Zaloguj
Zarejestruj się
Zaloguj przez Facebook
Kanały RSS
Wszystkie wiadomości
Wydarzenia
Kultura
Cywilizacja
Styl życia
Sport
Portfel
Moje Trzy Grosze
MMS
2010-08-23 15:31:34
Bardzo ciekawe. Jestem zainteresowanym. W moim przypadku może być tak, że będę np. na 20:00
2010-08-10 22:03:47
Skąd pomysł, że Bóg stworzył ateistę, a nie deistę, czy teistę?
2010-01-31 14:51:22
Wszystko opiera się o interpretację wydarzeń. Konflikt między wypowiadającymi pojawia się, gdy brakuje dystansu do twierdzeń. Czy Bóg może ukarać niewinnych ludzi za działania jednostek w imię zła? Pewnie, czemu by nie. W Starym testamencie, zawinili władcy Egiptu polegli zatopieni przez morze żołnierze wykonujący rozkazy. Czy Bóg zawsze chce dobra? Pewnie tak. Jeżeli myśli odwrotnie, to albo "poznał" prawdę albo jest przyszłym pacjentem przychodni psychiatrycznej. Czy Bóg przemawia przez wydarzenia? Pismo Święte jest pełne Bożych interwencji w działanie człowieka. Z tym się zgadzamy, bo było to dawno i mamy do tego dystans. Czy jesteśmy skłonni przyjąć, że zniszczenie Haiti to dzieło Boga, czy jesteśmy skłonni przyjąć, że Auschwitz to kara Boga na żydach? Nie, ponieważ nie zgadza się to z naszym wyobrażeniem o Bogu, przecież Bóg nie może być tak okrutny (wydaje się, że jest sadystą). Po drugie, za bardzo jesteśmy w to zaangażowani. Po trzecie, problem uznania, że Bóg jest odpowiedzialny za Haiti i Auschwitz wynika z teorii podawanej przez Kościół, że człowiek ma wolną wolę. Tylko, że jednocześnie twierdzi się, że światem kieruje Boża opatrzność, czyli czynnik nieliczący się z chceniem człowieka.
2010-01-26 18:23:51
może i Rafał Tryścień??
2010-01-13 02:00:21
http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=U2CmTYsQMMk&feature=related
2010-01-08 23:59:25
Podobnie jak spotkania Taize mają charakter ekumeniczny. Jak się wydaje, istotniejsze tam są wartości, które kształtują wiarę, nadzieję i miłość. Prawda także jest ważne, ale nie do końca w aspekcie dyskursywnym.
2010-01-07 21:57:19
Aby młodzież umiała posługiwać się nowoczesnymi środkami masowego przekazu dla rozwoju osobistego i służby społeczeństwu. Tak brzmi intencja ogólna jaką ogłosił Benedykt XVI na styczeń 2010 roku. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/papiez_podal_intencje_modlitw_na_styczen_121147.html Papież Benedykt XVI na styczeń przewidział modlitwę w intencji mediów, zwłaszcza w intencji młodych, którzy z nich korzystają, ale tych, którzy je wszelkimi sposobami tworzą. Pragnę poświęcić temat "uduchowione"media tej sprawie. Jak rozumieć i jak wcielić w życie zalecenie papieża. Czy trzeba w ogóle nad nim się rozwodzić? Muszę przyznać, że temat może znacznie bardziej nadawałby się do rozważenie w ramach etyki mediów, która powinna być znana, to jednak przypomina o tym nie filozof, nie etyk, a teolog i może rzeczywiście ma ku temu powód. Pierwsza rzecz, bardzo istotna, to jak w praktyce dziennikarskiej realizować zalecenie umiejętnego posługiwania się mediami dla dobra osobistego i społecznego? O co może chodzić papieżowi, czy może on widzieć jakieś minusy współczesnych mediów, skoro nawołuje do uczenia posługiwania się nimi?
2010-01-06 02:27:20
"wiekiem neurotyzmu (to oczywiście moja refleksja), a obecnie coraz większym problemem jest depresja?" Odnoście neurotyzmu Karen Horney napisała książę "Neurotyczna osobowość naszych czasów", którą polecam.
