Tutaj możecie pisać o sprawach lokalnych, ogłoszeniach itp.
Andrzej Moroz 2010-04-06 15:05
A u mnie było ... całkiem normalnie. Dzieciaki biegały z plastikowymi pistoletami i karabinami, butelkami PET i wszystkim, co zdołało pomieścić choćby odrobinę wody. Dziewczyny tradycjnie piszczały, babcie były święcie oburzone, dostojni panowie "psiukali" tanimi wodami kolońskimi, a ptaki na drzewach gapiły się na to wszystko z góry i donośnie świergoliły, ćwierkały, zawodziły i spiewały. Cóż, ja stałem z boku w półuśmiechu i byłem raczej obserwatorem, niż uczestnikiem. Bo choć świat idzie do przodu, to "za moich czasów", ja biegałem z jakąś butelką, babcie święcie się krzywiły, dostojni panowie psiukali tanią wodą kolońską a mój ojciec stał i patrzył i słuchał ptaków, które choć inne, jednakowo zawodziły, śpiewały, ćwierkały i donośnie świergoliły. Tradycja, to tradycja. Bo chociaż wymieniają się na scenie aktorzy, woda ta sama, pisk dziewcząt ten sam i lany poniedziałek tenże. I niech już tak zostanie :)
Mateusz Aleksandrowicz 2010-04-05 21:22
W Warszawie było bardzo mokro, bo padał deszcz :)
A jak było u Was?