zaproponowania pracę pomocnika murarza oraz pomocy kuchennej. Przyznam ze wstydem, że sił do noszenia cegieł nie mam (skończyłem niedawno 55 lat), kartofle obieram "w kostkę", zmywam zaś jedynie się.
Zmywam się zatem, życząc Panu miłego dnia:)
Explicit - i znów wytłumaczenie dla przyszłych dyplomantów - kończy sie:)