Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

87023 miejsce

Dział: Blog

Ocena: 76pkt

Oceń:

Choro Trek - Boliwia

  • Źródło: Gość dnia
  • 2008-03-09 18:21
  • Odsłon: 52627
  • Komentarzy: 29

La Paz, 14 lipca, poranek. Przebijając się przez zatłoczoną stolicę Republiki Boliwii, oglądaliśmy wycinek z życia mieszkańców. Na poboczu stały setki przekupek sprzedających… wszystko. Centrum La Paz było jak kilka hipermarketów skupionych w jednym miejscu.

Logo Forum Pismaków. / Fot. materiały prasoweWreszcie wyjechaliśmy z tego wielkiego, zatłoczonego miasta. Gdy wydawało się, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, nagle zatrzymaliśmy się na granicy… wyjazdu z miasta. I niestety… czekanie. Po odstaniu w korku, okazało się, że samochody komunikacji miejskiej nie mogą opuszczać terytorium La Paz. Polecono nam czekać na inny busik, który będzie mógł nas zabrać w góry. Wzdłuż całej kolejki samochodów, przed granicą, po obu stronach drogi okazję do zarobku znowu wykorzystywały przekupki. Tym razem oferowały podróżnym wyroby kulinarne własnej roboty, przyrządzane na miejscu (oczywiście bez bieżącej wody). Tylko wpuścić tu polski Sanepid… pomyślałem. Wreszcie przyjechał drugi bus, tyle, że od drugiej strony „granicy”. Mogliśmy kontynuować naszą samochodową wspinaczkę. Gdy byliśmy na wysokości ok.4500 m.n.p.m., za oknami zobaczyliśmy śnieg oraz topniejący lód. Kilka kilometrów dalej droga asfaltowa zaczęła się pomału zmieniać w szutrówkę, a podjazd stawał się bardziej stromy. Zatrzymaliśmy się dopiero przy budynku, nad którym widniał napis registro turismo na wysokości 4850 m n.p.m. Jak sama nazwa mówi, musieliśmy się tu zapisać. Wysiedliśmy z auta i pierwsze, co poczuliśmy, to niskie stężenie tlenu Oddychać trzeba było szybciej, a podejście po schodkach do domku rejestracji przysporzyło nam nie lada zadyszki.

Podjechaliśmy jeszcze sto metrów w górę i wreszcie byliśmy na miejscu startu ekspedycji. Krajobraz tam był iście księżycowy,co parę metrów leżały resztki śniegu i lodu. Temperatura przekraczała niewiele ponad zero stopni Celsjusza. Tu zaczęliśmy schodzić w dół wzdłuż stromego zbocza. Po drodze mijali nas pasterze prowadzący swoje lamy lub alpaki. W tle widniały ośnieżone szczyty sześcio- i siedmiotysięczników. Po paru godzinach drogi, przewodnik zaproponował przerwę na posiłek, który on wraz z tragarzem nieśli w plecakach. Podano nam chleb, masło w formie rozgniecionego miąższu z owocu awokado, kozi ser oraz pomidory. Muszę przyznać, że smakowało mi to bardziej niż to, do czego przywykłem w domu. Krajobraz powoli zaczął się zmieniać, na ziemi zamiast skał widać było jasnozielone połacie czegoś kłującego, podobnego trochę do mchu lub chrobotka reniferowego. Szliśmy dalej, cały czas w dół. Po obu stronach wznosiły się wysokie szczyty spowite chmurami. W międzyczasie spotykaliśmy ludzi niosących transport do andyjskiej wioski. Wioska
ta okazała się rodzinną miejscowością naszego andyjskiego przewodnika, który zaproponował spędzenie tu nocy. Przystaliśmy na jego propozycję, ponieważ było to bardzo urokliwe miejsce. Przez chwilę można było poczuć się, jak w czasach średniowiecza. Tylko przez chwilę, ponieważ nagle zza zakrętu wyłonił się szyld reklamujący wszechdostępną tu coca-colę.

