Prawo autorskie to jedna z tych dziedzin prawa, które jest najczęściej łamane w Internecie zarówno w Polsce jak i na świecie. Abstrahując od świadomego łamania przepisów prawa autorskiego, czyli mówiąc wprost - kradzieży - cudzej własności, spora część naruszeń prawa, to wynik niewiedzy. Z przepisami, a właściwie ich interpretacją, problemy mają nie tylko dziennikarze, redaktorzy, ale również sami prawnicy.
Czy autorowi wolno poprawiać błędy ortograficzne, stylistyczne, interpunkcyjne w cytacie, który wykorzystuje w swoim tekście?
Prof. Barta: W wykorzystywanym cytacie nie wolno poprawiać przejmowanego tekstu. Lepiej wówczas dodać: „zachowano oryginalną pisownię”. To zwalnia nas od zarzutu, że niechlujnie redagujemy teksty.
Czy możemy cytować naszą rozmowę z kimś, np. przy pomocy komunikatora GG czy Skype, bez wiedzy i zgody tej drugiej strony, ale bez podawania jej danych? Czy można to wykorzystać do napisania tekstu.
Prof. Markiewicz: Tu wchodzą przepisy o ochronie korespondencji i wątpliwość, czy nie naruszamy praw autorskich tej drugiej osoby, ponieważ teoretycznie jej wypowiedź może być utworem.
A jak wygląda sprawa z opublikowaniem listu? Czy możemy go upowszechnić, jeśli nie jest to list otwarty?
Prof. Barta: Jeśli otrzymuje pani list, który ma charakter listu otwartego, czyli np. zachęca do dyskusji itd. – to nie ma problemu, można go upublicznić.
Prof. Markiewicz: Przy wykorzystywaniu
korespondencji istnieją dwa ograniczenia: jeśli list jest utworem albo jeśli są w nim zawarte elementy życia prywatnego – wówczas konieczna jest zgoda
nadawcy (autora listu); nadto zawsze konieczna jest zgoda adresata listu na jego opublikowanie.
A jeśli jest to opinia jakiejś osoby na temat zamieszczonego w Internecie tekstu, zdjęcia?
Prof. Barta: Wówczas trzeba mieć zgodę autora listu na upublicznienie go. W takim przypadku obowiązuje tajemnica korespondencji. Wchodzimy także w zakres ustawy o ochronie prawa autorskiego, ponieważ utwór nie był uprzednio rozpowszechniony – o tym zaś zawsze decyduje autor.
Mamy autora, którego hobby jest walka z błędami ortograficznymi. Ten autor zadał nam takie pytanie: Najczęściej media zaznaczają, że "zabronione jest kopiowanie tekstu bez pozwolenia". W jaki sposób krytykować np. błędy ortograficzne, jeśli zainteresowana redakcja z oczywistych powodów nie wyrazi zgody na wykorzystanie kopii? Kiedyś był "Dziennik Internetowy", który potwierdził (pytałem), że trzeba mieć zgodę na kopiowanie, ale nigdy jakoś nie podnosił zarzutu, kiedy kopiowałem fragment błędny, omawiałem go i wysyłałem im do wiadomości. Setki razy kopiowałem wiadomości elektronicznie z rozmaitych stron internetowych lub przepisywałem z ekranu albo z gazety omawiając gafy. Czy łamałem prawo?
Prof. Markiewicz: Teksty ograniczające eksploatację, wydrukowane na książkach, nie mają żadnego znaczenia w tym zakresie, w którym istnieje swoboda działania gwarantowana przepisami prawa autorskiego. Skuteczność notki, że nie wolno kopiować dzieła
jest taka sama, jakbym napisał: tej książki nie można czytać w czwartek. To, w jakim zakresie mogę kopiować cudze dzieło bez zgody uprawnionego wynika z przepisów prawa autorskiego o dozwolonym użytku. Jeżeli chcę walczyć z błędem językowym, to oczywiście mogę wykorzystać prawo cytatu w celu polemiki.
Rozmawiali Magdalena Tobik i Stanisław M. Stanuch
prof. dr hab. Janusz Barta
jest dyrektorem Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalista z zakresu prawa autorskiego, prasowego i informatycznego, zastępca przewodniczącego Komisji Prawniczej Polskiej Akademii Umiejętności.
prof. dr hab. Ryszard Markiewicz
jest pracownikiem Instytutu Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w prawie prasowym i własności intelektualnej. Członek Rady Naukowej Instytutu Nauk Prawnych PAN.