
Wakacje. Dla każdego ucznia najprzyjemniejszy okres w roku. Szczególnie, gdy nie musi martwić się o pieniądze – pomyślałem, kładąc ulotkę pod drzwiami jednego z mieszkań przy Zaruskiego 8.
Tak to w życiu jest, gdy dziecko chce kupić gitarę, a rodzice mówią nie. Ale w końcu od tego jest okres buntu, żeby nie posłuchać i spróbować inaczej. No to spróbowałem. Pracować…
Jak znaleźć pracę? Pewnie czytaliście już nieraz fascynujące wywody na ten temat. Napisać CV i list motywacyjny, umówić się na rozmowę z pracodawcą, przedstawić się z jak najlepszej strony, bla bla bla. Jak znaleźć pracę? Zapytać znajomych. Bo kto pyta, nie błądzi. Zapytałem więc pierwszą napotkaną osobę… i znalazłem pracę. Niesamowite, prawda? W ciągu trzech dni poznałem warunki kolportażu materiałów reklamowych (tak to się fachowo nazywa) firmy sprzedającej okna
i wypełniłem kwestionariusz osobowy. „Szef” nie chciał podpisać ze mną umowy. To niekonieczne – powiedział. Potem dowiedziałem się, że się mylił.
Ale było trochę za późno…
Jak nakłonić lokatorów, aby otworzyli drzwi? Zadzwoń domofonem pod numer pierwszy, a jeśli nikt nie odpowie, pod kolejne. Przedstaw się.
Nigdy nie opowiadaj historii swego życia, mów krótko i zwięźle. „Dzień dobry, jestem wysokim absolwentem gimnazjum. Roznoszę ulotki, żeby kupić gitarę, ale nikt nie chce mnie wpuścić. Jestem nieszczęśliwy, to takie niesprawiedliwe. Może pan mnie wpuści?” – źle. „Dzień dobry, roznoszę ulotki” – dobrze.
Pierwsze dni w pracy były zetknięciem się z czymś kompletnie nowym. Ja, grzeczny, miły, kulturalny chłopiec, znalazłem się na dnie hierarchii społecznej większości społeczeństwa, gdzie miejsce „ulotkowicza”. Musiałem zetknąć się z nieżyczliwością i gniewem. Ale trudno, jakoś dorobić trzeba. Bieganie było męczące. Pięć pięter, na każdym średnio po trzy mieszkania. Razem tylko piętnaście ulotek. Trzydzieści groszy. Dziennie trzeba było rozdać około tysiąca dwustu ulotek. Kiedy opadałem z sił, pomagało przeliczanie zrobionych już ulic na pieniądze. „Oho, właśnie zarobiłem pięć złotych”. Jeśli kolporter natrafi na niebezpieczne sytuacje – np. agresywny lokator, wściekły pies – ma obowiązek opuścić teren. Niestety, regulamin kolportażu nie mówi nic o śmierdzących podwórkach i odchodach na klatkach schodowych, a w takich warunkach również zdarzało mi się pracować.
Po trzech dniach roznoszenia ulotek na Gaju, zlecono mi teren Starego Miasta 2, czyli potocznie „Trójkąta”. Tutaj nie trzeba było dobijać się domofonem, bo większość drzwi po prostu była otwarta. Trudno jednak nie wspominać czystego południa Wrocławia, gdy w centrum odór ostro drażni nozdrza, a drewniane, poniemieckie schody niebezpiecznie trzeszczą. Może i Niemcy w Breslau umieli zapanować nad sobą i innymi. Niestety, Polakom nie za bardzo to wychodzi. Na niejednej klatce schodowej leżało potłuczone szkło, w „umywalkach” na półpiętrach od miesięcy zapewne stała woda, a ściany zdobiło graffiti. W tej szarej rzeczywistości odpadającego tynku rodzi się przemoc – na korytarzach słychać kłótnie rodzinne, małolaty palą skręty na strychu.
Trwało to przez dwa tygodnie. Z dnia na dzień było coraz mniej męczące. Polubiłem jedzenie drugiego śniadania na najwyższych poziomach blokowców, radowałem się na widok skrzynki na ulotki, która wyręczała mnie w bieganiu po piętrach. Po prostu byłem zadowolony tym, że zamiast spać do południa i siedzieć przed komputerem robię coś ciekawego, innego. Opłacalnego.Dostałem pieniądze. Wprawdzie z tygodniowym opóźnieniem, ale jednak. Nie oszukano mnie, choć nie podpisałem umowy o zatrudnienie. Zarobiłem prawie dwieście złotych, które w całości poszły na zakup gitary. Zrealizowałem moje marzenie i, choć nikt mi w tym nie pomógł, udało się.
Teraz stawiam na edukację. Wierzę, że z wyższym wykształceniem i doświadczeniem zawodowym otrzymam w przyszłości lepszą pracę, w której będą płacić więcej, niż dwa grosze za ulotkę. Tego sobie życzę. I wszystkim innym nastolatkom, którzy, zamiast bezczynnie siedzieć, ruszyli do pracy w te wakacje.
Maciej Radoszko, "Echa z MDK-a”, MDK we Wrocławiu
***
Ten artykuł bierze udział w finale konkursu gazetek szkolnych Forum Pismaków pod patronatem Wiadomości24.pl. Możesz wybrać autora najlepszego tekstu konkursu, stawiając plusa i uzasadnienie punktacji.Czytaj:
Wybierz najlepszych autorów szkolnych gazetek!
PT