W końcu doszliśmy. Nasze obozowisko znajdowało się na wysokości 3600 m n.p.m. Pierwszym uczuciem, jakie spotkało mnie następnego dnia rano było przenikliwe zimno. Po wyjściu z namiotu zobaczyliśmy, że trawę pokrywa bielutki szron. Przed nami było 8 godzin marszu. W miarę upływu czasu i zmniejszającej się stale wysokości, zdejmowaliśmy kolejne warstwy naszego odzienia, aż w końcu zostaliśmy w samych t-shirtach. Na wysokości 2500 m n.p.m. krajobraz niczym nie przypominał tego z początku wyprawy. Wkroczyliśmy do cloud forrest i dalej szliśmy wzdłuż rzeki, którą co jakiś czas musieliśmy przekraczać na wiszących mostach. Temperatura sięgała tu około 25’C i był straszny zaduch. Ogromne wrażenie sprawiła różnorodność flory i fauny. Nad ścieżką zwisały długie liany, w lesie widać było kaktusy, wiele gatunków palm oraz kwiaty, znane nam jedynie z renomowanych kwiaciarni . Przed oczami co chwilę przelatywały wielkie, piękne różnokolorowe motyle, a podczas jednego z postojów widzieliśmy skaczącą z gałęzi na gałąź dziką małpę. Trasa natomiast nie była już tak łatwa, jak poprzednio, było wiele stromych podejść, a upał potęgował nasze zmęczenie. Tego dnia nocleg był już na szczęście w ciepłym i bardziej cywilizowanym miejscu, w położnej na zboczu osadzie, otoczonej bananowymi drzewami. Było tu kilkunastu turystów oraz sklep z napojami chłodzącymi, bieżąca woda, pozyskiwana z jednego ze strumieni.

Ostatni dzień był najbardziej męczący. Na koniec wspinaczki dotarliśmy do japońskiego ogrodu, prowadzonego przez 82- letniego obywatela kraju kwitnącej wiśni. Ogród prezentował się nadzwyczaj pięknie. Uroku charakterystycznym okazom roślin dodawały przepiękne andyjskie krajobrazy. Przewodnik pokazywał nam egzotyczne gatunki drzew i krzewów, były to m.in: drzewo pomarańczowe, mandarynka, kawa oraz limonka. Owoce tych, które akurat dojrzewały, udało nam się zerwać. W smaku okazały się nieporównywalnie lepsze od tych importowanych do Polski. Zakończenie wyprawy uwieńczyło ogromne szczęście, udało nam się zaobserwować zbierającego nektar z kwiatów malutkiego, kolorowego kolibra.

Bartek Heliński, "Zbliżenia", VI Liceum Ogólnokształcące w Szczecinie

***

Ten artykuł bierze udział w finale konkursu gazetek szkolnych Forum Pismaków pod patronatem Wiadomości24.pl. Możesz wybrać autora najlepszego tekstu konkursu, stawiając plusa i uzasadnienie punktacji.

Czytaj:

Wybierz najlepszych autorów szkolnych gazetek!
PT

Komentarze: 29

Sortuj komentarze:

Łukasz Cisek 27.03.2008 23:45

Ocena: Ocena pozytywna 137 Ocena negatywna 108

jest pare uchybień

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zofia Dembska-Pierzchała 27.03.2008 10:15

Ocena: Ocena pozytywna 139 Ocena negatywna 125

Świetny tekst, bardzo realistycznie napisany, a jednocześnie wciągający czytającego. Az się chce tam pojechać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Głąbińska 26.03.2008 21:28

Ocena: Ocena pozytywna 135 Ocena negatywna 128

Jeszcze raz gratulacje, no i wielu takich podróży po zakończeniu których powstaną takie prace.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Głąbińska 26.03.2008 21:22

Ocena: Ocena pozytywna 140 Ocena negatywna 113

Gratuluję! Przeczytałam z przyjemnością. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ania Kowalska 26.03.2008 21:22

Ocena: Ocena pozytywna 134 Ocena negatywna 117

świetny artykuł !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ania Kowalska 26.03.2008 21:21

Ocena: Ocena pozytywna 132 Ocena negatywna 114

bardzo dobry artykuł x)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gabriela Helińska 25.03.2008 17:42

Ocena: Ocena pozytywna 132 Ocena negatywna 116

Jest ciekawy i co najważniejsze autentyczny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gabriela Helińska 25.03.2008 17:41

Ocena: Ocena pozytywna 138 Ocena negatywna 121

No cóż... Sama prawda! Gratuluję wiarygodności dziennikarskiej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 25.03.2008 17:38

Ocena: Ocena pozytywna 146 Ocena negatywna 111

niezwykle realistyczny artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zenon Decyk 25.03.2008 14:19

Ocena: Ocena pozytywna 142 Ocena negatywna 106

ok

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Kalendarz Bloga

Pn Wt Śr Cz Pi So Ni
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31  
2012
Maj
Poprzedni Następny
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.