2010-01-06 02:04:14
Od religii się nie ucieknie. Chcą nie chcąc ona zawsze była, jest i będzie. Nigdy nie będzie kraju, miejsca całkowicie "wyczyszczonego" z religii jakiejkolwiek. Święto Świateł, z Włoch, to tylko zamiana jednego innym. Powiedzmy jeszcze inaczej. Religia jest niewygodna. Jeżeli Jung powie, że brak religijności u ludzi skutkuje zaburzeniami w sferze psychicznej, to jak wyjaśnić, że w XX został nazwany wiekiem neurotyzmu (to oczywiście moja refleksja), a obecnie coraz większym problemem jest depresja? Czy depresja nie stanowi przejścia na "poziom" wyżej w destrukcji psychiki? Odpowiedzią na to pytanie może być zwrócenie uwagi, ze ludzie coraz bardziej opuszczają kościoły, świątynie. Jeżeli to, co mówi Jung jest prawdą, to znaczy, że ludzie stawiają sobie nowego boga - konsumpcjonizm (piszę właśnie to, ponieważ tak obecnie się mówi - powszechnie - może to i prawda. Znacznie więcej osób można znaleźć w niedzielę w supermarkecie niż w kościele). Takie postępowanie prowadzi do autodestrukcji. Wracając, religia jest niebezpieczna, ponieważ wymaga. Mówi o uszanowaniu niedzieli i o odpoczynku, chodzeniu co niedzielę do Kościoła, szanowania ludzi. A to nie jest łatwe. Żeby pójść do Kościoła i odpocząć w niedzielę mogę stracić "cenne" pieniądze, żeby szanować ludzi moja firma może nie mieć takich dochodów jak dotychczas, w końcu sprzedawanie np. ubezpieczeń wiąże się ze "wciskaniem" i "wyciąganiem" pieniędzy, a liczę się tylko ja, bo będę miał z tego prowizję.
2010-01-06 01:53:34
Rezygnacja z religii w szkole, zostawienie miejsc publicznych bez odniesienia do sacrum, a przez to do wartości jakie dany symbol sakralny reprezentuje, prowadzi do tego, co ma miejsce we Włoszech. Tam, zabrania się zakładania gwiazdek na choince, ponieważ kojarzą się z Chrystusem, znosi się święto Bożego Narodzenia, a wprowadza się Święto Świateł - pisałem o tym na W24. Skąd się to bierze? Czy nazwiesz to postępowaniem w myśl tolerancji religijnej, czy też idiotyzmem. Dla mnie to konsekwencji laicyzacji, która w niedługim czasie może i zwita do nas. Poza tym, trójka licealistów, która żądała zniesienia z ich szkoły wszystkich krzyży, bo obraża ich uczucia religijne, to wyraz mądrości czy niedokształcenia w kwestiach religijnych, światopoglądowych?
2010-01-06 01:47:35
Droga Kasiu, aby przystąpić do odpowiadania na Twoje uwagi, zacznę od krótkiej dygresji, które niewątpliwie pomoże nam w porozumieniu, a jak nie, to przynajmniej rozjaśni naszą dyskusję. Zatem, jak zapewne wiesz, filozofia analityczna powstała w odpowiedzi na problemy, z jakimi boryka się filozofia od początków swojego istnienia. Zagadnienie Boga, nieśmiertelności duszy, tudzież każde inne wymagały posługiwania się językiem. Jak zauważył już nowożytny filozof, Francis Bacon, język może być źródłem zaciemniania problemów, które takimi w swojej istocie być nie muszą – to okryte złą sławą „idole rynku”. Toteż i w tym, m. in. celu powstała filozofia analityczna. Jej zadaniem, poza wyrugowaniem metafizyki, jest ujaśnić i rozwiązać stare problemy z użyciem nowych metod – np. analizy semantycznej wyrażeń językowych, czyli określenie jakie jest znaczenie słów i co jest ich desygnatem (przedmiotem, do którego się odnoszą). W naszej dyskusji brakuje ładu pojęciowego. Dlatego na użytek tej dyskusji, umówmy się, co znaczą poszczególne słowa, którymi się posługujemy, gdyż widzę, że przypisujemy im różne znaczenia, a przez to nie dochodzimy do żadnych konkluzji. Napisałaś, że jestem ateistą, w odniesieniu do Jowisza, Zeusa itp. Otóż w żadnym wypadku. Ateista, to osoba, która zaprzecza istnieniu jakichkolwiek bóstw. „A” – to negacja dodawana w grece do wyrażeń; „theos” to bóg. („A – theos”, to dosłownie – „nie – bóg”). Zatem, przekładając na określone stanowisko z jakim kojarzymy wyraz ateista, „A – theos” znaczyłoby, że jest to pogląd, który wyklucza istnienie bogów, Boga (bóstwo=bóg – tak przyjmuję w tym miejscu, gdyż nie widzę różnicy między bóstwem a bogami, z małej litery, żadnej różnicy, chyba że takowa istnieje, a ja jej nie znam). Toteż, biorący od „A – theos” swój początek wyraz ateista, ma znaczyć, że osoba x nie uznaje żadnego y, któremu przypisuje cechy uznawane za boskie. Wobec tego, wyznawcy Hinduizmu, jeżeli wyznają jakieś coś, któremu przypisują cechy boskie, takie jak je określa nasza kultura, nie są dla mnie ateistami. Także i ja, wyznający jedynego Boga, nie mogę być dla antycznego Greka, wyznawcy Zeusa, ateistą, ponieważ uznaję istnienie jakiegoś bóstwa. > Możliwe, że nazywając ateistami członków partii antyklerykalnej i antykościelnej właśnie obraziłeś ich uczucia religijne na innym polu. Tu nie widzę podstawy, aby wyciągnąć taki wniosek. Czy możesz podać fragment z mojego postu? Pisząc, że „konstytucja ma za zadanie chronić obywateli przed naruszaniem ich praw i wolności przez państwo. Jest tworzona przez ludzi, dla wszystkich ludzie”, zgadzam się. Niemniej jednak, chcę wskazać na fakt, który prawdopodobnie również potwierdzisz po moim uargumentowaniu. Mimo iż państwo ma stanowić dobro wspólne wszystkich obywateli, to jednak nie państwo ustanawia Konstytucję, ale ludzi w imieniu państwa. Zatem zdani jesteśmy na wolę ludzi, którzy działają w imię państwa, a nie państwa samego w sobie, jako bytu istniejącego samodzielnie. Dlaczego są krzyże w szkołach? Bo najwidoczniej tak postanowili ludzie, którzy działają jako urzędnicy państwowi i zawieszają je w szkołach. Dlaczego w instytucie, w którym studiuję nie ma krzyży, a osobiście bym chciał? Bo państwo tak postanowiło poprzez osoby, które niejako stanowią „państwo” i ich tam nie umieściły. Bardzo bym chciał aby w moim instytucie był chociaż jeden krzyż, ale go tam nie ma. Dlaczego, przecież mam swoje prawa? No właśnie, nie wieszanie krzyży jest łamaniem praw także tych, którzy chcieliby aby on tam, np. w szkołach były. Dlaczego tak jest? Ponieważ państwo, jako oaza dobra i realizacji praw wszystkich obywateli to utopia. Państwo to określeni ludzi realizujący swoje myśli i postawy dzięki prawu, jakie uzyskują dzięki społecznemu wyborowi do reprezentowania woli wyborców. Dlatego jest tyle partii, ponieważ jedna niespełna życzeń wszystkich ludzi i tym samym ukazuje, że państwo nie może realizować praw zapisanych w Konstytucji. >Wiele osób związanych z Kościołem jest przeciwnych nauczaniu religii w szkołach. Mają swoje powody, mądre. Czy przemawia przez nich ateizm? Może nie ateizm, a niezrozumienie znaczenia nauczania religii w szkole. Żyjemy w kulturze, która uczy – żyj jak chcesz, masz do tego prawo. Tak, tylko że dzięki temu burzy się np. jedność narodową, a która jest spajana m. in. poprzez Kościół, w Polsce zwłaszcza katolicki. Jeżeli odstąpimy od nauczania religii w szkole to prawdopodobnie będą dalej podnoszone pytania po co mają być krzyże w szkole. A no dlatego, że nikt nie ma czasu, zwłaszcza z katolików, na czytanie książek religijnych (ile Ty w swoim życiu przeczytałaś książek o tematyce duchowej, które mają rozwijać wiarę, a ile Twoi znajomi. Ile razy otworzyłaś Katechizm Kościoła Katolickiego, Ty i Twoi znajomi). Mówi się, że wiara jest sprawa prywatną. Nic bardziej błędnego. Ile osób, które znasz rzeczywiście interesują się wiarą na poważnie? A jakie jest ich obeznanie w tematyce religijnej? Żeby wypowiadać jakiekolwiek sądy warto mieć wcześniej jakiekolwiek pojęcie o rzeczy, bo można pleść głupoty, które nie mają sensu, a pokzują, że się nie ma pojęcia o sprawach, które dawno zostały rozwiązane. Przykład? Będą w sejmie, 1 lipca 09, posłanka z SLD, krzyczała, że nie zgodzi się na kolejny wolny dzień dla katolików – chodziło o święto trzech króli. Że trzeba szanować jeszcze inne wyznania, jakie są w państwie. Zatem jeżeli 98% osób deklaruje się jako katolicy, to jaki procent stanowią protestanci i prawosławni? Pytam o to, ponieważ Trzech króli to święto przede wszystkim chrześcijańskie, a nie katolickie. Gdyby on poczytała, nauczyła się, tonie opowiadała takich głupot. Gratuluję wyborcom tej pani. Bo jeżeli ona ma takie same pojęcie o finansach państwa, to może lepiej zmienić kraj. Katecheza w szkołach jest potrzebna, np. aby wypowiadać się na tematy chrześcijańskie.
