Pozycja materiału w rankingach:
Są takie chwile spędzone z bliskimi, które wspomina się ze szczególnym sentymentem. Gwiazdkowe prezenty, świeczki na urodzinowym torcie... Ale w wielu rodzinach dzieje się o wiele więcej. Odwiedzała Was na przykład zębowa wróżka?
Artykuły
(654)
Galerie
(42)
Średnia ocen
(3.97)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Fan dziennikarstwa obywatelskiego! Redaktor naczelny Wiadomości24
Ostatnie artykuły autora:
Pozycja autora w rankingach:
Sortuj komentarze:
Szymon Łyndo 06.09.2009 13:10
Ale nie tylko Wigilia. Ja np na Sylwestra kupuję fajerwerki zakładamy że kupiłem 10 sztuk, to wystrzelonych zostaje 9, a ta jedna sztuka cały rok czeka na szafie do kolejnego Sylwestra- taka tradycja, by za rok każdy mógł podziwiać tą sztukę- by wszyscy tego dożyli (niestet nie zawsze się sprawdza)
Łukasz Rygało 26.08.2009 08:13
Niebezpiecznie zboczyliśmy z tematu w stronę przesądów... Wracamy!
Urszula Anna 25.08.2009 22:00
No i jeszcze koniecznie trzeba powiedzieć o kwestii kociej . a dokładnie czarnego kota .
Ja mam czarnego kota w domu ( a białego tez ) i przebiegającego drogę czarnego kota - wcale sie nie boję ! zawsze sobie wtedy powtarzam kawałek z piosenki .... Gdy ci kot przebiegnie drogę , nie myśl ze to pech .. kot Ci szczęście przynieść może jeśli tylko chcesz ...
Wiec w zadne czarne koty nie wierzę ( a raczej wierzę ze szczęście przynoszą) , natomiast pech - to zdecydowanie TRZYNASTY . trzynastego zawsze cos gubię ( parasole , rękawiczki , pióra , wazne papiery itp.) .
wiem ze istnieje takie pojecie jak samosprawdzająca się zapowiedź - no i właśnie to mam .... ;-))
Ewa Krzysiak 25.08.2009 17:56
Jeszcze słyszałam:
- że jak sól się rozsypie, to będzie kłótnia
- zabicie pająka grozi deszczem lub nieszczęściem ( o właśnie, może tu jest wyjasnienie, dlaczego taki wielki biega po Pradze link
Małgorzata Mrozek 25.08.2009 16:10
Krystyno, podczas burzy to chyba wszędzie sprzęty się odłącza, dla mnie jest to naturalne :)
Łukasz Rygało 25.08.2009 16:03
Taaaa... Mikołaj w kapciach wujka zawsze fascynował kilkulatków :D
Anna Koralun 25.08.2009 15:39
Gdy byłam bardzo małym dzieckiem (wiek przedszkolny) Św. Mikołaj w grudniu przychodzil do nas dwa razy. 6 grudnia był osobiście, wieczorem, z długą brodą, w kożuchu wywróconym futrem na zewnątrz, z dwoma workami. W jednym worku były prezenty dla grzecznych dzieci, drugi był przeznaczony na niegrzeczne dzieci, które Św. Mikołaj zabierał. Trzeba było powiedzieć pacierz, Św. Mikołaj pytał mamę i babcię, czy dzieci były grzeczne na co obie odpowiadały, że bardzo grzeczne i po wysłuchaniu pacierzy - wręczał nam prezenty. Żeby było bardziej autentycznie - któregoś razu Św. Mikołaj miał w worku niegrzeczne dziecko ( jak się potem okazało, starsze dziecko wypożyczone od sąsiadów - nasz kolega, który potem się śmiał, że Anka i Marek drżącymi głosikami klepali paciorki). Dziwnym trafem - na kilka minut przed wizytą Św. Mikołaja - tata znikał z domu po pretekstem załatwienia czegoś ważnego, wracał po wizycie Św. Mikołaja. Doszliśmy z bratem do wniosku, że to tata przebiera się za Świętego. Aby nam udowodnić, że Św. Mikołaj jest prawdziwy, w następnym roku tata został w domu a tu zapukał Św. Mikołaj. Tym razem była to ciotka, odkryśliśmy to natychmiast i ledwo zachowaliśmy powagę, aby nie narazić się Świętemu i jakoś te prezenty dostać. Wychodząc z domu, Św. Mikołaj zawsze wręczał mamie rózgę, tak na wszelki wypadek. Drugi raz Św. Mikołaj zjawiał się w Wigilię, ale ponieważ bardzo się śpieszył, prezenty kładł pod choinkę.
Łukasz Rygało 25.08.2009 14:52
Przypomniała mi się geneza jednego rodzinnego powiedzonka: "No i dałam mu tę bułkę!"
Jedna z ciotek opowiadała przy jakiejś rodzinnej imprezie o koledze z pracy, który przyszedł głodny i coś marudził o kanapkę. Jak to przy rodzinnej imprezie - wszyscy rozmawiali, niektórzy nawet symultanicznie i biedna ciotka utknęła z opowieścią. Roztrząsano przez dłuższą chwilę różne inne tematy, potem wjechały ciasta i kawa, wszyscy nieco ucichli, bo pyski pozapychane łakociami. I po kilkunastu minutach ciotka wyłapała chwilę ciszy i wypaliła: "No i dałam mu tę bułkę!"
Jako że podobna, imprezowa sytuacja powtarza się co jakiś czas, to i nieszczęsna bułka nie daje o sobie zapomnieć :)
Krystyna Wierzbicka 25.08.2009 14:50
U nas w Świętokrzyskiem jak jest burza z piorunami to wszyscy odłączają sprzęty gospodarstwa domowego z sieci elektrycznej. W pierwszej kolejności zawsze odłączane są telewizory. Taka tradycja.
Małgorzata Mrozek 25.08.2009 13:59
O zębowej wróżce to ja dopiero przeczytałam :P
Z tym chlebem też nie ma u mnie żadnych tradycji, ale np. ważne jest, by zawiesić co roku jemiołę gdzieś w mieszkaniu, by nosić łuskę (łuski raczej) karpia w portfelu, by przysiąść, kiedy się po coś wraca. Z tych mniej powszechnych tradycji... hmmm... Jeszcze jak mieszkaliśmy wszyscy razem to w Wigilię często niektórzy czekali do nocy, żeby zjeść, np. sałatkę, bo w Wigilię nie można :P Jak mi się coś przypomni, to dopiszę ;)
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pi | So | Ni |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||