2010-01-03 16:06:52
Kasiu, bardzo prawdopodobnym jest, że nie dojedziemy do porozumienia w oparciu o nasze metody rozumowania. Ja przyjmuje, że rzecz albo może być albo może nie być, Ty z kolei przyjmujesz element pośredni między tak i nie. Przypominając moją wcześniejszą wypowiedź, przyjmuję, że nie istnieje państwo neutralne lub bezstronne (jeżeli się nie umówimy, co do różnego znaczenia tych słów, to są one synonimami). Pojęcie "państwo" to pojecie bez konkretnego desygnatu. Otrzymuje ono swój nominat tylko poprzez definicje, które i tak wyjaśniają pojęcie abstrakcyjne. Konstytucje, statuty, traktaty i wszelkie dokumenty prawne, normujące jakiś stan rzeczy są wyrazem postaw i myślenia twórców. Mało prawdopodobne jest, że członkowie partii deklarującej się jako antyklerykalna i antykościelna zgodzą się np. na dofinansowywanie z budżetu państwa Kościoła katolickiego lub powieszenie w gmachu sejmu krzyży, czy też na jakieś inne ustępstwa, gdyż, prawdopodobnie, przemawia przez ich postawę ateizm. Możesz zapewne powiedzieć, że popełniłem błąd powyżej. Tak, ale tylko wtedy, gdy przyjmujemy, że to, co nie jest wewnętrzni sprzeczne jest możliwe i nienależny tego wykluczać. Innymi słowy, nie mogę wykluczyć czegoś, co nie jest niemożliwe z względu na np. na prawa fizyki. Jednakże taka droga rozumowania prowadzi do absurdów i myślenia idealistycznego. Przepraszam jeżeli przykład wyda się trywialny, ale dobrze oddaje sens sprawy. Możemy powiedzieć, że krowy będą latać, gdyż są zwierzęta, które latają oraz istnieje magiczna moc zwana ewolucją, która doprowadzi do sytuacji, w której krowy zaczną latać. Czy jest to niemożliwe? Nie, jest to możliwe, tylko, że nierealne. Wracając do początku. Zero nie jest ani pozytywne ani negatywne, słusznie. Tylko, że niemożna odtworzyć własności jakie posiada zero, ponieważ nieposiana żadnych własności. Coś jest albo czegoś niema. Zera nie ma, ponieważ możemy też i mówić o tym, co jest. Nie uważam zatem, tego za ograniczony punkt widzenia. To jest realizm, a nie idealizm. Państwa neutralnego światopoglądowo nigdy nie było i nie będzie, ponieważ jest to wyniki myślenia „życzeniowego”, nieliczącego się np. z prawami jakie istnieją. Studiując prawo, Droga Kasiu, powinnaś znać prawo wyłączonego środku („p” lub „nie – p”), tudzież prawo sprzeczności „nieprawda, że” („p” i „nie – p”). Nie wiem jak może przedstawiać się osoba, która prezentuje zdanie między p lub nie – p.
2010-01-02 21:56:05
>Osobiście za takie warunki uważam organizację państwową stojącą na pozycji neutralności światopoglądowej oraz swobody wymiany poglądów. >"Władze publiczne Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych" >Sprzeciw wobec obecności krzyża w instytucjach publicznych wynika z pragnienia realizacji prawa, nie z forsowania w przestrzeń publiczną swoich przekonań. Cały czas widzę, że istnieje tu, w myśleniu o państwie, błąd natury ontologicznej. Co to jest państwo? Można podawać definicję, z których wynika, że państwo to twór polityczny, suma instytucji, określone umownymi granicami terytorium. W tym kryje się błąd. Kto ustanawia granice? Państwo czy człowiek? Oczywiście, że człowiek, ponieważ państwo, podkreślam bardzo mocno, to abstrakt. Państwo jako takie nie istnieje. Zawsze, kiedy mówi się, że państwo ma być neutralne religijnie lub światopoglądowe, to żąda się rzeczy niemożliwych. Państwo nigdy nie będzie neutralne, gdyż Konstytucję tworzą ludzie o orientacji ateistycznej lub teistycznej lub deistycznej. Zatem zawsze jesteśmy skazani na wolę większości. Toteż Konstytucja nie ma takiej mocy, aby rozstrzygnąć sprawę definitywnie, to znaczy aby każdy poczuł się dobrze. Proszę sobie przypomnieć los Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy. Nie było tam zapisu o chrześcijańskich korzeniach Europy, choć była to prawda. Dlaczego go tam nie było? Czyżby ktoś chciał zafałszowywać historię lub zaprzeczyć tylu wiekom? Oczywiście nie. Konstytucję pisali ludzie, którzy mieli aspiracje - może to określenie będzie za mocne - ateistyczne. Przestrzeń publiczna bez krzyży, to przestrzeń wypełniona poglądami areligijnymi - chyba, że istnieje trzecie królestwo, o którym pisał pewien logik, Gottlob Frege, w odniesieniu do wyrażeń języka jakim się posługujemy, Innymi słowy, przestrzeń publiczna z krzyżami jest teistyczna lub deistyczna, bez ateistyczna. Nie widzę, możliwości istnienia trzeciej drogi.
2009-12-25 03:25:42
To prawda. Wszyscy są przekonani, że prawda należy do nich, że jakaś grupa ma to, co wszyscy szukają. Problemem jest, że wszyscy tak uważają. Później zaczyna się cały proces dowodzenia, argumentowania. Każda ze stron wysuwa argumenty i kontrargumenty. W rezultacie dochodzi się do miejsca, gdzie nie widać ani celu ani przyczyny dyskusji. Dochodzi się do miejsca, gdzie trzeba przeciwnika upokorzyć, pokazać, że jest się lepszym. Często, przy analizie religii wskazuje się, że istota religii jest taka sama w każdym miejscu i wyznaniu (wyznaniu, gdyż nie chcę powtórzyć słowa "religia"). Różnice wynikają z doświadczeń poszczególnych ludzi, klimatu występującym na określonym terenie, historii politycznej, położenia geograficznego, ogólnie - kultury.
2009-12-23 13:43:26
Dziękuję za link do bardzo dobrego tekstu. Pozwolę sobie zacytować jeden z fragmentów, który uczyńmy punktem wyjścia, tudzież zaczynem do dyskusji. >W oczach chrześcijan, humanizm laicki jest często postrzegany jako ten młodszy syn, który zbłądził, ten, który wyruszył w dalekie kraje w pogoni za wizją wolności, a obecnie spodziewamy się, że – nic nie osiągnąwszy – powróci skruszony. Niewątpliwie, w kraju dalekim od tradycji chrześcijańskiej, humanizm laicki stał się ofiarą wielu złych pokus, że wspomnę tu ideologie świeckich reżimów totalitarnych dwudziestego wieku. Domyślam się, że to, co może odpychać ateistów (nazywam w tym miejscu ateistami wszystkie osoby nie wierzące w Boga, ale bez konotacji negatywnej tego terminu) to poczucie, że chrześcijanie "posiadają" prawdę. Wiedzą to, czego niewiedzą ateiści. W nauce pojęcie prawdy jako czegoś bezwzględnego traci na wartości. Czy nie jest tak również w relacjach między teistami i ateistami, tzn. ci drudzy nie chcą przypadkiem pokazać, że coś takiego nie istnieje. Czy chrześcijanie to posiadacze jednej prawdy?
2009-12-23 01:47:34
Jakiś czas temu "popełniłem" artykuł noszący tytuł "Ateista i krzyż". Nie będę go streszczał, jednakże nawiązując do niego, niniejszy post chcę poświęcić sprawie, tego co łączy teistę i ateistę. Żyjmy w jednym świecie. Wzajemne zwalczanie nie ma sensu, ponieważ ma charakter destrukcyjny dla każdej ze stron. Dlatego, czy nie lepiej zadbać o jeden, wspólny świat szukając wspólnego języka, np. na płaszczyźnie duchowej, religijne etc.? Czy takowy język jest możliwy? Czy ateista z definicji musi żądać usunięcia krzyża ze ściany budynku państwowego?
2009-12-23 01:26:23
Mistrzem będzie... Widzew:) Jeżeli wywalczy awans do ekstraklasy i PZPN nie nałoży jakiejś kary. Ale to moje marzenie. Dlatego, mistrzem może być Wisła.
Panel autorski